Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Robert Galbraith - Serce jak smoła

Okazało się, że mam trzy zaległe tomy to przeczytania, co cieszy, zwłaszcza że mam urlop. Miałam nie pisać, tylko czytać, ale potem zapomnę, więc.

Zaczyna się od tego, że w urodziny Robin Cormoran zabiera ją na kolację, po czym - podochocony alkoholem - próbuje pocałować, co Robin na tyle zaskakuje, że unika zbliżenia. Oczywiście Strike odczytuje to jako niechęć, więc szybko a niefrasobliwie wchodzi w związek ze znajomą z kręgów Charlotte. Czy Robin przez cały czas akcji pluje sobie w brodę? Być może? Czy Cormoran ciągle myśli o Robin? Również prawdopodobne. Ale “will they won’t they” nie jest oczywiście treścią książki. Poza pomniejszymi śledztwami na zlecenie, Robin nie przyjmuje sprawy cyberśledztwa, z którą zgłasza się Eddie Ledwell, współtwórczyni ekscentrycznej animacji “Serce jak smoła”; tajemniczy fan o nicku Anomia, który zaskakująco dużo wie o samej Eddie, stworzył grę na wątkach animacji, a ponieważ artystka jej nie pochwaliła, zaczął ją prześladować w Internecie i nawoływać do prześladowania. Efekt jest oczywisty - ktoś zabija Ledwell, a ciężko rani jej eks-przyjaciela, drugiego współtwórcę, Josha Blaya. Teraz, kiedy jest namacalny dowód nienawiści, a za wyjaśnienie płaci agencja, której zbrodnia pokrzyżowała plany przerobienia “Serca” na netflixowy serial, detektywi rozpoczynają śledztwo na dwóch płaszczyznach - w otoczeniu obojga autorów i wirtualnie. Nie zdziwi Was zapewne, że Robin się przebiera i udaje kogoś innego, a Strike usiłuje zachować incognito, przez co uszkadza sobie kikut nogi. Rozwiązanie jest… karkołomne, z wieloma fałszywymi tropami, ale dość satysfakcjonujące.

Są we mnie dwa wilki - jeden szuka wszelkich niedociągnięć technicznych i powiązań między akcją książki, a realnym światem (konflikt fandom vs. JKR, ruchy incelskie, ableizm, terfizm), drugi zaś cieszy się dynamiczną fabułą i próbuje zgadnąć, kto z wielu przewijających się bohaterów jest zbrodniarzem. Nie wiem, czy podoba mi się tłumaczenie wszelkich znaczących imion - Paperwhite to Narcyzka, co w ma pewne konotacje psychologiczne. Mogłam poprzewracać oczami nad korowodami, jakie Strike z Ellacot robili, żeby wejść do gry, ale niech będzie, każde konto było weryfikowane. W kindlu zapisy z czatów, zwłaszcza jeśli np. dzieją się trzy jednocześnie i ma to znaczenie) są w zasadzie nieczytalne, musiałam się jak zwierzę przesiadać do niektórych rozdziałów na duży ekran komputera. Ale poza tym absolutnie guilty pleasure, nie mogłam się oderwać.

Inne tej autorki.

#80

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday June 28, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panie - Komentarzy: 4

« Olga Rudnicka - Klątwa babci Józi - Gillian McAllister - Wszystko oprócz prawdy »

Komentarze

dees
" “will they won’t they” nie jest oczywiście treścią książki." NIE jest?!
Zuzanka
To jest w każdym tomie i trochę mam poczucie, że ile można (a już bomba, jaką Strike zrzucił w finale "Wartkiej śmierci"...)
JoP
Nie, absolutnie nie jest. To znaczy, jasne, można mieć poczucie, że autorka nadużywa tego schematu, ale z drugiej strony – trochę chyba trochę musi to tak ciągnąć aż do ostatniego tomu, bo za diabła sobie sobie nie wyobrażam Strike'a i Robin jak stare dobre małżeństwo omawiających rano przy śniadaniu kwestie śledztwa na przemian z komunikatami „kup po drodze makaron” i „trzeba wreszcie umówić kogoś do tej cieknącej spłuczki”. Poza tym w tych książkach jest mnóstwo innych rzeczy, które dość skutecznie wynagradzają: niepapierowi bohaterowie, zakręcona intryga, bardzo dobry portret współczesnego UK. „Serce jak smoła” akurat uważam za najsłabsze w kategorii „przyjemność czytania”, jak dla mnie te wszystkie zapisy czatów były zbyt nużące, ja chcę bohaterów pijących Doom Bara po pubach z witrażami i włóczących się po dziwnych miejscach (wyspa Sark w ostatnim tomie była dosko), po co mi jakieś czaty.
Zuzanka
Dla mnie to jest oczywiste, że muszą się przepychać tak do ostatniego tomu, rozumiem, czemu, ale absolutnie mnie to nie angażuje, w przeciwieństwie do śledztw czy okołobrexitowych facecji, które się pojawiają w chyba mojej ulubionej "Wartkiej śmierci".

Skomentuj