Więcej o
Z głowy, czyli z niczego
To nie ranne wstawanie męczy. Męczy konieczność skupienia w zbyt krótkiej dobie wszystkiego. Wstać, zmyć sen, przygotować śniadanie do szkoły, zapominając o swoim, wybiec, wbiec, przejść przez meandry elektronicznego labiryntu gasząc pożary i szukając drogi z przerwą na krótki obiad, rzucić wszystko, żeby wybiec, zgrzytając zębami przetoczyć się przez korki, wbiec, pobrać dziecko ze świetlicy, zabezpieczyć kwestie obiadowe, jeśli w szkole znowu obiad okazał się fujka (tyle że nie). Zwalczyć chęć zwinięcia się w kątku, bo nagle wieczór.
Trenuję rozwijanie kłębka zwiniętego ciasno w brzuchu, czekając na kanapę, żeby usiąść z koszykiem i drutami i jak w ubiegłym robić niekończące się szaliki, żeby owinąć nimi wszystko.
Wewnętrzna Filifionka weszła mi na wysokie obroty.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek września 8, 2015
Link permanentny -
Kategorie:
Z głowy, czyli z niczego, SOA
- Komentarzy: 4
... patrzę w kalendarz i myślę: Nowy miesiąc. Tym razem już na pewno codziennie o czymś. Tyle się dzieje w moim pełnym przygód życiu, bo nieustające pasmo sukcesów, wiadomka. Wszystko nadaje się do prozy. Rytm i stałość, I haz it. Po czym już drugiego dnia każdego miesiąca dopada mnie chandra. Czasem mam wytłumaczenie, że się żyje, to się nie pisze. Czasem nie. Jak dziś. Albo wczoraj.
Estoy cansada.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipca 2, 2015
Link permanentny -
Kategoria:
Z głowy, czyli z niczego
- Komentarzy: 1
Życie składa się z tych przemilczanych kawałków - porannego wstawania, zaganiania do mycia, przeładowań zmywarki i pralki, wchodzenia i schodzenia po schodach, często z siatkami pełnymi zakupów. Ostatnio przemilczam też te kawałki, które odróżniają dzień od dnia. Chyba nawet przemilczam siebie, w drodze między budową, na której kryzys za kryzysem, a pracą w zawodzie wyuczonym, gdzie podobnie. To nie tak, że jest źle. Bo nie jest. Jest nieopisywalnie. Błaho. Bez fabuły. Wstać, wykąpać się, zjeść śniadanie, skonsultować, napisać, zadzwonić, ustalić, zadzwonić, wysłać, sprawdzić, poprawić, pralka, obiad, odebrać z przedszkola, na lody, patrzeć w niebo na schodkach pod lodziarnią, wrócić, sprawdzić, zadzwonić, zapuścić skrypt, poczekać... Powtarzalnie, chociaż za każdym razem inaczej.
Jakoś nijak mi tej wiosny, psychicznie i fizycznie nijak. Chociaż niby nic. Kupiłam nowe buty, może mi się poprawi.
40 milionów w Lotto, a ja nie strzeliłam nawet w jedynkę.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwietnia 12, 2015
Link permanentny -
Kategoria:
Z głowy, czyli z niczego
- Komentarzy: 5
W wieku 38 lat nie powinno się umierać. Cholernie mi smutno. Dbajcie o siebie.
EDIT: Pojawiły się zaniepokojone pytania, co ze mną. Ze mną w porządku, chociaż smutno. Jutro pogrzeb mojego i TŻ-a dobrego znajomego, nie bardzo chcę o tym pisać, a egzaltować się własnymi przeżyciami w tej sytuacji zwyczajnie nieelegancko.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lutego 15, 2015
Link permanentny -
Kategoria:
Z głowy, czyli z niczego
- Komentarze wyłączone
Kilka dni temu, zasypiając, złapałam się na natarczywej myśli, że nie wiem, jak to możliwe, ale nie mam suwmiarki. Potem nie mogłam długo zasnąć z tym poczuciem braku.
Wczoraj obudziłam się przed budzikiem, w czym zapewne wydatnie pomógł kot Koka, zrzucając z komody mój notes. I jak to bywa, wpadł mi do głowy obsesyjny problem, który już nie dał mi zasnąć. Otóż zapomniałam, jak nazywała się trzecia wiedźma. Pamiętałam o Niani Ogg i Babci Weatherwax, po czym napotkałam na pustkę, gdzie powinna być - jak niebawem po wywleczeniu się z łóżka sprawdziłam - Magrat.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek stycznia 16, 2015
Link permanentny -
Kategoria:
Z głowy, czyli z niczego
- Komentarzy: 1
Miałam coś wczoraj napisać, takiego głębokiego i wiekopomnego, ale mi wyłączyli prąd o 00:15. I tak, o. Nowy rok, nowy katalog na zdjęcia, nowe rozdanie.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek stycznia 1, 2015
Link permanentny -
Kategoria:
Z głowy, czyli z niczego
- Skomentuj