Więcej o
panowie
Jakoś tak jest, że “chłopackie” książki się lepiej starzeją niż dla dziewcząt. Mogę się oczywiście czepiać rasizmu czy szowinizmu, ale to tak oczywiste jak oddychanie. “Wyspa” jest całkiem zacną przygodową opowieścią o młodym chłopcu, Jimie Hawkinsie, który wraz z owdowiałą matką prowadził tawernę “Admiral Benbow” i mieli pecha (czy - jak się potem okazuje - szczęście), że zalągł im się lokator: stary, paskudny marynarz. Po nagłej śmierci gościa w jego bagażu znalazło się tajemnicze zawiniątko z mapą skarbu, udało się odeprzeć atak jego dawnych kamratów, a potem matkę-karczmarkę zostawiono samą sobie (oddychanie, tak), a młody Jim z lokalnym lordem, zaufanym służącym i domowym lekarzem kupili okręt, zebrali załogę i wybrali się w podróż życia. Oczywiście wnikliwa czytelniczka od razu wiedziała, że dziwnie wyglądająca załoga zebrana przez jednonogiego kucharza niekoniecznie będzie posłusznie wykonywać rozkazy kapitana, ale protagoniści dowiedzieli się o tym dopiero na wyspie, kiedy wtem większość załogi okazała się piratami. Trochę strzelania i biegania po wyspie, sprytny ocaleniec, dyplomacja lekarza oraz brawura młodego Jima, to wszystko przyczyniło się do pokonania piratów i triumfalnego powrotu ze skarbem.
#116/#30
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday December 20, 2025
Link permanentny -
Kategorie:
Słucham (literatury), Czytam -
Tagi:
2025, mlodziezowe, panowie
- Skomentuj
Luźne epizody, związane osobą niejakiego Bingo, przyjaciela Bertiego z Klubu Trutni, który niesamowicie łatwo zakochuje się w kolejnych flamach - kelnerce, działaczce socjalistycznej, córce lorda, znanej z innych tomów Honorii Glossop, a potem prosi Bertiego o wsparcie. Pojawiają się dwaj niesforni siostrzeńcy apodyktycznej ciotki Agaty oraz cała galeria postaci, które chcą coś ugrać czy zarobić. Wiadomo, zawsze w finale sekretna akcja Jeevesa pomaga sytuację naprawić, a Bertie jak zwykle obrywa rykoszetem, będąc na przykład posądzony o ubóstwo intelektualne. Bardzo przyjemne jako przerywnik, zupełnie nieodróżnialne od innych tomików, część historii pojawiła się w serialu.
Inne tego autora.
#114
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday December 15, 2025
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2025, beletrystyka, humor, panowie
- Skomentuj
Tomek Winkler, dawniej policjant, aktualnie prywatny detektyw, zostaje z powrotem wciągnięty do organów, bo są braki kadrowe. Znaleziono Rafała, studenta sprawnie pchniętego nożem w nerkę, a jedną z ostatnich osób, które go widziały, był Sebastian, znajomy i podopieczny Iwy, partnerki Winklera (prywatnie terapeutki). Do sprawy włącza się również babcia Winklera, Roma, która rozpytuje o zamordowanego w jego rodzinnej miejscowości. Ślad prowadzi do “Tuliboru”, ekskluzywnego ośrodka wypoczynkowego dla księży, również byłych, gdzie jakiś czas wcześniej znaleziono drugiego chłopaka, przypadkiem znajomego Rafała.
Wiem, moja wina, bo zaczęłam od czwartego tomu cyklu, ale miałam pewne powody; w efekcie mam poczucie, że wszyscy się już znają, a ja nikogo nie znam albo że związki między postaciami są zupełnie pretekstowe. Główną osią jest śledztwo outsidera Winklera i sparowanego z nim przypadkowo policjanta, a babcia i partnerka detektywa pojawiają się epizodycznie, trudno mówić o jakiejś dynamice między bohaterami. Jest mocny wątek rozliczeniowy plus pojawia się przestępca z jednego z wcześniejszych tomów. Dam jeszcze szansę i zacznę cykl od początku, ale nie zachwyca. Oraz mam poczucie, że cała książka powstała, żeby na końcu autorzy mogli podzielić się przepisem na ragout “babci Romy”.
#109
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday December 5, 2025
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2025, kryminal, panie, panowie
- Skomentuj
Spieszę donieść zaniepokojonym, że to w dalszym ciągu jest świetnie napisana książka przygodowa, zabawna, ironiczna, oczywiście nie wolna od znaków czasu, ale niebolesna w czytaniu.
Tomek mieszka u ciotki Polly, która załamuje ręce, co z niego wyrośnie. Bo to pędziwiatr, niekoniecznie sobie radzi z emocjami, lubi wdawać się w bójki, nie lubi się uczyć, a braki wiedzy nadrabia sprytem. Historia kary w postaci bielenia płotu, którą Tomek zamienił w zysk i chwałę w szkółce niedzielnej, to chyba jedna z moich ulubionych w książce. Bo wspólnym mianownikiem wszystkich przygód jest entuzjazm, dzięki któremu nawet z kiepskiej sytuacji - znudzenia zabawą w piratów, mrocznej wizyty na cmentarzu, lania od ciotki czy zagubienia się w grotach - Tomek potrafi wyjść z podniesioną głową. Niekoniecznie czysty, ale zadowolony.
Oczywiście jest i drugie dno - mimo pozornej opieki dzieci są zaniedbane, przemoc, głód i choroby są normą. Rzecz się dzieje na Południu, temat niewolnictwa jest potraktowany dość oględnie (Czarni są, tylko do kogoś należą), a naczelnym wrogiem jest metys Joe, który zupełnie przypadkiem zszedł na drogę zbrodni po tym, jak został ukarany za “włóczęgostwo”. Wiem, Twain doskonale wiedział, co robi, ale pewne didaskalia się mogą przydać, zwłaszcza jak się czyta książkę młodzieży.
#108/#28
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday December 4, 2025
Link permanentny -
Kategorie:
Słucham (literatury), Czytam -
Tagi:
2025, mlodziezowe, panowie
- Skomentuj
Autor bestsellerowej “Mojej walki” spodziewa się czwartego dziecka - trzeciej córki. W przygotowaniu na jej pojawienie się na świecie zbiera wpisy z dziennika oczekiwania, opowiada o sobie, innych dzieciach, domu, świecie, zwykłych rzeczach i momentach ze swojego dnia; wydawałoby się, taki pakiet powitalny dla małego człowieka. Ale nie. To popis erudycyjny, gdzie opis idei guzika, wierzby przed domem, filozofii wnętrza i zewnętrza przeplata się z fizjologicznym opisem warg sromowych czy na przykład defekacji. Zestawienie jest szokujące, detaliczne opisy przeplecione są odniesieniami do literatury (np. “Dzienników” Gombrowicza), onirycznym widokiem zza okna czy relacją z pierwszego badania USG. Jak się można spodziewać z tytułu, w cyklu są jeszcze trzy tomy, napisane w podobnym stylu. Przeczytam, ale bez napinki. Niekoniecznie.
Inne tego autora.
#106
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday November 30, 2025
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2025, beletrystyka, biografia, panowie
- Skomentuj
Czym lub kim jest Obcy na Solaris - inteligentnym oceanem, blobem generującym losowe zdarzenia, które tylko do złudzenia przypominają rzeczy, jakie obserwują badacze, bogiem czy wreszcie wysoce rozwiniętą jednoosobową cywilizacją, którą eksperymentuje na ludziach - to się nie wyjaśnia, mimo mnóstwa literatury, zacytowanej przez narratora w ciągnącej się przez całą książkę ekspozycji[1]. Narrator, Kris, przylatuje na Solaris jako kolejny członek ekspedycji. Na miejscu zastaje chaos, jeden z badaczy nie żyje, pozostałych dwóch bunkruje się w swoich kwaterach i jest z nimi słaby kontakt. Szybko okazuje się, dlaczego - “coś” tworzy realnie wyglądające fantomy na bazie utajonych wspomnień mieszkańców stacji. Zmarły Gibarian prawdopodobnie ostatnie chwile spędził z wielką czarną kobietą, zaś Kris dostaje towarzystwo Harey, swojej narzeczonej, która 10 lat wcześniej po kłótni popełniła samobójstwo. Wie, że to nie ona, jej wspomnienia są tak naprawdę jego wspomnieniami, sukienka nie ma guzików, ale to byt czujący i uczący się, który cierpi, kiedy oddala się od swojego człowieka.
Pada tu dużo pytań - co robić z fantomami, czemu powstały, jaki jest ich wpływ na bohaterów (tu mamy tak naprawdę tylko punkt widzenia Krisa, a nie pozostałych badaczy), co jest realne, a co nie, czy krótkotrwałe miraże rzeczywiście istnieją - ale dla mnie to przede wszystkim odkrywcze podejście do kontaktu z czymś na tyle odmiennym, że nieogarnialnym. Nie darmo pojawia się tutaj pojęcie ułomnego boga, istoty wszechmogącej, która nie jest w stanie wyjść poza swoje ograniczenia i z pozyskanych od ludzi wspomnień buduje fantomy, w założeniu jako nagrodę, ale postrzegane jako kara przez ludzi. Autor dość cynicznie podsumowuje też granice ludzkiego poznania: “Tymczasem, tymczasem to nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic. Jedne planety mają być pustynne jak Sahara, inne lodowate jak biegun, albo tropikalne jak dżungla brazylijska. Jesteśmy humanitarni i szlachetni, nie chcemy podbijać innych ras, chcemy tylko przekazać im nasze wartości i w zamian przejąć ich dziedzictwo. Mamy się za rycerzy świętego Kontaktu. To drugi fałsz. Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster”.
Obejrzałam też klasyczną ekranizację Tarkowskiego, nie zachwyciła z dwóch względów - po pierwsze jest absolutnie niezrozumiała bez lektury książki, po drugie sztafaż - siatkowe podkoszulki, skórzane kurteczki i obraz Bruegela na stacji kosmicznej (nie wspominając o marmurowych popiersiach). I dłużyzny, bo to ta szkoła, co to walkę wewnętrzną bohatera pokazuje, filmując przez kilka minut przyrodę. Oraz obowiązkowo półnaga Harey, bo nic tak nie pokazuje najlepiej wskrzeszenia fantoma, jak goły biust pod mokrą koszulą. Czy ja chcę ekranizację Soderbergha?
[1] Jakkolwiek doceniam geniusz pomysłu autora, tak forma książki się zestarzała. Jest zwyczajnie nudna, przebijanie się przez kolejne cytowane pozycje biblioteki Solaris mnie zmęczyło i nie dawało radości odkrywania. Może jestem plot junkie, ale dałoby się to zgrabniej napisać teraz. Taki Mieville potrafi bez didaskaliów.
Inne tego autora.
#105
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday November 29, 2025
Link permanentny -
Tagi:
2025, panowie, sf-f -
Kategorie:
Czytam, Oglądam
- Komentarzy: 3