28 stycznia 2009

Bueno, bueno

Umieszczony w * Listy spod róży * Z głowy, czyli z niczego o 00:48:43

Brak notek jest sponsorowany przez CitiBank Handlowy, szlag by go trafił. Buenos fajne. Ciepło, bardzo nawet. Różnica czasowa 3h, a nie 4 (albowiem wyszło, że od roku wprowadzili zmianę czasu między styczniem a marcem). Zaszłością historyczną jest, że peso są oznaczane wszedzie znaczkiem dolara, mimo że kurs dolara wynosi 3 peso z ogonem. Metro kosztuje 1,1 peso (~1,1 zł) za dowolną trasę z dowolną liczbą przesiadek. Port malowniczy. Ogród botaniczny powinien nazywać się ogrodem felinologicznym , a w ogrodzie zoologicznym są rzeczywiście białe lwy (i nie tylko). Jedzenie boskie, acz niezbyt tanie. To, że na www napisali, że w hotelu jest free wifi, niekoniecznie jest prawdą. Śniadania w cenie są prawdą. Amerykański sposób ścielenia łóżka średni i upierdliwy w obsłudze (kilka warstw koców i prześcieradeł bez kołdry właściwej. Listy podobno nie dochodzą, bo poczta zawodna. Jutro chcę jechać do Boca, ale tam metro nie dochodzi i trochę jestem w kropce (ciut za daleko na spacer, zwłaszcza że mam już bąble na stopach. I jak mi przejdzie irytacja, to napiszę, czemu szlag mógłby trafić CitiBank Handlowy. Ale nie wcześniej.

Komentarze »

  1. Rafał powiedział(a),

    28 stycznia 2009 o 07:45:14

    Normalnie jakiś spisek z tym ogrodem feli…Jakby Twoje koty zleciły argentyńskim powitanie ;-).A o CitiHinduskim to mam takie zdanie jak komisarz Gondor o „Przekroju”

  2. Zuzanka powiedział(a),

    28 stycznia 2009 o 10:52:50

    Rafał, oj, zdecydowanie. Taka jestem twarda.

  3. autumn powiedział(a),

    28 stycznia 2009 o 11:28:18

    w ogrodzie botanicznymm spodziewałabym się raczej ptaków, a nie kotów ;-) jak zwykle piekne zdjęcia zachęcające do podróży

  4. Zuzanka powiedział(a),

    28 stycznia 2009 o 11:31:44

    Ptaki też były, bo koty przeraźliwie leniwe i najedzone. Owady łapały. W każdym razie koty bardzo pasują do sadzawek, drzew, krzaków i kwiatów. I strasznie miłe było to, że kontrastowo było dużo starszych ludzi, którzy z kotami rozmawiali (do mnie też mówili, ale ja nie hablam, więc ograniczam się do uśmiechania i mówienia „inglese, no comprende, bueno gato”) i rodziców z dziećmi, które dostawały napadów szczęścia na widok zmasowanego widoku kotów.

  5. Rafał powiedział(a),

    30 stycznia 2009 o 00:07:55

    Przyznaj się, miałaś jak te dzieci ;-)Jakiś mały napad się przytrafił co?

  6. Zuzanka powiedział(a),

    30 stycznia 2009 o 02:45:17

    Zeby jeden. Wzruszylam sie. I glaskalam.ç

Dodaj komentarz