Więcej o
Czytam
Nowy rok zaczęłam (no dobra, zaczęłam w 2025, ale dzielnie czytałam do 2 w noworoczną noc) znacznie lepiej, bo wreszcie odważyłam się sięgnąć po pierwszy tom trylogii o Björnstad. Czemu odważyłam - ^dees mnie nastraszyła, że grubo. I rzeczywiście jest grubo, ale jakże wciągająco.
W Björnstad nie ma nic poza drużyną hokejową juniorów. Zespół ciągnie Kevin, 17-letni gwiazdor; inni są mocni we współpracy, ale tylko w pełnym składzie mają szansę na awans, bo za tym idzie dofinansowanie od sponsorów, może szkoła hokejowa, szanse pracy, sława, może kontrakty NFL. Po wygranej na własnym boisku wszyscy idą na imprezę do Kevina - zawodnicy z drużyny, nowy superszybki Amat, który niespodziewanie dołożył się do wygranej, Maya i Ana - 15-latki. Maya jest podekscytowana, bo Kevin jej się podoba, Amat też, bo jemu z kolei podoba się Maya, a do tego nagle został członkiem zespołu. Niestety, zamiast świetnych wspomnień noc kończy się brutalnie, co autor sygnalizuje w zasadzie od pierwszej strony (autorze, mogłeś ostrzec, jak wiedziałeś!). Miasteczko dzieli się na dwie frakcje, jedni nie wierzą w winę chłopaka, inni nie rozumieją, co się stało, ale są po stronie osoby skrzywdzonej. Jedna noc z konsekwencjami dla całego miasta.
Oczywiście autor uderza w miękkie, zwłaszcza pokazując bezradność rodziców, którzy nie są w stanie opatulić dziecka słomą, żeby nigdy nic się nie stało złego. Opowiada o traumie, o zaufaniu, przyjaźni, łatwości oceny i wybieraniu stronnictw. Ja doskonale widzę metody, jakich używa, ale daję się zaangażować do ostatniej strony.
Inne tego autora.
#1
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday January 6, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
beletrystyka, panowie, 2026
- Skomentuj
Na zakończenie roku przesłuchałam, żebyście Wy nie musiały. To “późna” Chmielewska, kiedy już zabrakło autorce pomysłów, umiaru i klasy, a redakcji krytycyzmu. Fabuła jest pretekstowa - pisarka Joanna przypadkiem ociera się o kolejne morderstwa; giną osoby związane z filmem, nazywane przez autorkę pasożytami, płazińcami itd. (stąd tytuł). Ich winą jest niszczenie literatury wysokiej za pomocą spapranych ekranizacji, co Chmielewską osobiście dotknęło, więc cieszy się z każdej zbrodni. Wszystkie nitki zbiegają się dookoła Ewy Marsz, niegdyś poczytnej pisarki, której kariera utknęła po dwóch kiepskich ekranizacjach i przebojach z wydawnictwem, Joanna ją lubi, więc wprawdzie ochoczo pomaga znajomemu komisarzowi w śledztwie, ale tak, żeby Ewy nie obciążyć. Akcji właściwej - poza krążeniem po mieście i przypadkowych rozmowach - w zasadzie nie ma, mieszkanie Chmielewskiej to główna kwatera chaosu - wszyscy do niej dzwonią, faksują[1] i przyjeżdżają, żeby przy niesmacznym koniaczku i smacznym winku wymieniać informacje. Czasem na zakąskę jest ser albo paszteciki z resztek[2].
Ale pal diabli akcja, jest chaotyczna, ale do czegoś prowadzi w finale. Bardziej mnie irytowały przemycane przez autorkę seksizm i rasizm; przypadkowo oglądana przez okno blondyneczka jest określona na wygląd jako idiotka, pojawia się szydera z osób czarnych. Kiedy kobieta z mężczyznami schodzi do piwnicy i słychać krzyk, nikogo to nie alarmuje, bo wszyscy myśleli, że panowie gwałcą panią, ludzka rzecz. Na podejście autorki do licznie prowadzonych w międzyczasie “biznesów” mogę tylko położyć zen, skoro Joanna chlubi się nieczytaniem umów, wszystko podpisuje w ciemno, a poproszona o wysłanie na jakieś konto pieniędzy, po prostu to robi bez zastanowienia. Złośliwie bym podsumowała, kto tu był blondyneczką idiotką, ale nie jestem przecież złośliwa.
[1] Autorka gardzi “małpią pocztą”, nie korzysta z emaili.
[2] Autorka z uporem opisuje karmienie dochodzących kotów, którymi się “opiekuje”, odpadkami. Zbiera dla nich skórki z kaszanki, rybie szczątki, resztki mięsa kwestionowalnej świeżości…
Inne tej autorki.
#122/#32
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday January 5, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Słucham (literatury), Czytam -
Tagi:
2025, kryminal, panie
- Komentarzy: 3
Matka z dorosłą córką jadą na krótki urlop, na kwaterę na wieś pod Piotrkowem Kujawskim. W okolicy mieszkała niegdyś ich rodzina, o której matka wie tylko ulotne szczegóły - że pochodzenia niemieckiego, że musieli podpisać volkslistę w czasie wojny, że jej nieżyjąca już matka nie chciała o tym mówić, po wojnie zatarła całą przeszłość, a wszystko co wie, to od wuja. Matka szuka śladów, córka próbuje nie oszaleć. Ich monologi wewnętrzne przeplatają się z dialogami, to co jest ewidentne, to jak bardzo obie się męczą ze sobą wzajemnie i każda sama ze swoimi myślami. Matka ma w głowie listę skarg do świata, córka modli się, przeprasza, klnie, wróży i analizuje, który z superbohaterów jest najsilniejszy. Bardzo gęsta proza, niejednoznaczna, dziwna, ale realna.
#121
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday January 2, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2025, beletrystyka, panowie
- Skomentuj
To był rok, kiedy dużo. Dużo trudnych rzeczy, z czego najtrudniejszą była choroba i odejście Burszyka, premenopauza, a i życie zawodowe nie ułatwiało. Doświadczenie z gatunku “nie chcę powtarzać”. Dużo dobrych chwil pomiędzy też było, zwłaszcza jak wjechało wspomaganie z apteki.
Sporo podróży: powrót do Amsterdamu po 17 latach; Berlin latem i zimą, Poczdam, Wannse i Goerlitz; Saloniki w listopadzie; Czechy latem - Liberec, Ostrava i Brno; pierwszy raz w Wiedniu; drugi raz w Andaluzji. A wszędzie pięknie.
Dużo czytania i słuchania, bo jednak czas nie jest z gumy. 122 książki z 16 krajów, Polska i USA na topce, a z egzotyki Sri Lanka i Pakistan (i tu pytanie, czy skoro autorzy mieszkają aktualnie w Wielkiej Brytanii, to się liczy?). 67 pisanych (lub współpisanych) przez panie, 55 przez panów. Z pretensjonalnego kanonu - “Idiota” i “Jądro ciemności” (meh, na pewno nie wrócę), ale było kilka doskonale czytalnych:
Dużo oglądałam, ale mniej rewelacji:
2026, bądź łagodny.
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday January 1, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Czytam, Z głowy, czyli z niczego, Oglądam, Listy spod róży, Seriale
- Komentarzy: 2
Fiona kompulsywnie odwiedza Idlewild Hall, tereny opuszczonej szkoły dla dziewcząt. 20 lat wcześniej ciało jej siostry zostało znalezione właśnie tu na boisku, winny - dziedzic lokalnej fortuny - siedzi w więzieniu, ale proces był poszlakowy i Fiona uważa, że jednak coś jeszcze jest do wyjaśnienia. Wtem niejaki Anthony Eden kupuje posesję ze szkołą i planuje remont, co dodatkowo wzbudza dziennikarską ciekawość kobiety. Sytuacja się komplikuje, kiedy podczas prac budowlanych zostaje znalezione ciało nastolatki sprzed kilkudziesięciu lat. Fiona ma już kilka tajemnic do wyjaśnienia - kim była dziewczynka w studni, kto ją zabił, co się stało z jej walizką, kim były jej współlokatorki oraz kim jest Margaret Eden, matka Anthony’ego. A, oczywiście też trzeba wyjaśnić, o co chodzi z Mary Hand, przerażającą zjawą od lat krążącą po terenie szkoły. Wydarzenia współczesne przeplatane są chronologiczną relacją z lat 50., kiedy do szkoły, a raczej do placówki naprawczej trafiły cztery dziewczęta z problemami: Katie z traumą po próbie gwałtu, Roberta będąca świadkiem samobójczej próby swojego wujka, Cece, nieślubna córka bogacza i Sonia, jak się okazuje, cudem ocalała z Ravensbrück.
Klimatem książka przypomina mi wielowątkowe powieści Kate Morton, świetnie się czyta i wybaczam nawet wprowadzenie elementów nadprzyrodzonych, które pomagają przy wyjaśnieniu jednej z tajemnic, bo poza tym to uczciwa powieść kryminalna.
#120
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday December 30, 2025
Link permanentny -
Tagi:
2025, kryminal, panie -
Kategoria:
Czytam
- Skomentuj
Założenie jest bardzo podobne do “Zawsze jest ktoś”, ale układ zupełnie inny. Eva niedawno owdowiała, usilnie szuka sobie zajęcia, żeby nie oszaleć z samotności na wsi - piecze ciasta na sprzedaż i zajmuje się ogrodem. Nagle jej córka, Hana, przywozi do niej 10-letniego Viktora; twierdzi, że pobyt u babci pomoże mu na kłopoty w szkole. Oczywiście Viktor jest wściekły, nie będzie chodził do głupiej szkoły na głupiej wsi, mimo że babcię zasadniczo lubi, ale bardziej lubi wolność mieszkania w Pradze z matką-aktorką, której często nie ma. Hana ma też swój cel - stara się o rolę w serialu, wie, że nie da sobie rady z coraz bardziej wymagającym wychowawczo synem, ale trzyma powód decyzji w tajemnicy. Do tego wplątuje się w kłopotliwy romans. Viktor ukrywa przed babcią i mamą problemy w szkole, Eva zaś te problemy bagatelizuje, ale do czasu. Bagatelizuje też swoje narastające problemy zdrowotne. I te tajemnice nabrzmiewają w rodzinie, prowadząc do kolejnych kryzysów.
H. mi pożyczyła, dziękuję <3. To bardzo gęsta proza, o nieumiejętności komunikowania, dojrzewaniu (lub nie) do macierzyństwa, wdowieństwie, roli babci, odcinaniu od znanego i wpadaniu w nieznane, niewygodnym spełnianiu marzeń. Takie zwykłe, codzienne rzeczy; autorka podchodzi z życzliwością i bez oceny, po prostu taka sytuacja. Nie wiem, czy finał jest szczęśliwy, jak w życiu.
Inne tej autorki.
#119
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday December 28, 2025
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2025, beletrystyka, panie
- Skomentuj