Więcej o
autobiografia
Lata 50. XX wieku. Tytułowy młody przyrodnik przypadkiem trafia do BBC, żeby popularyzować zwierzęta. Początkowo pomaga tylko przy organizacji programów, w których na żywo w studiu prezenter pokazuje zwierzę i o nim opowiada, ale kiedy prezenter ciężko choruje, zastępuje go, co rozpoczyna jego wielką telewizyjną karierę. Wtem telewizja sypie kasą i zatrudnia Attenborough i innych do wypraw w celu pozyskania zwierząt z ich naturalnych miejsc przebywania. Przypominam, lata 50 - Europa świeżo po wojnie, reszta świata jeszcze kolonialna i w taki klimat wjeżdża trzech gostków, którzy nie znają języka, ale mają trochę znajomości i dużo towarów na wymianę (są wspomniane paciorki!) i zaczynają rozpytywać o dzikie zwierzęta. Podróżują do Gujany (jeszcze Brytyjskiej) po mrówkojady, potem do Indonezji po warana z Komodo, wreszcie po pancerniki z Paragwaju. I jakkolwiek trudne jest pozyskanie żywego i zdrowego zwierzęcia, tak znacznie trudniejsze jest utrzymanie go przy życiu i skomplikowania logistyka transportu. Jak wiadomo skądinąd z książek Geralda Durrella, bardzo pomocna jest wykafelkowana łazienka.
Książka jest urocza, staromodna, trochę trzeba przymknąć oko na białych w dziczy, załatwiających wszystko przez kolonialne znajomości, spierających się z lokalnymi urzędnikami, którzy bynajmniej nie są nastawieni frontem do klienta; nie ma Internetu i komórek, a co gorsza, nawet w zasadzie nie ma telefonów, zdarza się, że jest tylko radio. Cały ekwipunek, w tym wyżywienie, trzeba wlec ze sobą i mieć nadzieję, że umówiony kilka tygodni wcześniej kapitan z łodzią pojawi się tam, gdzie ma się pojawić, a łódź nie będzie przeciekać. Gorzej, trzeba znać zwierzęta, ich potrzeby i wymagania oraz zapewnić je do czasu odtransportowania do jednego z brytyjskich ogrodów zoologicznych. I jak w przypadku karmienia warchlaka pekari mlekiem co trzy godziny trzeba mieć mleko, butelkę i dwie sprawne ręce, tak żeby dowieźć warana czy manata, trzeba trochę więcej wysiłku. Bardzo przyjemna lektura, nie wiem, czemu skończyłam dopiero za drugim podejściem.
#25
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday March 9, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, autobiografia, panie, reportaz
- Komentarzy: 1
Ogromnym zaskoczeniem dla mnie było, że Nunez okazała się OMC synową Sontag. Zaczynała jako asystentka pisarki, dzięki czemu trafiła do jej pełnego książek mieszkania, po czym przez dłuższy czas była w związku z synem Susan (zawsze Susan, nigdy pani Sontag, stąd tytuł), Davidem. Kiedy się rozeszli, to właśnie Susan najbardziej było żal, bo uwielbiała ten dziwny trójkąt. Nunez opowiada o pisarce, kontrowersjach z nią związanych, dzieli się anegdotami, raczej życzliwie, acz czasem zauważa, jak dziwnie zachowywała się jej mentorka i jak dziwne miała zwyczaje, zwłaszcza pod koniec życia. Sporą część zajmuje czas choroby nowotworowej Sontag, co daje sporo do myślenia w zestawieniu z inną książką Nunez - Pełnią miłości. Tu narratorka opowiada o umowie z terminalnie chorą przyjaciółką, której ma dotrzymać towarzystwa, zanim ta zdecyduje się na odejście. Ile w obu jest fikcji, ile prawdy - nie wiadomo.
Inne tej autorki tutaj.
#28
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday April 29, 2025
Link permanentny -
Tagi:
2025, autobiografia, biografia, panie -
Kategoria:
Czytam
- Skomentuj
”Głód” to po części autobiograficzny zapis zmagań autorki z jej nadwagą trzeciego stopnia (nazywanej w USA “morbid obesity”), po części próba zrozumienia osobistych powodów tego stanu oraz analiza stosunku otoczenia do osób otyłych. Roxane to osoba po traumie - kiedy była nastolatką, została brutalnie zgwałcona i objadanie się było dla niej próbą odzyskania utraconej kontroli nad ciałem, ale też barierą obronną, jaką zaczęła stawiać między sobą a światem. Jeśli będzie gruba, a więc w myśl kanonu urody - nieatrakcyjna seksualnie - to nikt jej już nie skrzywdzi tak, jak została skrzywdzona. Kiedy z nabywaniem doświadczenia życiowego, terapią i pracą nad sobą przestała czuć potrzebę chronienia się w taki sposób przed światem, okazało się, że nie wystarczą chęci i silna wola, żeby nagle przestać być grubym. Efekt jojo, brak wsparcia, również systemowego, na przykład sprzęt sportowy nieprzystosowany dla osób o takiej wadze, traktowanie otyłości jako przyczyny jakichkolwiek problemów zdrowotnych (np. bólu gardła), ignorowanie potrzeb osób otyłych, wytykanie niedostatków diety przez otoczenie czy nadmierna kontrola (bo gruba, to na pewno głupia i nieświadoma, co robi), to wszystko nie jest pomocne bez względu na determinację osoby otyłej, żeby schudnąć. Wreszcie wstyd - jak sobie radzić z szyderczymi spojrzeniami obcych czy życzliwymi, ale pełnymi niezrozumienia ze strony rodziny, która nie rozumie, jak mogła dojść do takiego stanu. To wszystko autorka obudowuje bliskim sobie feminizmem, odnajdując w świecie wiele przyczyn takiego stanu rzeczy.
”Głód” to też manifest odwagi i samostanowienia, autoterapia i próba opowiedzenia światu o wielostronności takiego problemu jak otyłość (czy innych, uznawanych za szkodliwe, reakcji na traumę). Trudne do czytania, ale ważne.
#47
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday July 11, 2024
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2024, panie, reportaz, autobiografia
- Skomentuj