Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Złuda

Przez zmierzch zapadający w porze obiadu mam poczucie przemieszczania się po świecie nocą, mimo że jest w okolicach 18, czyli jakby nie było środek popołudnia. Sklepy otwarte, przez ulicę przechodzą piesi, tramwaje iskrzą i dzwonią na zakrętach. Powietrze pachnie mrozem. Piernikowa latte i maślane ciasteczka z imbirowym lukrem to taki prezent dla mnie samej już prawie świąteczny, zwłaszcza że z sali obok w Sweet Surrender dobiegało głośne "Jingle Bells". A potem musiałam przejść 500 metrów i zmarzłam jak nie wiem, przewiał mnie lodowaty, zacinający śniegiem wiatr. Nie lubię. I nawet historyjki o tym, że Hobbit to taki przedwstęp do "Władcy pierścieni", bo tam wszystko wyjaśniają oraz gdzie można pojechać na taką wiejską imprezę, ale fajną, bo nie dostaje się po ryju, mnie nie cieszą.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek listopad 29, 2010

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto, Projekt Jeżyce - Komentarzy: 5

« O mnie: Jestem mamą - Jak wykryłam w sobie lokalną patriotkę »

Komentarze

autumn

patrząc na Twoje wieczorne zdjęcia zawsze się zastanawiam czy z Tobą w mieście bywa Maja. Jeżeli tak to masz bardzo wyrozumiałe dziecko ;-)

czasami i mnie by się takie wyjście popołudniowe z dziećmi przydało, ale u mnie to jedynie sfera marzeń ...

Zuzanka

Różnie. Zwykle bywa, aczkolwiek staram się ze względu na pogodę ograniczać, zwłaszcza rozkosze jeżdżenia komunikacją miejską. Latem bywała w zasadzie zawsze, ale i jeździłyśmy w chuście dla przyjemności na spacery, teraz w mieście bywam tylko przy okazji czegoś, czasem nie chcę ze sobą wlec dziecka (tym bardziej, że w taksówkach nie ma fotelików).

EDIT: W zasadzie to tak myślę, że dziecko Maj jest wyrozumiałe. Daje się zapakować do wózka, zawieźć na przystanek, przejechać autobusem i tramwajem z okazjonalnym marudzeniem (ale i przy dużym wysiłku z mojej strony, żeby jej tę drogę urozmaicać). Teraz w zasadzie przeszkodą jest temperatura i chorzy ludzie w skupiskach, dlatego ograniczam.

Zuzanka

A odpowiadając na niezadane pytanie, to tu konkretnie byłam sama.

autumn

jeżeli chodzi o podróże to dzieci mam wyrozumiałe, chodzi mi pory dnia ;-) Mam wrażenie, że Maja po prostu ma dłuższy dzień od moich szkrabów ;-)

Gabrysi o 18:30 zaczyna się noc, a Kubusiowi około 20 więc w zasadzie nie ma szans na późny obiad z dziećmi na mieście.

Zuzanka

Majowi się kończy przydatność koło 20 i do tej godziny wracamy najpóźniej. Tak że koło 18 ze spokojem (heh) da się iść gdzieś.

Skomentuj