Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Fredrik Backman - Miasto niedźwiedzia

Nowy rok zaczęłam (no dobra, zaczęłam w 2025, ale dzielnie czytałam do 2 w noworoczną noc) znacznie lepiej, bo wreszcie odważyłam się sięgnąć po pierwszy tom trylogii o Björnstad. Czemu odważyłam - ^dees mnie nastraszyła, że grubo. I rzeczywiście jest grubo, ale jakże wciągająco.

W Björnstad nie ma nic poza drużyną hokejową juniorów. Zespół ciągnie Kevin, 17-letni gwiazdor; inni są mocni we współpracy, ale tylko w pełnym składzie mają szansę na awans, bo za tym idzie dofinansowanie od sponsorów, może szkoła hokejowa, szanse pracy, sława, może kontrakty NFL. Po wygranej na własnym boisku wszyscy idą na imprezę do Kevina - zawodnicy z drużyny, nowy superszybki Amat, który niespodziewanie dołożył się do wygranej, Maya i Ana - 15-latki. Maya jest podekscytowana, bo Kevin jej się podoba, Amat też, bo jemu z kolei podoba się Maya, a do tego nagle został członkiem zespołu. Niestety, zamiast świetnych wspomnień noc kończy się brutalnie, co autor sygnalizuje w zasadzie od pierwszej strony (autorze, mogłeś ostrzec, jak wiedziałeś!). Miasteczko dzieli się na dwie frakcje, jedni nie wierzą w winę chłopaka, inni nie rozumieją, co się stało, ale są po stronie osoby skrzywdzonej. Jedna noc z konsekwencjami dla całego miasta.

Oczywiście autor uderza w miękkie, zwłaszcza pokazując bezradność rodziców, którzy nie są w stanie opatulić dziecka słomą, żeby nigdy nic się nie stało złego. Opowiada o traumie, o zaufaniu, przyjaźni, łatwości oceny i wybieraniu stronnictw. Ja doskonale widzę metody, jakich używa, ale daję się zaangażować do ostatniej strony.

Inne tego autora.

#1

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday January 6, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: beletrystyka, panowie, 2026 - Skomentuj

« Joanna Chmielewska - Rzeź bezkręgowców - Susan Faludi - W ciemni »

Skomentuj