Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o reportaz

Olga Drenda - Wyroby. Pomysłowość wokół nas

"Wyroby" to przegląd rzeczy i historii rzeczy, które powstały z niczego, na wzór, z resztek i siłą ludzkiej pomysłowości i uporu, częścią wspólną ich jest czasem niezamierzona unikalność. Nie można ich było kupić w sklepie, a przynajmniej nie w ramach handlu uspołecznionego. To opowieść o przejściu z kiczu do obiektu kultowego, ze śmiecia do elementu kolekcji, o zapełnieniu luki na rynku w czasach niedoboru i dziwnym hobby w czasach nadmiaru. Nasze babcie dziergały na drutach brzydkie swetry, teraz takie swetry stały się elementem świątecznej zabawy, napędzanej przez przemysł fast fashion. Dziadkowie na działkach odzyskują rzeczy zużyte i niepotrzebne, gromadząc je w ramach estetyki zza płotu; ujęła mnie szczególnie idea niepolskiej, ale bardzo słowiańskiej w odbiorze waniennej Madonny. I w PRL-u, i współcześnie, króluje adhocism - jeśli można zrobić coś głupiego, co działa, to nie do końca jest takie głupie. Ciekawe, melancholijne, wspominkowe, ale wymęczyłam tę książkę, czytając po kilka stron w ciągu kilku miesięcy; to nie jest wina książki, raczej mojej niechęci do non-fiction, którego lektura idzie mi jak krew z nosa, a jednak ciągle niektóre tytuły kupuję. Konsekwencja.

Nie da się uciec od wątku biedy: wyroby często tworzyli ludzie, którzy, gdyby mieli wybór i możliwości, woleliby inne, lepsze przedmioty.
Do tamtej pory byłam wierną i zadowoloną użytkowniczką sympatycznych zabawek edukacyjnych produkcji krajowej i radzieckiej, niestety w porównaniu z błyszczącym, miękkim winylem amerykańskim dotychczasowi ulubieńcy nieco jednak przybledli. Importowany Goofy, pomalowany starannie i równo, pozbawiony zeza i obszarpanych krawędzi charakterystycznych dla produkcji rodzimej, był pierwszą tak dobitną lekcją o tym, że istnieje jakiś świat pierwszy i drugi, i o niesprawiedliwości mierzonej tym, komu w udziale przypadają ładniejsze zabawki.
Dlatego wizyta w centrum chińskim przynosi momenty drobnych zachwytów, ale i grozy: niektóre przedmioty tam zebrane wyglądają tak, jakby zaprojektowała je sztuczna inteligencja, tak silny jest w nich element przypadkowości i nadmiaru: przedmioty, które powstały nie wiadomo, w jakim celu, i tak samo nie wiadomo, co z nimi zrobić, gdy się nie sprzedadzą.
„Załatwianie” było pewnym rodzajem zaradności, umiejętnością społeczną, będącą sposobem dostosowania się do realiów gospodarki wiecznego niedoboru produktów, usług, strategią przystosowania w sytuacji długookresowej reglamentacji towarów. (...) Ambiwalentne historie związane z niektórymi ogrodzeniami sprawiają, że nie każdy chętnie opowiada o tym, skąd co się wzięło. To, co wczoraj było zaradnością, dziś nazywa się częściej cwaniactwem; to, co kiedyś było zagospodarowane, niejeden nazwałby kradzionym.

Inne tej autorki.

#143 (ale jeszcze mam dwie inne przeczytane, nie dobiłam do #150, chociaż było blisko)

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudnia 31, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, panie, reportaz - Skomentuj


Dan Lyons - Korposzczury

Z wszystkowyjaśniającym podtytułem “Jak kultura korpo zrobiła z naszej pracy piekło”. Autor “Fakapu” barwnie wyjaśnia, czemu współczesna praca w warunkach niestabilności (“zmiana jest stałą”) doprowadza ludzi do częstej zmiany pracodawcy, wypalenia, depresji, a czasem i do samobójstwa. Zwierzchnicy odcięci od pracowników, automatyzacja procedur ze wszystkimi paskudnymi konsekwencjami (patrz algorytmy Ubera czy normy w Amazonie), a wszystko to jest pochodną modelu biznesowego Venture Capital, który zakłada szybki zwrot z inwestycji, co najłatwiej uzyskać za pomocą oszczędności na pracownikach (dni wolne, ubezpieczenie zdrowotne, zlecenia zamiast umów o pracę, brak funduszu emerytalnego i dbania o dobrostan). Kilka rozdziałów opisuje najbardziej zrąbane metodyki projektowe, ze Scrumem i Agile na czele, przezabawny akapit poświęcając SAFe, zwanemu Shitty Agile for Enterprise. Końcówka to trochę nudna laurka dla etycznych inwestorów i opisów firm, które wbrew tendencjom rynkowym starają się zadbać o pracownika i w tym widzą model biznesowy.

Inne tego autora.

#138

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudnia 18, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, panowie, reportaz - Skomentuj


Justyna Dżbik-Kluge - Polacy last minute

Podtytuł tej książki to “Sekrety pilotów wycieczek” i raczej na tym skupia się autorka w rozmowach z pilotami i rezydentami zarówno sieciowych biur podróży jak i indywidualnych przedsięwzięć. Owszem, jest dużo pikantnych szczegółów na temat zachowania Standardowego Polaka na wakacjach (nadużywanie alkoholu, “bo mi się należy”, kradzieże, chomikowanie jedzenia, niechęć do zwiedzania, pogarda dla innych i ich kultury, instrumentalne traktowanie obsługi, brak kultury i higieny), ale akcent położony jest głównie na to, jak sobie z takimi zachowaniami radzą pracownicy obsługi turystycznej lub jaki jest psychiczny koszt radzenia sobie. Przez to reportaż jest raczej tendencyjny, opisujący niewygody pracy w turystyce, długie godziny robocze (również w nocy), odcięcie od rodzin, trudności w opanowaniu grupy i wyczerpujące psychicznie ciągłe bycie na dyżurze, reagowanie na kryzysy (w tym na przykład śmierć turysty), okazjonalnie zbalansowany gratyfikacjami w postaci podziękowań, zaproszenia na ślub przez turystów bądź możliwości “bezkosztowego” dotarcia do miejsc ekskluzywnych. Zirytowała mnie sekcja dotycząca podróżowania z dziećmi, demonizująca leniwych rodziców, z tezą, że jak się ma małe dzieci, to się powinno z nimi zostać w domu; owszem, zgadzam się, że to inny typ wyjazdu niż bez dzieci i tyle. Rozdziały, które mnie z kolei zasmuciły z kilku względów, opisywały turystykę incentive travel - wyjazdów jako nagroda dla pracowników, najczęściej niezainteresowanych zwiedzaniem ani w ogóle miejscem, do którego jadą, skupionych na szeroko pojętej integracji.

Książka jest świeża, ale poza wstępem, który lekko dotyka rewolucji, jaka dokonuje się właśnie w turystyce za sprawą pandemii i ograniczeń, zawiera materiał zebrany w czasach przed marcem 2020. Nie odpowiada mi też format luźnych wypowiedzi, zebranych w tematyczne rozdziały, bez próby podsumowania czy wniosków. Po przeczytaniu mam poczucie, że był to zestaw artykułów na temat, a nie książka.

#125

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela października 31, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, panie, reportaz - Skomentuj


Filip Springer - Dwunaste: Nie myśl, że uciekniesz

Nie umiem jednoznacznie zaklasyfikować tej książki - jest to jednocześnie reportaż z poszukiwania źródeł i wpływu tzw. Prawa Jante, opowieść o pisaniu książki, wreszcie trochę przewodnikowej historii skandynawskich mostów jako więzi łączących lub rozdzielających różne grupy społeczno-geograficzne. Punktem wyjścia była skandalizująca swego czasu książka Aksela Sandemose’a, a konkretnie jeden z jej egzemplarzy, w którym ktoś (Springer podejrzewa, że był to tajemniczy szkutnik-samotnik, zwany Ole) przypisał realne nazwiska bohaterom powieści Sandemose’a, co spowodowało spore poruszenie.

Nie umiem też jednoznacznie powiedzieć, że zrozumiałam, co jest sensem tej książki - próba diagnozy Skandynawów z ich brakiem emocji i niechęci do kontaktów oraz wszystkiego, co wychyla się poza “normę”? Czy może próba dyskusji z mitem Jante, który wszyscy negują, ale jednocześnie jest ciągle obecny? Albo chęć pokazania kilkudziesięciu zdjęć i mniej typowego obrazu Norwegii i Danii? Jakikolwiek ten sens by nie był, nie trafiło to do mnie zupełnie, przemęczyłam się z szacunku do autora i faktu, że jest to jedna z nielicznych książek, jakie kupiłam w wersji papierowej (bo zdjęcia; niestety tak samo ciemne i niekontrastowe jak w Szczygła Osobistym Przewodniku po Pradze).

Inne tego autora tutaj.

#59

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwca 15, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, panowie, reportaz - Skomentuj


Bill Bryson - Piknik z niedźwiedziami

Gdy autor odkrył, że tuż koło jego domu w New Hampshire wiedzie Szlak Appalachów - ponad 3500 km trasy przez góry i doliny, od Maine do Georgii - oczywiście wpadł na pomysł, że przejdzie go w całości i napisze o tym książkę. Książkę, jak widać, napisał, ale czy udało mu się przemaszerować całą trasę? Zacznijmy od tego, że Bryson - inteligent z brzuszkiem - nie miał w zasadzie żadnego przygotowania do turystyki wyczynowej, nie wspominając o kondycji. Specyfiką Szlaku Appalachów jest brak większości udogodnień - nie ma na trasie schronisk i sklepów, a żeby nocować w szałasach, trzeba codziennie przejść dość wyśrubowaną normę kilometrów, więc wszystkie potrzebne rzeczy - namiot, filtr do wody, ubranie, jedzenie - trzeba nieść na własnych plecach. Kiedy autor trafia na najtrudniejszy odcinek szlaku, Hundred Mile Wilderness, rozbija w proch wszelkie romantyczne rojenia o powrocie do natury:

Natychmiast zrozumiałem, dlaczego odziany w aksamitną marynarkę Henry Thoreau posrał się tutaj w majtki.
Rozsądną decyzją było szukanie towarzysza na drogę, niestety większość znajomych to zignorowało lub odmówiło, pozostał niepijący alkoholik z jeszcze większą nadwagą - Stephen Katz.

Historia kilku wypraw, jakie podjął autor, przeplatana jest historią powstania Szlaku, smutną i niestety zaskakująco szeroko rozpowszechnioną listą idiotycznych decyzji politycznych i gospodarczych, przez które przyroda Stanów Zjednoczonych (i Polski, i pewnie innych krajów zachodnich) wygląda jak wygląda. Sama wyprawa, podczas której Bryson przeszedł blisko ⅓ Szlaku w różnych jego częściach, to zabawna (acz czasem w kategorii zabawnie przerażająca) historia dwóch laików, którzy bez przygotowania porwali się na wędrówkę po terenach trudnych, z amplitudą temperatury kilkadziesiąt stopni, nagłymi opadami i z prawie pionowymi podejściami skalnymi. Trochę opowieści poświęcone jest innym wędrowcom - od najgłupszych ludzi na świecie (Mary Ellen) przez ludzi roztargnionych, którzy gubili się nawet na prostej ścieżce (Chicken John) czy egoistów, zajmujących dla siebie całą chatę do ludzi uczynnych i pomocnych. Jak w innych opowieściach Brysona, dużo jest zdrowej i celnej szydery z otoczenia, zwłaszcza z Amerykanów; bardzo to podnosi przyjemność lektury, nawet jeśli nie kręci Was opowieść o wędrówkach.

Nazwiskizm: Constantine Samuel Rafinesque-Schmaltz.

Inne tego autora tutaj.

#51

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maja 17, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, panowie, reportaz - Skomentuj


Filip Springer - Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast

W 1999 roku 49 województw zostało zastąpione w nowym podziale przez 16, w efekcie ponad 30 miast utraciło swoją dawną pozycję. Zmiana jednak nie nastąpiła tylko na poziomie urzędowym, ale - w wielu przypadkach - oznaczała pogarszająca się jakość życia, mniej pieniędzy na rozwój, upadek gospodarczy i stopniowe starzenie się mieszkańców. 15 lat po wprowadzeniu aktualnego podziału, Springer przez kilka miesięcy jeździ z miasta do miasta, rozmawia z mieszkańcami, obserwuje pogłębianie się podziałów między miejscami, gdzie spływają pieniądze z inwestycji centralnych i tymi, gdzie już - według władz - nie warto inwestować. Czasem aktualna kondycja miasta jest efektem jednej decyzji sprzed lat (np. prestiżowa organizacja Dożynek czy ekspresówka przez środek miasta), czasem - zbiorem wielu. Sporo miejsca zajmują - jak to częste u autora - budynki i architektura, ale porównywalnie też sporo jest o ludziach, którzy w mniejszych miastach żyją (i dlaczego). Zdarzają się i historie pozytywne, bo i w mniejszych miastach da się zrobić coś unikalnego i cennego; problem w tym, że rzadko o tym wiadomo. Są zdjęcia, bardzo ciekawe.

Pochodzę z Włocławka, dawnego miasta wojewódzkiego, zdegradowanego obecnie do niczego, jako że województwo kujawsko-pomorskie rozdzieliło większość urzędów między Toruniem a Bydgoszczą. U Springera o Włocławku jest mało - bohaterką jest niszczejąca i zaniedbana okolica ulicy 3 Maja, niegdyś reprezentacyjnego deptaku, teraz miejsca, gdzie nie warto się za głęboko w bok zapuszczać (trochę można zobaczyć tu). Szkoda, że tylko tyle.

Inne tego autora tutaj.

#47

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maja 2, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, panowie, podroze, reportaz - Skomentuj