12 kwietnia 2010

Zachowawczość

Umieszczony w * Moje miasto * Z fotkami o 00:02:10

Jestem inżynierem, więc podobają mi się piosenki, które już znam. Wracam też do tych miejsc, w których było mi miło, nawet kosztem poznawania nowych. Szliśmy dziś powoli przez uliczki dookoła Starego Rynku, wyroiło sporo kawiarni i restauracji, niektóre z obiecującymi drzwiami i nazwami. Z ciekawości zerknęłam na obsmarowaną w programie Magdy Gessler (dość przerażającym, ale nie pozbawionym sensu[1]) grecką restaurację na Wronieckiej - na drzwiach kartka o poszukiwaniu kelnerek i pomocnika w kuchni; nie wiem, czy to dobra wróżba (duży ruch i potrzeba więcej ludzi), czy wręcz przeciwnie (po programie dotychczasowa załoga trzasnęła drzwiami i lepiej się nie pokazywać przez pół roku). W każdym razie poznawanie nowych miejsc to praca na lata, a dziś wróciłam do Chimery, gdzie mają najlepszą herbatę i dobre jedzenie. Lubię upewniać się, że nic się nie zmieniło. I się nie zmieniło.



[1] Smutna to prawda, ale w Polsce kuchnię zagraniczną trzeba robić po polsku, odpowiednio przyprawiając. Niestety, większość restauracji czyni w tym kierunku długi krok do przodu ("staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok naprzód"), dodając do każdej potrawy surówkę kapkisz z wiadra i frytki z proszku.

Komentarze »

  1. Kerri powiedział(a),

    15 kwietnia 2010 o 02:07:12

    >w Polsce kuchnię zagraniczną trzeba robić po polsku, odpowiednio przyprawiając.

    Leszek Talko to rewelacyjnie opisał w książce "Talki w podróży", na przykładzie potraw chińskich :)

  2. Zuzanka powiedział(a),

    15 kwietnia 2010 o 09:51:04

    Serio, serio? ;-) http://zuzanka.blogitko.pl/2009/07/02/leszek-talko-talki-w-podrozy/

  3. Kerri powiedział(a),

    22 kwietnia 2010 o 03:24:44

    Serio serio ;)
    Dyskusja pod tamtą notką - prawie jak na pręgierzu ;] I z każdym po trochu mogłabym się zgodzić. Nie jestem specjalnie wyrafinowana pod kątem gastronomii, za to mogłabym stawiać pod murem wszystkich odpowiedzialnych za jakże popularne w Polsce style: śmiecizm i ruderyzm.

    A Talko fajnie pisze, czytałaś te dwie pozostałe książki z jego felietonami (pewnie tak)? IMO nie takie "życiowe" jak ta o podróżach, ale też przyjemne.

    BTW - Zuzanka, nie jeździłaś w ostatnich latach do Włoch na wakacje? Byłabym wdzięczna za kilka informacji.

  4. Zuzanka powiedział(a),

    22 kwietnia 2010 o 11:15:40

    Dla mnie gastronomia jest ważna. Lubię dobre jedzenie, odkrywanie nowych dań i jedzenie tych już znanych, o których wiem, że są smaczne. Nie cierpię pod tym względem bylejakości, kiepskich składników, złego przygotowania, plastikowych sztućców (ok, akceptuję w barze mlecznym, bo taka konwencja, ale jakbym miała do wyboru dwie jadłodajnie z identycznymi daniami, to bym wybrała tę nie z plastikiem). Niespecjalnie zależy mi na obsłudze, ale wolę czekać 30 minut z przyjemnymi przekąskami niż półtorej godziny patrząc sobie na paznokcie. Talki książki czytałam chyba wszystkie - i te "dorosłe" o Roszkach (z felietonami z dawnej Gazety Wyborczej), i te "niedorosłe" o dzieciach. A we Włoszech niestety nigdy nie byłam, ubolewam.

Dodaj komentarz