Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
Boczna uliczka w Kioto, na którą zapuszczają się chyba tylko ci, którzy na pewno tego potrzebują. A do tej grupy należą klienci restauracji Kamogawa; jedna grupa przychodzi, żeby zjeść coś pysznego, druga, żeby odkryć zapomniany smak potraw z przeszłości. I zjeść to coś pysznego. Knajpkę prowadzi ojciec z córką, z ołtarzyka spogląda ze zdjęcia zmarła żona i matka. Oboje gotują, ale dodatkowo ojciec ma niesamowity zmysł śledczy i z garstki oderwanych od siebie, często niekonkretnych wspomnień potrafi odtworzyć smak i zapach sprzed lat, córka zaś umie zadać tak pytania, żeby pomóc wyciągnąć z pamięci dawno zapomniane szczegóły. Dla mnie to książka nie o jedzeniu jako takim, czemu - za chwilę, ale o nostalgii, powrocie do jakiegoś momentu świata, którego już nie ma. I o empatii oraz uważności na drugą osobę. Wiele recenzji skupia się na zachwytach jedzenie, ale mimo że opisy jedzenia zajmują prominentną część wszystkich historii, dla mnie to puste pojęcia: nie lubię szeroko pojętej kuchni dalekowschodniej, nie uruchamia mi się ośrodek głodu, kiedy czytam o sushi, dolewaniu herbaty do ryżu czy tempurze. Zdecydowanie nie jest to wina autora, ani tym bardziej tłumaczki (serdecznie pozdrawiam, ^Aniuklaro!), możecie mieć znacznie bardziej sensualne doznania z lektury.
#30