Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Stinking Rose

Brzmi jak tytuł kiepskiego pornola, ale to bardzo przyzwoita (acz nieco specyficzna) restauracja. Mieści się na 325 Columbus Avenue, przecznicę za księgarnią City Lights Publishing, znaną głównie z tego, że czytywał tam swoje książki Kerouac (na głos publiczności, bo raczej nie po to, żeby sobie przypomnieć, co napisał). Restauracja jest specyficzna ze względu na specjalność - jej motto to "We Season Our Garlic with Food!", a chyba jedynymi podawanymi potrawami bez czosnku są napoje. W menu stoi, że miesięcznie zużywają ponad 3000 funtów czosnku i jestem w stanie w to uwierzyć.

Do świeżo pieczonego pieczywa dodawana jest pasta ze świeżego czosnku, roztartego z oliwą i pietruszką, a dla tych, co jednak się świeżego zapachu boją, jest Bagna Calda - ciepły pieczony słodki czosnek z oliwą i anchois (przyznam, że widok miseczki z kilkudziesięcioma ząbkami jest porażający). Nasz kelner wyglądał jak szczuplejszy Angelo Batista z "Dextera", a wnętrze to koszmar dla minimalisty - sufit obwieszony setkami butelek po chianti, a na ścianach setki czarno-białych zdjęć (ja cały czas jestem na rozdrożu między minimalizmem a przepychem i jednak na razie strona "dużo dużo ładnie" jeszcze wygrywa). Poza czosnkiem w słoikach, oliwą czosnkową i innymi przetworami z czosnku można dostać też koszulkę, więc BTDTGTT z prześlicznym napisem "Got garlic?" taką samą czcionką co thinkgeekowa koszulka z napisem "Got root?".

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek września 9, 2008

Link permanentny - Tagi: usa, san-francisco - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Komentarzy: 3

« Na polowanie, służbowo - Santa Cruz »

Komentarze

wonderwoman

czosnek- mniam.
(i śniadanie rozpocznę serkiem danio z ogórkiem i czosnkiem- słaba namiastka po Twoich doznaniach kulinarnych)

Zuzanka

Jogurt z czosnkiem dobry, w ogóle. I raita, mrrrr.

autumn

ale ciekawe miejsca odwiedzasz ;) a ta restauracja …..mniam … zazdroszcze ;)

Skomentuj