Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Informacje dla Moje miasto

Na obrzeżach

Droga Dębińska prowadzi tuż obok, za jeszcze zupełnie miejską, choć już typowo dojazdową Dolną Wildą, która po jednej stronie domy i wjazdy w miasto, ale po drugiej zielone Łęgi Dębińskie. Przy Drodze nie ma wątpliwości - po jednej stronie zieleń parkowa i leśna (taka, że w piątkowy wieczór, wracając z dorosłego życia, można zobaczyć sarnę), po drugiej ogródki działkowe i obiecujące, choć czasem niebrukowane drogi prowadzące do zniewalającego donikąd. Tylko dlatego, że zmęczenie po niedzielnym kinderbalu i że wyjściowe pantofle, nie przechodziłam przez płoty i nie brnęłam w błocie. Ale przeschnie i nie będę się powstrzymywać.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek kwiecień 18, 2016

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Skomentuj


O samospełniających się

[8.04.2016]

Otóż pracuję w pięknych okolicznościach przyrody, a konkretnie tuż przy Parku Sołackim. Ponieważ cały dzień spędzam przy biurku i niespecjalnie korzystam, wymyśliłam, że będę wsiadać w tramwaj, jechać do pracy, a potem spacerować sobie pięknymi uliczkami do biura i z powrotem. Tyle że wilki, wiatr, deszcz i inne niesprzyjające sytuacje, a do tego ciągle nie wyklikałam sobie karty PEKA, która znacznie ułatwia transport miejski. Więc jeżdżę wygodnie samochodem, zżymając się jednocześnie na siebie, że mogłabym czytać (w tramwaju) i iść (zamiast siedzieć). Tragedia antyczna, prawie że. Wybrałam ostatnio wariant pośredni, jadąc samochodem, ale zostawiając go kawałek dalej od biura. Opowiadam więc w ramach przykawowego small talku w biurowej kuchni, że w ramach urozmaicenia życia zacznę chyba zostawiać samochód w losowych miejscach i sprawdzać, po ilu dniach zapomnę gdzie zaparkowałam. Ha ha, heheszki. Po czym wychodzę z pracy, słonko, ptaszęta, kwiecie kwitnie, egzaltacja wzrasta niepomiernie, pompowana wiosną. I WTEM, tak, gdzie mój samochód. Nie zamknęłam i ktoś pobrał?! Odholowany, bo nie zauważyłam zakazu parkowania?! Może jednak zaparkowałam gdzie indziej?! Oblazłam dwa kwartały, po czym wpadłam na pomysł, żeby odtworzyć drogę poranną, lokalizując po ładnych domach i magnoliach. Ależ oczywiście, że przeszłam przy moim zaparkowanym karnie (i przepisowo) samochodzie, wgapiając się w szczególnie ładnie ozdobiony drewnianymi okiennicami domek.
#nieustającepasmosukcesów
Uprzedzając życzliwe sugestie, tak, TŻ już mi pokazał, że mój telefon ma appkę, która naprowadza takich jak ja wprost do miejsca, gdzie zostawili auto. Ale gdzież ta iskierka ekscytacji w szarym życiu?
A okolice Sołacza wyglądają o, tak:

(Instagram)
(Instagram)

Wcześniej o okolicy: 2015, 2013 (1), 2013 (2), 2012, 2010 (1), 2010 (2), 2009 (1), 2009 (2).

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 9, 2016

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Komentarzy: 4


Downward spiral

[4/6.03.2016]

Przestałam ostatnio nosić aparat. Bo lenistwo, w końcu zajmuje miejsce i swoje waży. Bo aparat w telefonie czasem potrafi lepiej i nie trzeba nosić dodatkowego obiektywu (lenistwo, mówiłam?). Bo instagram, a z Nikona się nijak nie da od razu. Bo praca. Bo szaro i tak, nie ma rozbłysków i potencjalnych bokeh. Mam poczucie, że coś trzeba z tym zrobić. Rozpaczliwie czekam na ciepło, stabilność lekkiego obuwia i #nagołenogi. I energię, która pozwala zejść z trasy.

(Wyspiańskiego 56)
(al. Wielkopolska, Niepodległości)

Napisane przez Zuzanka w dniu środa marzec 9, 2016

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Komentarzy: 2



O tym, że byłam na zakupach

W zasadzie to w drodze z zakupów w pobliskim Lidlu (kolekcja świąteczna - spekulatiusy, pierniczki Domino, miętowe czekoladki - to zamach na moją talię) miałam przejść się na krótki spacer po dębieckim modernizmie, ale znęcona pięknymi kolorami parczku po drugiej stronie 28 czerwca 1956 r. odkryłam, że w odległości spacerowej mam bunkier. I to całkiem zabytkowy, bo z końca XIX wieku. Aktualnie w Forcie Witzleben nikt się nie broni, poza potencjalnym paintballistami oraz "Białym Orłem" (Chapter Poznań), przez co przez chwilę poczułam się jak w "Sons of Anarchy". Fort jest ogrodzony, ale eufemistycznie określę ogrodzenie jako pretekstowe, więc (tylko trzeba mieć dobre buty, bo trochę się trzeba powspinać).

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 8, 2015

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Komentarzy: 1