Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Raymond Chandler - Mówi Chandler

Ja wiem, że to nieładnie czytać czyjąś korespondencję, ale jak ktoś umie o sprawach dowolnych - sobie, życiu, twórczości, języku, książkach, kreacji bohatera, kotach, rzemiośle pisarskim - pisać tak ciekawie, zgrabnie i ujmująco, jak Raymond Chandler, to warto. Zbiorek zawiera wyimki z korespondencji do przyjaciół, agentów literackich, innych pisarzy, redaktorów czasopism i właścicieli wydawnictw, posortowane tematycznie. Z kontekstu listów można sobie poskładać życiorys autora - obie wojny, życie z żoną, pisanie, średnio udaną karierę w Hollywood i życie rozproszone między Kalifornię i Wielką Brytanię.

Sporo celnych sformułowań, dużo ładnych bon-motów i zgrabnych zdań, z dużą autoironią i poczuciem humoru. Moje ulubione:


Mówiąc szczerze miałem wszelkie dane, żeby stać się niezłym drugorzędnym poetą, ale to nic nie znaczy, ponieważ mam typ umysłowości, że mogę być niezły drugorzędny w każdej dziedzinie, i to bez specjalnego wysiłku.

I, co mnie chyba najbardziej fascynuje jako grafomankę, w jednym z listów pojawił się niesamowity opis Phillipe'a Marlowe'a, przemyślany co do szczegółu, z poglądami, upodobaniami, obawami, pochodzeniem i wydarzeniami, które go tak, a nie inaczej ukształtowały. To nie jest pisanie na żywioł, gdzie bohater z tomu na tom zmienia się o 180 stopni, to wgląd w życie prawie że istniejącej gdzieś osoby.

Takie sobie tłumaczenie, gdzieniegdzie prosi się o przypis (na przykład przy wyjaśnieniu, czemu Chandlera aż tak bardzo irytowało mylenie "tego drugiego" i "tego innego").

#38

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwca 6, 2011

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 3

« W zaułku na Garncarskiej - Zbiorkomem »

Komentarze

Alex

Taka czarna, wydana w peerelu, jeszcze z ingerencją cenzury? Mam! I mam jeszcze podobne amerykańskie "Raymond Chandler iPapers" ale tam kawałki są bardziej przycięte do postaci sygnaturkowych cytatów, wyrwane z kontekstu i posortowane chronologicznie. Polskie wydanie fajniejsze.

Zuzanka

@Alex, tak (mam jakiś odrzut z biblioteki, poklejony taśmą i w foliowej okładce). Cenzury nie zarejestrowałam (nie wiem, czy się podpisywali, co wycinali ;-)).

Alex

Oczywiście, że nie podpisywali, na zapisy cenzury też była cenzura, ale w jednym miejscu jest "[-----]" (w oryginale jest tam coś niepochlebnego o Józiu Stalinie).

Skomentuj