11 maja 2010

Noel Randon - Dwie rurki z kremem

Umieszczony w * Czytam o 22:41:18

Jakbym nie wiedziała, że NR to pseudonim Tadeusza Kwiatkowskiego, to - jak w przypadku Joe Aleksa - dałabym nabrać się na to, że kryminał napisał autor niepolski. Ujęła mnie plastyczność - mała, francuska mieścina, wszyscy się znają, życie towarzysko-polityczno-plotkarskie toczy się głównie w kawiarence "Abricot", gdzie właściciel serwuje pyszne rurki z brzoskwiniowym kremem. I wszystko się wokół tych pysznych rurek kręci.

Do małego francuskiego miasteczka przyjeżdża amerykański reżyser filmowy. Zatrzymuje się u autora kryminałów, u którego najpierw ktoś kradnie diamentową broszkę żonie gospodarza, a następnie morduje wspomnianego gospodarza. Śledztwo prowadzą trzy osoby - amerykański reżyser, któremu zamordowany autor obiecał sprzedać książkę jako scenariusz na następny film, lokalny policjant Lepere i błyskotliwy, choć niski, detektyw Randot z pobliskiego miasta.

Zabawną rzeczą, którą można by było zwalić na błąd tłumacza, ale z przyczyn oczywistych nie, był opis jedzenia rurek przez jedną z bohaterek - Celestynę, która "rurki z kremem wkładała do ust w całości i mimo iż najwidoczniej miała wprawę, traciła od czasu do czasu oddech". Oczywiście autor przez rurki z kremem mógł mieć na myśli zupełnie inne rurki, ale i tak mnie to setnie ubawiło.

Komentarze »

  1. Manveru powiedział(a),

    12 maja 2010 o 14:04:09

    bo one, te francuskie, są znacznie krótsze niż polskie i z innego ciasta - a żeby było śmieszniej wcale nie muszą być do końca zwinięte.
    jeden z wariantów jest tu http://www.przepisy-kuchenne.info/przysmaki/francuskie-rurki-z-kremem.php , jadłem jeszcze krótsze.
    Przy odrobinie dobrej woli można włożyć całą do ust :-)

  2. Zuzanka powiedział(a),

    12 maja 2010 o 14:12:14

    Ale to już nie jest specjalnie zabawne :->

Dodaj komentarz