Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Projekt Jeżyce - gdzie na lody?

Na lody trzeba koniecznie iść na Kościelną, tuż przed wiaduktem. Mieści się tam malutkie okienko, w którym przemiłe dziewczęta sprzedają świetne lody. Codziennie świeże (poza poniedziałkiem, bo nikt nie lubi poniedziałków i jest zamknięte), bywają różne smaki; dziś poza zestawem standardowym - czekoladą czy wanilią - był sorbet malinowy z rozmarynem. Bywa kolejka, czasem spora, ale idzie szybko. Nie jestem wielbicielką lodów, ale potwierdzam, że te są smaczne, dobrze zmrożone, chociaż w upalny dzień szybko zaczynają kapać, tak jak lody kapać powinny. Zaraz obok jest mikroskwerek z ławkami, można usiąść (i zobaczyć przedziwnie zachowującego się młodego człowieka, który przed Bamberską Zagrodą ćwiczy backhand i forehand za pomocą błyszczącej, srebrnej patelni, w pełni umundurowany w kucharski strój, uśmiechając się do przejeżdżających samochodów). Wiem, że ludzie narzekają na kolejkę, zajmującą chodnik, ale to jest takie ożywienie Jeżyc, o jakim marzę.

PS Bardzo chciałabym na lody zabrać Maja, ale dziewczę rezolutne za każdym razem odpowiada: "Nie tseba, dziękuję, nie lubię lodów". To sama poszłam.

Strona lodziarni na facebooku.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipca 17, 2013

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto, Projekt Jeżyce - Komentarzy: 5

« Drogówka - How to Live with Your Parents (for the Rest of Your Life) »

Komentarze

wonderwoman

mnie weź mnie!! :)
wybieram się tam i wybrać nie mogę. mam nadzieję, że jak w przyszłym roku będę bardziej mobilna, to wytwórnia będzie działać dalej. tego im szczerze życzę.

kaczka

Nie lubi lodow?!
Sa rzeczy, o ktorym nie snilo sie filozofom...
A mnie sie snia takie prehistoryczne, tradycyjne, andrutowe wafelki, miekkie i nieslodkie.
Bo tych twardych i z cukru to ja nie lubie.

Zuzanka

Nie próbowała ani razu, nie chce dotknąć językiem nawet. Ja mogę powąchać następnym razem. Wafelki tutaj chyba są właśnie takie, ale tylko na 1 porcję, na 2 są już słodkie i twarde.

cashew

Borubar też nie lubi lodów, choć nigdy nie próbował. Ostatnio tłumaczę mu, że nie może twierdzić, że czegoś nie lubi, skoro nie skosztował. Ale nie bardzo dociera ;-) W sumie i tak teraz mógłby tylko czyste sorbety.

Zuzanka

@Cashew, same here.

Skomentuj