Więcej o
Fotografia+
Powietrze pachnie czymś pomiędzy paloną kawą i ogniskiem. Temperatura kapryśna - wczoraj wymarzłam przez 7 minut czekania na kołorkera z samochodem, dzisiaj w zimowej kurtce spociłam się, idąc wolno przez łąkę do centrum handlowego. Jaśniej jest. Kwiaty na rynku Jeżyckim kosztują śmieszne pieniądze, a pączki żonkili rozwijają się w ciągu doby. Czekam na ten moment, kiedy nagle wysypią liście. Pręgacze spędzają pół dnia na balkonie, polując na wszystko, co znajdą (wczoraj przywlekły kawałek arbuza). Zaczęły się zachody słońca, takie jak lubię. Zaczynam robić plany na ten rok (no, trochę się lansuję, bo plany mam, nie mam za to twardych irysków).


Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marca 31, 2009
Link permanentny -
Kategoria:
Fotografia+
- Skomentuj
Autumn pytała w komentarzu o miejsce, gdzie można zjeść bezmlecznie i bezjajecznie. Ponieważ o żonę trzeba dbać, TŻ zaprowadził mnie dziś do Ekowiarni [2024 - zamknięta] na śniadanie.
Wprawdzie na ekologiczności najmniej mi zależało, ale śniadania są bardzo przyzwoite, a wnętrze ciekawe. W karcie oznaczone są składniki, mleko jest zastępowalne sojowym, ciasta bywają bez jajek. Nie ma dań obiadowych, są sałatki, kanapki (również na pieczywie bezglutenowym), ciasta, soki, koktajle, kawy, herbaty i wina. W sam raz na niedzielny poranek ze zmianą czasu, żeby się spokojnie obudzić, a potem wrócić do domu przez rynek Jeżycki z pączkami żonkili.

Knajpka jest zaraz przy kinie Apollo, w Pasażu. Na cieplejsze dni jest taras z widokiem na "Czerwone sombrero".
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marca 29, 2009
Link permanentny -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto
- Komentarzy: 3
W ramach wolnego dnia (który głównie spędziłam z kotami i laptopem w łóżku, gorąco polecam, nawet dentysta stwierdził, że wyglądam na wypoczętą i zadowoloną z życia) udałam się w świat w celu zakupu bielizny, albowiem kobieta musi mieć nowy biustonosz na wiosnę. Po drodze spotkałam kotka[2]. Nawiązała się między nami nić porozumienia, wprawdzie przez siatkę, ale zawsze. Kombinuję sobie, jak tu ładnie kotka sfotografować, kiedy z pobliskiej budki wygląda wściekła i czerwona gęba parkingowego ciecia i drze się na mnie, że mam przestać robić zdjęcia! Uprzejmie zapytałam, czemu. Bo co ja tu fotografuję! Kotka, proszę pana. Jasne, kotka, a tak naprawdę to mi chodzi o te samochody. Zirytowałam się nieco i objaśniłam, że musiałabym na głowę upaść, żeby marnować kartę na brudne i brzydkie kawałki blachy[1]. Pan jeszcze poflugał, wywieszony do połowy z budki, ja z kotem skończyłam sesję i odrzuciwszy wzgardliwie na plecy fuksjowy szal, udałam się na obiad.

[1] Są i takie samochody, na które nie szkoda karty. Ale ten był wyjątkowo byle jaki i brudny. Brudniejszy niż nasz.
[2] Ta końcóweczka ogona, coś pięknego i niedrogo.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marca 27, 2009
Link permanentny -
Kategorie:
Koty, Fotografia+, Moje miasto
- Komentarzy: 6
Czy ja piszę jakoś niewyraźnie? Wiosna. Nie zima. Ciepło. Nie śnieg. A jak mi nie urosną, to pójdę i komuś wtłukę.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa marca 25, 2009
Link permanentny -
Kategoria:
Fotografia+
- Komentarzy: 4