Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Informacje dla polska

Michał Rusinek - Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej

Wspominkowa opowieść o tym, jak Michał Rusinek przez kilkanaście lat sekretarzował pani Wisławie - od otrzymania przez nią Nagrody Nobla aż do śmierci jej (a nawet i dłużej). Nie jest to na szczęście ani hymn na cześć noblistki, ani lans autora - to sympatyczna, nie stroniąca od lekkiej ironii achronologiczna relacja z tego, jaki wpływ na twórczość i prywatność starszej pani miało przyznanie najbardziej prestiżowej nagrody. Zalew korespondencji i związane z tym trudności, podróże, w tym ta najważniejsza do Sztokholmu, okazje oficjalne, a gdzieś za tym wszystkim skromna i obdarzona ironicznym poczuciem humoru poetka, której przede wszystkim zależało na tym, że pisać w spokoju swoje wiersze.

Miałam w ręku wydanie z dołączonym audiobookiem, czytanym przez autora, więc dodatkowo przesłuchałam sobie w aucie w drodze do pracy.

Inne tego autora tutaj.

#18/#1

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 17, 2017

Link permanentny - Tagi: polska, panowie, beletrystyka, 2017 - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Skomentuj


Ryszard Ćwirlej - Tam ci będzie lepiej

Międzywojnie, Poznań. Komisarz Antoni Fischer, weteran I wojny światowej, zostaje grzecznościowo poproszony przez kolegę z wojska o rozpytanie się o zaginionego oficera, który miał przygotować zestaw wrażliwych materiałów, ale zamiast tego zaginął. Niebawem zwłoki odziane w mundur znajdują się na budowie na Targach Poznańkich. Wprawdzie Fischer prowadzi też sprawę bestialskich morderstw prostytutek, ale szybko okazuje się, że obie sprawy się łączą.

Niespecjalnie trafił do mnie kryminał w innym entourage'u niż PRL (podobne odczucia miałam przy Jedynym wyjściu). Owszem, research był zrobiony należycie, czasem uzasadnia to akcja (pewnie ciężej byłoby w PRL-u podróżować między Polską z Niemcami), nieco rekompensują to bohaterowie (Fischer to przodek Marcinkowskiego, Tolek Grubiński niewiele się różni od wnuka, Szwartz pracuje na kolei w Pile, a epizodycznie wspomniany jest delikwent o nazwisku Olkiewicz, przeżywający postrzał w brzuch po zaprawie spirytusem), ale brakuje soczystości powojennej milicji.

Akcja książki dzieje się między 3 marca (1924) a 14 marca. Przypadek, że zaczęłam czytać na początku marca? Nie przypuszczam![1]

[1] Swoją drogą chętnie bym przygarnęła kalendarz z zaznaczonym czasem akcji kryminałów, większość współczesnych dzieje się w dość dobrze opisanej czasoprzestrzeni. Dla Ćwirleja zrobiłam taki (na bazie 2017) na Google Calendar, chętnym mogę udostępnić.

Inne tego autora tutaj.

#16

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 12, 2017

Link permanentny - Tagi: polska, panowie, kryminał, 2017 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Natalia Fiedorczuk-Cieślak - Jak pokochać centra handlowe

Zbiór luźno ze sobą powiązanych historii o depresji i macierzyństwie, których wspólnym mianownikiem jest przestrzeń alejek w centrach handlowych. Można próbować rekonstruować sobie na podstawie tych epizodów jakąś fabułę, ale głównym motywem jest nieprzygotowanie na macierzyństwo (i ogólnie bycie rodzicem), samotność w doświadczeniu, mimo że jest ono wspólne dla większości kobiet, strach i niepewność, przed którymi nie da się zabezpieczyć zakupem pieluch z promocji i modnego poradnika.

Miało być objawienie, podkręcone przyznaniem "Paszportu Polityki", ale po przeczytaniu miałam poczucie lekkiego rozczarowania. Lekkiego, bo to jednak dobra książka, rozczarowania, bo jednak ani nie jest nowatorska, ani nie zachwyca kompozycyjnie czy językowo. Przez ostatnie lata przeczytałam wiele tego typu opowieści, owszem, niekoniecznie ubranych w formę książki, ale równie dojmujących czy prawdziwych (proszę docenić, że nie napisałam, że mogłabym sama napisać taką książkę, bo tego wszak nie zrobiłam).

#15

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 6, 2017

Link permanentny - Tagi: polska, panie, beletrystyka, 2017 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 1


Maria Czubaszek - Nienachalna z urody

Zbiór felietonów czy raczej luźnych opinii autorki na różne tematy - życie, małżeństwo, przyjaźń, rodzinę, pieniądze, jedzenie, dawnych i współczesnych znajomych czy politykę. Czytałam długo, z przerwami, bo jakoś całość mnie nie porwała. Może dlatego, że pożądam fabuły (ale na przykład jak po grudzie idzie mi vintage kryminał Ćwirleja, a opowieść Rusinka o sekretarzowaniu Szymborskiej łykam jak pelikan rybę), może dlatego, że mam poczucie, że już gdzieś, może w innej formie, ale wszystko to czytałam. Dużym zaskoczeniem dla mnie natomiast było, że książka jest traktowana jako swego rodzaju testament, bo - absurdalnie - nie zarejestrowałam faktu śmierci autorki.

Inne tej autorki tutaj.

#13

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 3, 2017

Link permanentny - Tagi: polska, panie, felietony, 2017 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Szczepan Twardoch - Król

1937, Warszawa. Jakub Szapiro, mistrz bokserski stolicy, na zlecenie Kuma Kaplicy, lokalnego biznesmena, zabija Nauma Bernsztajna, skromnego sklepikarza z Nalewek, który nie był w stanie zapłacić haraczu. Osierocony syn Nauma, 17-letni Mojsze, trafia pod opiekę boksera i jest świadkiem rozwoju podziemnego imperium przestępczego Kaplicy, a potem walki politycznej między organizacjami faszystowskimi a żydowskimi o kształt Polski w przededniu II wojny światowej. Całość zdarzeń pokazana jest z perspektywy o 50 lat starszego Mojsze, emerytowanego żołnierza izraelskiego, który spisuje wspomnienia, siedząc w swoim mieszkaniu w Tel-Awiwie.

Z przykrością stwierdzam, że to jedna z gorszych książek, jakie czytałam. Ma jedną piękną scenę - rozmowę Szapiro z dziennikarzem-pederastą (str. 153-162), dla której od biedy mogę uznać czas spędzony na czytaniu za nie do końca stracony, ale to mało.

Ludzie lubią różne rzeczy, rozumiem. Można lubować się w czytaniu opisów przemocy, gwałtu, ćwiartowania zwłok, pedofilii, technicznych opisów przemocowego seksu uprawianego dla podkreślenia statusu (ja niespecjalnie lubię). Można - co też rozumiem - pisać książkę jedną ręką, drugą trzymając na przyrodzeniu[1] (ale wolałabym, żeby wzmianka o tym znajdowała się na okładce). Nie akceptuję natomiast takich rozwiązań fabularnych, które kładą cały sens książki, tanie wyjście na miarę "a potem się obudził". Gh jcenjqmvr avr olł gb fra, nyr aneengberz jpnyr avr wrfg fla Oreafmgnwan, glyxb fnz Fmncveb, xgóel zn cenjvr qmvrjvęćqmvrfvąg yng yng v qrzrapwę fgnepmą, jvęp mncbzavnł xvz wrfg, tqmvr wrfg v wnxv ebx zn qmvś. Nawet doskonale opisana historia - wrzenie społeczne, konflikt Żydzi kontra Polacy, starcie różnych frakcji politycznych w przedwojennej Polsce, erudycja historyczna autora, ba, nawet niezaprzeczalnie seksownie opisana przemoc jako podstawowe narzędzie dialogu w życiu codziennym, nie ratuje całości.

Czy chcę czytać "Morfinę"?

[1] Nie że mi przeszkadza, że autor miał przyjemność, nawet sam ze sobą. Przeszkadza mi, że ja musiałam się przedzierać przez repetytywność frazy, bo akurat ta jedna lub druga autorowi wyszła. Kilkadziesiąt razy przeczytałam, że Bernsztajn senior został rozkawałkowany jak kogut na kaparot i nikt nie odmówił kadiszu nad jego grobem. Kolejne kilkanaście razy po niebie przepłynął nadprzyrodzony wieloryb Litani, połykając kolejną duszę jak Jonasza. Irytowała mnie też maniera fonetycznego zapisu jidysz (zamiast polskojęzycznego), zdecydowanie nieprzyjazna wzrokowo.

#5 (serio, trzy tygodnie czytałam, z przerwami)

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek styczeń 20, 2017

Link permanentny - Tagi: polska, panowie, beletrystyka, 2017 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 5


Wayward Pines / Janusz A. Zajdel - Cylinder van Troffa

[Uwaga, zdradzam fabułę.]

Ethan, agent federalny, szuka zaginionej przed kilkoma tygodniami koleżanki po fachu (z którą miał romans). Po wypadku budzi się w małym miasteczku gdzieś w Idaho, otoczony dziwnymi ludźmi, którzy - jak się okazuje - przede wszystkim zapobiegają wyjazdowi z miasta. O dziwo, znajduje poszukiwaną koleżankę, ale starszą o ładnych kilka lat, która mieszka tu od lat. Nic się nie zgadza, nie ma telefonów komórkowych, nikt nie odbiera w domu Ethana, podobnie jest ignorowany przy próbie rozmowy z szefem. Tymczasem żona Ethana z synem, zaniepokojone brakiem postępu w śledztwie, planują go odnaleźć.

Tyle że to serial zupełnie nie o tym. Wiem, że już samym tytułem zdradziłam największe zaskoczenie serialu, ale tajemnica z pierwszego odcinka i tak bardzo szybko się wyjaśnia (i zastanawia mnie, czy autor książki, na podstawie której powstał serial, miał możliwość czytać Zajdla). To nie sensacyjny thriller, to utopijny sf o odciętym od ludzkości zbiorowisku ludzi, otoczonych przez wrogów, których - de facto - sami sobie stworzyli i o trudności rządzenia społeczeństwem, niebezpieczeństwem między zbyt dużą ilością informacji, a jej brakiem. Dwa sezony, oparte o różny zestaw bohaterów, po kolei odsłaniają kulisy projektu, który spowodował powstanie miasteczka. Zgrabne zakończenie, kilka oczywistych braków fabularnych, ale do wybaczenia; smutna jest tylko konstatacja, że nie jesteśmy całkiem fajnym gatunkiem.

"Cylinder van Troffa" jest typową dla Zajdla powieścią gadaną, teraz to się ładnie nazywa - szkatułkową: książka A (w zasadzie wprowadzenie i posłowie) jest napisana przez naukowca, który w dokumentach zaginionego kolegi znajduje jego materiały z poszukiwań na zrujnowanej Ziemi (książka B) i tłumaczenie znalezionego w ruinach rękopisu, pozostawionego przez kosmonautę, który opuścił Ziemię w XX wieku i wrócił w XXII (książka C). Mieszkańcy Ziemi, chcąc uniknąć przeludnienia, wysłali w przestrzeń kilka misji, które miały znaleźć nowe planety i jednocześnie zablokowali płodność pozostałym na Ziemi ludziom. Niestety zrobili to tak niefortunnie, że rozmnażać się mogły - za pozwoleniem - osobnicy z wartościowym genonem (10%) i - już bez pozwolenia, na skutek błędu metody - osobnicy zdegenerowani (10%). Pozostała część - 80% "średniaków" wymarło. Aby zapewnić lepsze warunki "elicie", wartościowi odlecieli na księżyc, zostawiając "bezwartościowym" zniszczoną Ziemię i mimimum pozwalające na przeżycie, licząc na to, że za kilkadziesiąt lat wrócą i zasiedlą Ziemię od nowa. Tak naprawdę to jednak książka o miłości - wylatujący na wyprawę kosmonauta zostawia na Ziemi dziewczynę, która dzięki wynalazkowi jego znajomego profesora, ma czekać na niego w cylindrze, w którym czas prawie nie płynie.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 1, 2017

Link permanentny - Tagi: usa, sf-f, polska, panowie, 2016 - Kategorie: Czytam, Oglądam, Seriale - Komentarzy: 2