Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
[styczeń-czerwiec 2021]
Jeśli pamiętacie jeszcze czasy pandemii, tej późniejszej, kiedy już nie blokowano wychodzenia z domu, ale w dalszym ciągu zniechęcano ludzi do spotykania się (i słusznie, covid pozyskałam dwukrotnie, bo poszłam się z ludźmi spotkać), to wtedy trzeba było mieć takie miejsce do wietrzenia głowy. Dla mnie to była Dębina, bo blisko, codziennie inaczej, pachnie, śpiewa i brzęczy. Znalazłam żółwie, cieszyłam się (ostrożnie!) towarzystwem dzików, bo locha z warchlaczkami (jak one piszczą!), patrzyłam na ptaki, na zmianę kolorów liści - serio, ten przełącznik, że jednego dnia jest brązowo, a następnego nagle zielono, co roku mnie to zachwyca. Zdjęć dużo, co z tego, że ciągle z tych samych miejsc, skoro ładnie.
GALERIA ZDJĘĆ i wcześniej: 2020, 2019 i 2015.