Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
Ksiądz Jud dał w gębę innemu księdzu, więc za karę zostaje przeniesiony na prowincjonalną placówkę, najgorzej. Na miejscu okazuje się, że dookoła wielebnego Wicka zgromadziła się uwielbiająca go grupa wiernych, a sam wielebny raczej nie nadstawia drugiego policzka. Jud próbuje po dobroci, potem podstępem, ale nie trafia do serc wiernych, a dodatkowo wielebny zaczyna traktować go jak wroga. Tylko czekać, aż znowu księdzu Judowi pęknie żyłka i rozpęta się przemoc. Wtem, podczas mszy w Wielki Piątek, wielebny Wicks zostaje zamordowany w bocznej izbie bez drugiego wejścia, gdzie odpoczywał podczas mszy po burzliwym kazaniu. Oczywiście wierni rzucają podejrzenie na Juda, policja też szuka śladów raczej pod kątem jego winy, ale na szczęście pojawia się Benoit Blanc, który widzi więcej. Tyle że sytuacja się zaognia - z rodzinnej krypty wielebny zmartwychwstaje na trzeci dzień, za to ginie kościelny. Znowu podejrzany jest ksiądz Jud. Do tajemnicy zamkniętego pokoju dochodzi tajemnica zmartwychwstania, a Blanc może nawet zawiesi swój ateizm na kołku. Albo może i nie.
Świetna obsada - Close, Renner, Scott, Haden Church, Brolin, Washington, tylko trochę przekombinowana intryga, dużo szydery z charyzmatycznych kapłanów. Znacznie lepszy kryminał niż część druga, ale z mniejszą siłą rażenia niż pierwsza.