Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Wielkopolska w weekend - Tuczno

[16.09.2017]

Pierwszy raz na zamku w Tucznie byłam (i nocowałam na poddaszu) 13 lat temu, w 2004 roku. I wyobraźcie sobie, nie miałam wtedy aparatu fotograficznego. Nawet w telefonie, który zamiast aparatu (i setki innych rzeczy) posiadał antenkę i można było z niego dzwonić. Wracając do zamku, odbywała się w nim wtedy firmowa impreza integracyjna, największą atrakcją okazały się fajerwerki w okolicach północy; dawno nie widziałam ludzi tak ambiwalentnie rozdartych między urokiem światełek i wybuchów a smutkiem zrozumienia, że właśnie w powietrze idzie ich premia.

Tym razem do Tuczna zabraliśmy rodzinę TŻ, bo mają blisko. Piękna jesień, kasztany, słoneczne popołudnie. Zamek wyglądał, jakby się w ogóle nie zmienił.

Rozchodnik i motyle z ogródka babci I. Trzcianka, jezioro Sarcz Tuczno - Zamek Wedlów Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Tucznie

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek listopad 23, 2017

Link permanentny - Tagi: tuczno, trzcianka - Kategorie: Listy spod róży, Wielkopolska w weekend, Fotografia+ - Komentarzy: 2

« Zygmunt Zeydler-Zborowski - Spotkanie w Montevideo - Ozark »

Komentarze

Zuzanka
@Izabelko, masz rację - nie wiem, skąd ta budleja mi się wzięła. Popiół i edycja. A Tuczno to jest to drugie, za Trzcianką (okazuje się, że to już nie Wielkopolska - https://pl.wikipedia.org/wiki/Tuczno).
Izabelka
Po pierwsze primo, czy to jest Tuczno niedaleko Pobiedzisk? Czy to Ta rodzina Wedlów? W jakimś Tucznie z jeziorem byłam w 1985, hehe, na koloniach.Ale zamku nie kojarzę a jest super. Po drugie primo, to nie budleje ;-) Hortensja, rozchodnik okazały, zimowit jesienny. Nie każdemu kwiatu z motylami budleja na imię ;-)

Skomentuj