Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Informacje dla Czytam

Hakan Nesser - Nieszczelna sieć

Nauczyciel gimnazjum, o swojskim (chociaż nie jest Polakiem) imieniu Janek, budzi się po libacji z dziurą w pamięci, na którą nie pomaga odkrycie, że jego niedawno poślubiona żona, Eva, leży utopiona w wannie. Jak przystało na grzecznego obywatela, informuje policję, a potem zaczyna sprzątać, usuwając potencjalne dowody. Ląduje oczywiście w celi, jest kompletnie niewiarygodny z zapewnieniami, że nie zabił żony, śledztwo posuwa się więc niemrawo, bo w zasadzie tylko komisarz, prowadzący sprawę, ma wątpliwości, które dopiero wybuchają z pełną siłą, kiedy przebywający w szpitalu psychiatrycznym Janek zostaje zabity. Tuż przed śmiercią przypomniał sobie, kim był zabójca, próbował nawet skontaktować się z policją, ale trafił na absolutnie głupiego policjanta, który informacji od niego nie przekazał dalej. Zdążył jednak wysłać list do mordercy, dzięki czemu w pokrętny sposób policja odkrywa, kto zabił ich oboje.

Komisarz Van Veeteren teoretycznie miał być niesympatyczny, ale w zasadzie jest nie jest, jest tylko nudnym szczególarzem bez życia osobistego. Kiedyś miał, ale aktualnie go unika - z żoną się rozstał, córka ma swoje życie, syn siedzi w więzieniu za przemyt narkotyków, więc niespecjalnie czuje potrzebę kontaktu, a do tego umiera stary pies jego córki. Nawet sprawa, którą rozwiązuje, jakoś specjalnie na niego nie działa, upiera się, żeby szukać rozwiązania tylko dlatego, że ma przeczucie, że coś jest nie tak.

#28

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maj 7, 2017

Link permanentny - Tagi: skandynawia, panowie, kryminał, 2017 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 1


Carlos Ruiz Zafón - Cień wiatru

Podchodziłam do tej książki jak pies do jeża, bo nastrojowa okładka, wysokie miejsce na liście bestsellerów mało szanowanych instytucji i latynoskie nazwisko autora sugerowało realizm magiczny. Otóż nic bardziej mylnego, albowiem to uczciwy kawałek świetnej, pełnej napięcia prawie do poziomu thrillera, doskonale napisanej awanturniczej prozy. A dodatkowo główną bohaterką jest książka, dookoła której kręci się cała, rozgrywająca na przestrzeni kilkudziesięciu lat, intryga.

1945, Barcelona. Daniel, 10-letni półsierota, zostaje zaprowadzony przez ojca-ksiegarza na Cmentarz Zapomnianych Książek, do tajnej biblioteki, w której przechowywane, choć bardziej chyba chronione, są książki, które z różnych przyczyn nie są już dostępne. Daniel wybiera na chybił-trafił jedną z książek - "Cień wiatru" Juliana Caraxa - i już od pierwszej strony wpada w zachwyt. Chce przeczytać wszystkie inne książki tego autora, ale okazuje się, że są niedostępne, a losy samego autora owiane tajemnicami i niedopowiedzeniami. Carax, urodzony w Barcelonie, w 1919 roku przeniósł się w tajemniczych okolicznościach do Paryża (przy czym jego ojciec, oznajmiał wszem i wobec, że jego syn nie żyje), gdzie publikował swoje książki najpierw po francusku, a za sprawą małego barcelońskiego wydawnictwa - po hiszpańsku. W żadnym języku nie osiągnęły one popularności za życia autora, za to po jego śmierci w 1936 roku, zaczęła krążyć dziwna legenda - ktoś odwiedzał wydawnictwa i antykwariaty, wykupował albo kradł książki Caraxa i je palił. Daniel, który nie wierzył, że nie został ani jeden egzemplarz innych książek, rozpoczął poszukiwania; najpierw książek, potem - z biegiem czasu - zaczął rozplątywać tajemnicę narosłą wokół samego Caraxa, mimo upływu kilkudziesięciu lat. Najpierw sam, potem - jak w drużynie Pierścienia - gromadząc wokół siebie przyjaciół o różnych umiejętnościach - łotrzykowatego Fermina o barwnym języku i mrocznej przeszłości, zwolennika dobrego jedzenia i łatwych kobiet, sprytnego antykwariusza Barcelo, przyjaciela jego ojca czy wreszcie inteligentną i piękną dziewczynę.

Na warstwę przygodową, dziejącą się w latach 1945-56 nałożonych jest kilka innych: kunsztownie opisana, nieomal z geograficzną precyzją, gotycko mroczna powojenna Barcelona, tak szczegółowa, że można nieledwie z książką jako mapą ruszyć w podróż; dojrzewanie Daniela, który z 10-letniego, nieco niewydarzonego chłopca, zadurzonego w starszej od siebie o 10 lat pannie, wyrasta na mądrego, wnikliwego i wrażliwego 20-latka, gotowego na rozpoczęcie dorosłego życia (również w sferze intymnej); sfera polityczna - dyktatura frankistowska, tajna policja z demonicznym inspektorem Fumero, prześladowanie homoseksualistów, upadek wielkich fortun czy wreszcie dziejąca się ponad 20 lat wcześniej zawikłana historia tragicznej miłości między młodym synem kapelusznika, Julianem i córką bogatego potentata, Penelope.

Wreszcie język. Soczysty, celny, doskonale punktujący sytuacje zgrabnie użytym w dialogach przekleństwem zdecydowanie podnosi walory książki. Trafiłam na audiobooka czytanego przez Wojciecha Żołądkowicza i jest to dodatkowo niesamowita przyjemność, chyba równie duża jak samodzielne czytanie.

PS Wiem, że czekacie na preludium z Saksonii i etiudę z Pragi, ale znowu zrobiłam za dużo zdjęć i trochę mi zajmie, zanim doprowadzę je do jako tako strawnej postaci.

Inne tego autora:

#27/#5

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 4, 2017

Link permanentny - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Tagi: panowie, hiszpania, beletrystyka, 2017 - Komentarzy: 8


Kate Morton - Milczący zamek

1992. Na strychu jednego z londyńskich domów zostaje odnaleziona torba z listami sprzed 50 lat. Jeden z listów adresowany jest do matki Edie, redaktorki pracującej w małym wydawnictwie. Reakcja matki jest zastanawiająca, ale ponieważ obie panie niespecjalnie się sobie zwierzają, córka rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Odkrywa, że jej matka w czasie wojny była ewakuowana z bombardowanego Londynu do zamku Milderhurst, siedziby rodowej znanego wtedy ekscentrycznego pisarza, Raymonda Blythe'a, gdzie zaprzyjaźniła się z mieszkającą tam, starszą od niej, Juniper. Co ciekawe, niedługo po tym, jak - wbrew swojej woli - wróciła do rodzinnego domu, kontakt się urwał. Edie trafia więc do zamku i poznaje jego mieszkanki, o dziwo żyjące jeszcze mimo zaawansowanego wieku - trzy siostry: delikatną Saffy, silną, władczą Percy i ewidentnie zaburzoną Juniper, dla której świat się zatrzymał w 1941 roku. Wiele wątków i tajemnic z przeszłości zamku i jego mieszkanek wyjaśnia się, splatając się z życiem Edie i jej matki.

Mam wrażenie, że historia rodzinna, dwa wątki, rozdzielone czasem i gdzieś tam w przeszłości wojna (tutaj - jak w "Strażniku" - druga) to stała zasada konstrukcyjna powieści autorki. Nie jest to złe rozwiązanie, zwłaszcza że historie są za każdym razem inne i dość niesztampowe. Nie jest to literatura specjalnie wyrafinowana, ale wciągająca i zwyczajnie urokliwa.

Inne tej autorki tutaj.

#26

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 25, 2017

Link permanentny - Tagi: wielka-brytania, panie, beletrystyka, 2017 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 2


Agatha Christie - M lub N

Nietypowo jak na Christie, jest to powieść szpiegowska. 1941, w wypadku ginie brytyjski wywiadowca, który tuż przed śmiercią wyjawia, że w małym nadmorskim pensjonacie, Sans Souci, mieszka szpieg o pseudonimie M (kobieta) lub N (kobieta). Małżeństwo Beresfordów - Tuppence i Tom, nudzące się bez przydziału do pracy dla obronności kraju, podejmuje się wykrycia szpiega, działającego jako "piąta kolumna" w brytyjskim wojsku. Na pierwszy rzut oka wszyscy wydają się być zupełnie niewinni, po czym przy bliższym poznaniu wszyscy zaczynają być podejrzani. Rozwiązanie jest dość toporne, zrealizowane w duchu "trust no one".

Rozbawił mnie nieskrywany nacjonalizm autorki - obcokrajowcy mają "dziwne" twarze i można się po nich spodziewać najgorszego (zwłaszcza po emuigrantce z Polski).

Nie polecam zaglądania na polską wikipedię, gdzie poszłam sprawdzić pisownię nazwisk bohaterów (ponieważ Zelnik, czytający audiobook, miał manierę wymowy Tuppence jako 'tabenz'), albowiem bez żadnego ostrzeżenia jest wyjawiona osoba mordercy. Wiem, że minęło ponad 70 lat od wydania książki, ale i tak.

Inne tej autorki tutaj.

#25/#4

Napisane przez Zuzanka w dniu środa kwiecień 19, 2017

Link permanentny - Tagi: wielka-brytania, panie, kryminał, 2017 - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Komentarzy: 2


Frederick Forsythe - Psy wojny

Shannon, irlandzki najemnik, dostaje zlecenie przeprowadzenia zamachu wojskowego w jednej z małych, nie znaczących republik afrykańskich, Zangaro. Między wierszami orientuje się, że celem jest przejęcie przez brytyjską firmę koncesji na wydobycie platyny z terenów należących do republiki, o czym wie tylko zleceniodawca (i domyśla się Shannon). Jak rasowy Project Manager, zaczyna od szczegółowego rozpoznania, układa harmonogram i pozyskuje zasoby (innych najemników, broń oraz statek), żeby w 100 dni zgładzić psychopatycznego tyrana, rządzącego Zangaro, a na jego miejsce osadzić przekupionego przez Brytyjczyków następcę. Zamach się udaje mimo pewnych strat, ale finał rozgrywki nie do końca jest taki, jak sobie zaplanował sprytny przedsiębiorca.

Z jednej strony powieść się zestarzała - informacja przestała być tak łatwa do ukrycia, jak w czasach, gdzie telefon i telegraf były jedynymi źródłami komunikacji, a odcięcie od mediów dało się załatwić wyłączeniem jedynego nadajnika na cały kraj. Z drugiej strony, niewiele się zmieniło, co widać nie tylko w Afryce. Nieco naiwne może być uczynienie z Shannona, teoretycznie "człowieka do wynajęcia", najbardziej moralnej osoby w skorumpowanym i pchanym jedynie żądzą wzbogacenia się świecie, ale w zasadzie - czemu nie. Umówmy się, że ta jego moralność, wykładana córce biznesmena, którego chce oszukać, jest też dość relatywna - nie waha się przed zbiciem swojej kochanki, żeby nauczyć ją posłuszeństwa oraz przed zabiciem niezbędnej grupy ludzi, żeby dopiąć celu.

Czytałam wersję zubożoną o wszystkie elementy związane z byłym Związkiem Radzieckim i udziałem państw socjalistycznych w procederze handlu bronią. Ma ktoś pełną wersję?

#24/#3

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 15, 2017

Link permanentny - Tagi: wielka-brytania, panowie, kryminał, 2017 - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Komentarzy: 4


Margaret Atwood - Pani wyrocznia

Joan była grubym dzieckiem, które - ku utrapieniu swojej matki - wyrosło na grubą i niezgrabną nastolatkę, czującą się w domu jak w klatce, z matką kłującą ją bolesnym prętem niechęci i braku akceptacji. Potem, w wyniku zapisu w testamencie ukochanej ciotki, dostała całkiem zgrabną sumę pieniędzy, pod warunkiem, że schudnie. Piękna, szczupła, rudowłosa 19-latka zniknęła z domu rodzinnego i - po przeniesieniu się z zaściankowego Toronto do Londynu - zdecydowała, że chce być kimś zupełnie innym. Problem w tym, że nawet jako ktoś zupełnie inny, nie mogła być sobą. Przed mężczyznami, którzy przewinęli się przez jej życie, musiała udawać kogoś, kim nie była i kogo nawet niespecjalnie lubiła. Zawiązaniem fabuły jest jej ucieczka po upozorowanej śmierci do Włoch, gdzie na tarasie wynajętego domu, z obciętymi i przefarbowanymi włosami, jeszcze pełna przerażenia po tym, co się stało, próbuje posklejać siebie samą.

Historia opowiadana przez Joan, przeplatana fragmentami jej książek (tych gotyckich romansideł, pisanych pod pseudonimem oraz tytułowej "Pani wyroczni", zaakceptowanej przez krytyków i budzącej irytację zazdrosnego męża) jest niby lekka, bardzo autoironiczna, nieco ramotkowata (było parę miejsc, gdzie miałam na końcu języka sugestię "a może być to, kochana, sprawdziła w internecie, zanim się rzucisz głową do przodu", ale to wszak lata 60. i 70.), ale jednocześnie brutalnie prawdziwie pokazująca to, co większość kobiet w życiu i teraz robi: gra role, w które wtłacza je konwenans, strach, wygoda, czasem - jak Joan - kilka jednocześnie.

Dees kazała mi przeczytać, więc musiałam, u niej wnikliwsza recenzja. Ja się nastawiłam na feministyczny moralitet, pomna jakichś przebłysków z lektury "Opowieści Podręcznej" sprzed chyba 15 lat. A tymczasem to przyzwoita obyczajówka, należycie wielotorowa i z doskonale narysowanymi bohaterami.

Przeczytałam też w międzyczasie po raz kolejny, z niezaprzeczalną przyjemnością Nie licząc psa Connie Willis, już zupełnie bez okazji.

#22-#23

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek kwiecień 3, 2017

Link permanentny - Tagi: panie, kanada, beletrystyka, 2017 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 6