Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Czytam

Nick Hornby - Wpadka

Sam na 16 lat, a jego matka - 32, matematyka jest nietrudna, acz bezlitosna. Rodzice się rozstali, kiedy miał 5 lat i mieszka z mamą. I chociaż niespecjalnie planuje zostać ojcem, bo bardziej kręci go jazda na desce, poznaje śliczną Alicię, zaczynają się spotykać, trafiają do łóżka, nudzą się sobą, rozstają i WTEM. Nie chce poznań wyniku testu ciążowego, więc nadzwyczaj szczeniacko ucieka z Londynu do nadmorskiego Hastings, gdzie chce rozpocząć nowe życie. Plan nie jest specjalnie mądry, bo poza sezonem nie ma pracy dla niewykwalifikowanego nastolatka, a pieniędzy ma na jeden nocleg. Więc wraca. I zaczyna budzić się w przyszłości. Podczas pierwszej wędrówki widzi, że mieszka z Alicią w jej pokoju, nie umie nawet trzymać dziecka (którego imienia nie zna), nie mówiąc o przewijaniu, wszystko jest dziwne, nienaturalne i nieprzyjemne, a do tego jego matka również jest w ciąży. Podczas drugiej niby-sennej wędrówki okazuje się, że mieszka z powrotem w domu, ma 1,5-roczna siostrę, ale nie jest w stanie zabrać własnego syna na szczepienie, bo nawet nie wie, jakie ma nazwisko. Podczas kolejnej - widzi przyszłość jeszcze dalej. I absurdalnie to pomaga mu podejmować pewne życiowe decyzje i dorośleć. Z niespecjalnie myślącego o czymkolwiek skejta, który życiowe dylematy rozwiązuje czytając książkę guru skejterów - HT, staje się ojcem.

Nie jest to słodkawa Juno (również z powodu zmiany perspektywy z młodocianej matki na równie młodocianego ojca), ale jest to też historia o tym, że dziecko nie jest końcem świata. Że równie dobrze może wyjść bycie 16-letnią matką jak i 34-letnią. Że związek z dziewczyną oznacza też związek z jej rodziną, która niekoniecznie jest już taka fajna i vice versa. Że niektórzy chłopcy mogą dojrzeć do bycia ojcem mimo młodego wieku, a niektórzy nie (między innymi dlatego, że się nie starają, albo nie rozumieją konsekwencji). I o tym, że warto zbierać w życiu doświadczenia, bo bez tego jest nijako i płasko.

Inne tego autora tutaj.

#74

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday December 1, 2011

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2011, beletrystyka, panowie - Komentarzy: 2


Arkadij Strugacki, Borys Strugacki - Poniedziałek zaczyna się w sobotę

Saszka Priwałow zupełnym przypadkiem trafił do Sołowca i zachęcony noclegiem w Chatnakurnóż oraz przygodą z niewydawalną 5-kopiejkówką najął się na programistę (nierozpieszczonego) w InBadCzamie - instytucie parającym się magią, ale metodami naukowymi. Ponieważ zaawansowana technika jest nieodróżnialna od magii, po pewnym czasie przestaje go dziwić spotykanie ludzi w dwóch osobach (z czego jedna jest dubletem, ale nie zawsze), zastosowanie dżinów przy rozbiórkach, gadający kot Bazyli ze sklerozą (KOT NIE PRACUJE. ADMINISTRACJA) czy wagon śledziowych łebków dla kadawra.

Trzy historie - pierwsza noc Priwałowa w Sołowcu, dyżur w noworoczną noc i eksperyment z podróżą w czasie oraz historia dwóch Janusów i papugi Fotonka - są głównie źródłem soczystych i kultowych cytatów oraz lekką kpiną z radzieckiej myśli technicznej i organizowania jej w instytutach. Trochę aluzji o zesłaniach i karnych obozach, ale złagodzonych radością z pracy i chęcią rozwoju (a ci, co się nie chcą rozwijać, tylko się lenią i obżerają, muszą golić uszy, bo im zarastają włosami i ich wytykają w instytucie palcami).

Zaskakuje mnie nieustająco moja kaprawa pamięć. Byłam święcie przekonana, że przeczytałam "Poniedziałek" co najmniej dwukrotnie, po czym okazało się, że na pewno nie przeczytałam nic więcej niż pierwszy z trzech epizodów. Ma to tę zaletę, że czułam się jak z nową, świetną książką.

Inne tego autora:

#73

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday November 26, 2011

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2011, panowie, sf-f - Komentarzy: 5


Henning Mankell - Piramida i inne opowiadania

Podzielony na trzy tomy zbiorek opowiadań o nieco młodszym Kurcie Wallanderze niestety rozczarowuje. W zasadzie jedynym kawałkiem wartym uwagi jest "Piramida", najstarsze chronologicznie opowiadanie, w którym Wallander rozwiązuje sprawę tajemniczego przelotu i wypadku samolotu oraz jedzie do Egiptu po ojca, który w ataku kawalerskiej fantazji wspiął się na piramidę. Pozostałe - mimo w miarę ciekawych spraw - są skonstruowane według schematu: samotny śledczy szuka prywatnie rozwiązania sprawy, najczęściej kosztem życia prywatnego (narzeczona, potem żona i dziecko, zdrowie, ojciec), obrywa od przestępcy, wyjaśnia tajemnicę i oznajmia, że jest to koniec takiej Szwecji, jaką znał i teraz będzie już tylko gorzej.

W "Ciosie" Wallander przekonuje się, że niefajnie być w prewencji, rozwiązuje sprawę potencjalnego samobójstwa swojego sąsiada i jak już wyjdzie ze szpitala po ciosie nożem od sprawcy zabójstwa, zasili wydział kryminalny. W "Szczelinie" spóźnia się na wigilię do domu, gdzie czeka na niego młoda żona Mona i córeczka Linda, bo przypadkiem trafia do sklepu, w którym doszło do morderstwa. "Mężczyzna na plaży" to niespodziewana śmierć przedsiębiorcy, którzy przyjechał na urlop i chodził po plaży, a "Śmierć fotografa" pokazuje drugie życie właściciela studia, w którym fotografowała się większość mieszkańców Ystad, w tym pracownicy komendy.

Inne książki tego autora tutaj.

#72

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday November 19, 2011

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2011, kryminal, opowiadania, panowie - Komentarzy: 3


Pokaż mi swoje półki

Czasem trafiam w miejsce, w którym czuję się jak u siebie. Podchodzę do półek, z niemym zachwytem przesuwam wzrokiem od Mankella przez Marininę, Fielding, Fowlesa, Christie, Hornby'ego, Montgomery, Szczygła, Mayle'a, Mayes aż do Pratchetta (i wedle właścicielki, co najmniej 6 tysięcy innych, więc nie wymienię). Zupełnie obcy dom, inne pokolenie, a na ścianach częściowo to, co mam w domu. I porozumiewawcze spojrzenie, kiedy mówię, że nie zapytam, czy pani to wszystko sama przeczytała.

Może naiwnie, ale wiedziałam, że nie wyjdziemy z kwitkiem. I rzeczywiście, może jeszcze postępu nie ma, ale zyskaliśmy pewność siebie.

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday November 16, 2011

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Josephine Tey - Trudna decyzja panny Pym

Lucy Pym nagle zasłynęła jako autorką bestsellerowego poradnika psychologicznego, który napisała po latach pracy w zawodzie nauczycielka francuskiego. Chlubiła się tym, że na podstawie obserwacji, mimiki i rysów twarzy jest w stanie celnie określić charakter człowieka. Kiedy otrzymała zaproszenie do Szkoły Wychowania Fizycznego, prowadzonej przez dawną koleżankę z klasy, pojechała, bo gdzie jak nie w szkole z internatem, pełnej młodych, pełnych życia dziewcząt. Na miejscu okazało się, że kurtuazyjna wizyta ("przyjadę, dam odczyt, wrócę następnym pociągiem") przerodziła się w pełne wzajemnej sympatii dwa tygodnie, które panna Pym spędzała otoczona ciężko pracującymi, inteligentnymi, czasem sobie życzliwie docinającymi, ale jednocześnie pełnymi pasji i współczucia dziewczynami. I jest sielanka - piękna Mary Innes jest faworytką wszystkich, Argentynka Teresa Desterro tańczy jak anioł, roztargniona Joan Dakers wszędzie szuka swoich zagubionych podwiązek czy agrafki, a Pamela Nash opowiada szczerze o wszystkim. Do momentu, kiedy dyrektorka szkoły, przyjaciółka panny Pym, nie oddaje najlepszej posady w prestiżowej szkole dla dziewcząt faworytce, a wybiera nielubianą Barbarę Rouse, dodatkowo podejrzewaną o ściąganie na egzaminach. Atmosfera siada, ale kataklizm przychodzi w chwili, kiedy Rouse ulega tajemniczemu wypadkowi na równoważni i wiadomo, że posady nie dostanie. Tylko panna Pym ma dowody na to, że to nie był wypadek, a zaplanowana zbrodnia. I to jej decyzja, co z tym zrobi - pozwoli, żeby obiecująca panna zakończyła życie w więzieniu, czy wycofa się do swojej zwykłej roli cichego świadka.

Lubię Tey, bo w jej książkach czuć zapach gorącego letniego popołudnia, słuchać brzęczenie pszczół, śmiech dziewcząt, paruje wonna herbata w kawiarnianym dzbanku i nic nie wróży tego, że w małym wiejskim światku za chwilę stanie się tragedia. I za to, że teorie padają w zetknięciu się z rzeczywistością, a pierwszy osąd niekoniecznie jest trafny. Klimat dziewczęcej szkoły z internatem jest mi obcy, bardziej podobał mi się Bartłomiej Farrar, ale i "Trudna decyzja" jest wdzięczną książką.

Inne tej autorki.

#71

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday November 16, 2011

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2011, kryminal, panie - Komentarzy: 3


Jak mam czas

Ostatnio tylko siedzę. Nawet staram się nie myśleć, bo wtedy robi mi się przykro. Wyrostek robaczkowy, koło zapasowe w bagażniku w nie wiadomo jakim stanie, któryś tam migdał i te wszystkie inne rzeczy, które mogą być, póki się nie zepsują. Za oknem mgły i listopad, czasem pachnie lukrecją. Skończyłam po raz któryś "Dolinę Muminków w listopadzie" i nawet jeśli Homek rzeczywiście wyszedł na pomost, żeby przywiązać świecącą sztormówką łódkę do pala (a umówmy się, że jednak wszyscy inni wrócili do domów, bo jakoś nauczyli się lepiej sobie układać życie i do tego tylko on widział Nummulita Radiolarnię), to i tak tylko można wierzyć, że to rodzina wróciła do domu z wieżyczką.

Ponieważ jest mi smutno, to w nagrodę dam sobie #70. I za dzielność.

Zdjęcie wiadomo gdzie.

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday November 9, 2011

Link permanentny - Kategorie: Czytam, Fotografia+, Moje miasto - Tagi: 2011, dla-dzieci, panie, solacz - Komentarzy: 6