Więcej o
grecja
Wywiało mnie do Salonik, żeby jeszcze pospacerować choć raz w tym roku w sandałach. Udało się, a przy okazji okazało się, że w Salonikach od 2024 roku jest metro i można się przejechać, a nie tylko chodzić. Metra jest cała jedna linia, 13 stacji, wiedzie wzdłuż wybrzeża; druga linia w budowie. Zapytacie, co takiego szczególnego ma to metro? Otóż to Grecja, gdzie się człowiek pociera mitologią i gdziekolwiek nie kopią, to na coś trafiają. Pięknie zachowane wykopki są widoczne dla przesiadkowiczów na stacji Venizelou, a na innych też trafiają się jakieś artefakty. Bilet tani - 0,60€ za 70 minut, można się przesiadać, można też bilet dostać od wychodzących albo przekazać swój, jak coś zostało. Nie przejechałam całego, ale z najbliższej Sintrivani (Σιντριβάνι), gdzie mieszkałam i było blisko do Rotundy, muzeów i Białej Wieży, pojechałam na Venizelou (Βενιζέλου), gdzie jest market Kapani i plac Arystotelesa oraz do Agias Sofias (Αγίας Σοφίας), gdzie katedra. B. zadowolona.







Dotychczas:
Berlin *
Budapeszt *
Buenos Aires *
Dublin *
Praga *
Lizbona *
Porto *
Wiedeń *
Saloniki * Amsterdam.
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday November 10, 2025
Link permanentny -
Kategoria:
Fotografia+ -
Tagi:
grecja, metro, saloniki
- Skomentuj
[18-24.08.2016]
Długołape, długonose, raczej szczupłe. Zwykle czyste i zadbane, czasem zdarza się poszarpane ucho, czasem niestety ewidentnie nie leczone infekcje oczu. W restauracjach, w hotelu, przy progach domów. Najwięcej spotkałam w Retymno (o którym w następnym, ostatnim, odcinku niebawem), po kilkunastu przestaliśmy liczyć.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday October 2, 2016
Link permanentny -
Kategorie:
Koty, Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
2016, grecja, kreta
- Skomentuj
[23.08.2016]
Ostatnia błękitno-upalna galeria - tym razem z Retymno (zwanego Rethimnonem). Zaczęliśmy od zabytkowej, XVI-wiecznej Fortezzy, w której wśród kamieni i obfitych pozostałości po dawnej zabudowie są galerie sztuki i koty. Dużo kotów. Potem obiad w Melinie (sic!) [2020 - link nieaktualny] tuż koło Fortezzy, spacer na lody do portu (i tym razem doszliśmy do latarni morskiej) i nieudane poszukiwania minaretu, który widzieliśmy nad dachami, ale nie udało nam się dojść w gęstwie uliczek.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday August 23, 2016
Link permanentny -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
2016, grecja, kreta
- Skomentuj
[22.08.2016]
W drodze, jak to w drodze - malownicze widoczki, bo trasa wzdłuż wybrzeża. Szybki konkurs bez nagród na najzabawniejszą nazwę miejscowości wygrała Agia Pelagia.

Pałac w Knossos to najbardziej znane chyba miejsce turystyczne na Krecie - źródło pochodzenia wielu mitów: pałac króla Minosa, zwany Labiryntem, zbudowany przed Dedala, w którym przetrzymywany był owoc pozamałżeńskiego związku między żoną Minosa, Pazyfae a przygodnie poznanym bykiem - Minotaur. Ruiny odkopane przez sir Artura Evansa na początku XXw. budzą wiele kontrowersji - nie zostało ich wiele, rekonstrukcja często była przeprowadzana metodą "mnie się wydaje, że", w efekcie na posesji jest więcej cementu i gdybania niż rzeczywistych szczątków. Czy to przeszkadza - zupełnie nie; całość kompleksu pozwala na wyjaśnienie, czemu pojawiło się określenie Labirynt - 22 tysiące metrów kwadratowych (poznańska galeria City Center ma - dla porównania - 60 tys. m2 na trzech poziomach, łącznie z 5 poziomami parkingów), gęsto zabudowane na co najmniej trzech różnych poziomach małymi pokoikami, połączonymi ze sobą schodami i przejściami. Po ocalałych freskach widać rozmach, chociaż to cały czas rekonstrukcja z drobnych, rozsypanych klocków. Warto wizytę w Knossos połączyć ze zwiedzaniem Muzeum Archeologicznego w pobliskim Heraklionie, gdzie można obejrzeć większość elementów ruchomych z wykopalisk (na miejscu jest niewiele lub tylko kopie), można wtedy kupić wspólny bilet.


TŻ gościnnie wystąpił w roli przewodnika ze znajomością lengłidżu dla sympatycznej rodziny z Ostrołęki (pozdrawiamy!), ja miałam tzw. szybkie przejście z Majutem, który zwiedza metodą biegania z miejsca na miejsce i poganiania, żeby już iść dalej. Mam wrażenie, że każde miejsce obejrzałam co najmniej dwukrotnie. W trakcie sprzedawałam okrojone wersje mitów greckich, gdzie skupiliśmy się głównie na wyjaśnieniu, którym kawałkiem Minotaur był bykiem i czemu zjadał ludzi, przecież ludzi się nie je, Tezeuszu, nici Ariadny, Ikarze i Dedalu.
GALERIA ZDJĘĆ.
Na życzenie wycieczki, zamiast do muzeum, pojechaliśmy do CretAquarium - chłodnego miejsca z kolorowymi rybkami. Rybki prześliczne, ale całość dość mała. Dodatkowo nie warto nastawiać się na jedzenie tutaj, bo potrawy z menu można jeść tylko przez kilka godzin okołolanczowych, potem zostaje odgrzewane z tacek, niespecjalnie ciekawe.
GALERIA ZDJĘĆ.
Restauracja: Kiriakos, Leof. Dimokratias 53, Iraklio 713 06, Greece.
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday August 22, 2016
Link permanentny -
Tagi:
2016, grecja, kreta -
Kategorie:
Listy spod róży, Maja, Fotografia+
- Skomentuj
[22.08.2016]
Miało być epizodzikiem w drodze do Knossos - wszak z prawie zachodniego wybrzeża trzeba przejechać na środek, pod Iraklion. Drobna sprawa, ale akurat po drodze - małe słodkowodne jeziorko wśród gór, gdzie żyją złote rybki i żółwie diamentowe. Kiedy wspacerowaliśmy się tam z pobliskiego parkingu, okazało się, że nie ma łatwo - Majut usłyszawszy, że nie wsiadamy do roweru wodnego wykonał minę pt. rozczar i nagle popłynęliśmy ciężko sterownym żółtym volkswagenem z napędem na pedały. Było przeuroczo, warte wszelkich pieniędzy, a nie tylko 15 euro za godzinę.
W rodzinnej restauracji przy parkingu coś zimnego i w drogę do Knossos, o czym niebawem.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday August 22, 2016
Link permanentny -
Kategorie:
Listy spod róży, Maja, Fotografia+ -
Tagi:
2016, grecja, kreta
- Skomentuj
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday March 25, 2014
Link permanentny -
Kategoria:
Listy spod róży -
Tag:
grecja
- Komentarzy: 3
- Poziom: 3