Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Fallout

Lata 50. Wtem wybuchają bomby jądrowe na całym świecie, najczęściej USA jest przygotowanie - przedstawiciele ludzkości chowają się w wyspecjalizowanych bunkrach firmy Vault-Tec, żeby po oczyszczeniu powierzchni mogli ją ponownie zasiedlić. Mija 200 lat, Lucy, córka nadzorcy z bunkra 33 bierze ślub z partnerem z bunkra 32, regularna wymiana genów, te sprawy. Niestety, świętowanie przeradza się w masakrę, w wyniku której zostaje porwany Paul Atryda 50 lat później, ojciec Lucy. Dziewczyna wyrusza na niebezpieczną wyprawę. Po drodze trafia na Bena z “Losta”, zdeterminowanego naukowca z psem, giermka pechowego rycerza Titusa oraz pewnego ghula, który wprawdzie nie ma nosa[1], ale za to doskonale się orientuje w historii Vault-Tec. Wszyscy się spotykają w finale w siedzibie buntowniczki Moldaver, gdzie wychodzą na jaw pewne niespodzianki.

Nie grałam w grę, ale historia bardzo mi się podobało. Bardzo zgrabny świat postapokaliptyczny, bywa zabawnie, bywa dramatycznie, serial trochę klimat lekko ironicznych filmów z lat 90. Na specjalną wzmiankę zasługuje przerośnięty aksolotl z rączkami, dawno się tak nie śmiałam.

[1] How does he smell? Awful!

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday December 16, 2025

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 2

« P. G. Wodehouse - Niezastąpiony Jeeves - Torrey Peters - Trans i pół, bejbi »

Komentarze

Tomasz
Ja grałem w grę, ma podobny klimat. Do tego stopnia, że po obejrzeniu serialu wyczekałem promocję, zakupiłem Fallout 2 i powróciłem do gry po 20 latach. A zaraz drugi sezon się zaczyna…
A.I.
Próbowałam oglądać, ale za mało to "na serio" jak dla mnie - wolę mroczne i realistyczne postapo. W grę nigdy nie grałam dłużej niż kilka minut, bo brak mi było cierpliwości na czekanie, aż mrówka wykona swój ruch ;-)

Skomentuj