Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

21 maja (3): Pałacowa spiżarnia

EDIT: Właściciele/pracownicy restauracji ukradli zdjęcia z tej notki i użyli w celu komercyjnym. Niestety, nie mieli na tyle odwagi, żeby sprawę wyjaśnić. Dla mnie to znak, że miejsce trzeba omijać, ja w każdym razie nie wydam tam już nawet złotówki.

Przemile mnie zaskoczyło, że na skraju miasta, w odległości spacerowej tuż obok mojej wsi, nagle pojawiła się restauracja w jednej ze starych, podobno prawie stuletnich, willi. Restauracja okazała się być poznańską filią pałacu w Popowie Starym. Kuchnia staropolska - świetny żurek, do jarskich gołąbków podchodziłam z niejaką obawą, ale były bardzo dobre, klimatyczne wnętrza i przyjazna obsługa (co nie jest oczywistością, bo na przykład w jednej z restauracji kelnerka(?) jest nieustająco zirytowana tym, że ktoś przychodzi zjeść i nie jest to jednostkowa obserwacja). Dodatkowo duży ogród i taras, gdzie można jeść i wybiegać nieletnią.

Chyba się pospieszę z wizytą w pałacu, bo w przyszłym roku ma go zaanektować UEFA. Kto wie, co po nich zostanie.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 28, 2011

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Komentarzy: 4

« Henning Mankell - Niespokojny człowiek - Kompulsywnie czytam »

Komentarze

Anto

Urokliwe miejsce znalazlas! Gratuluje Ci!

autumn

zadam standardowe pytanie - krzesełko do karmienia jest? ;-))

wonderwoman

do editu: czyli życzymy osrania na rzadko

stardust

Nie na temat, ale musze to napisac:))))
Wondrwoman, kocham Cie!!!!

Skomentuj