Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Neil Gaiman - Chłopaki Anansiego

Z Gaimanem mam taki problem, że uważam go za hochszlaplera. Dobrze pisze, zręcznie i z polotem, ma dobre dialogi, ale nie kryje się za tym żadna treść. Czytam, czytam, przeczytałam i już w tym momencie nie za bardzo umiem powiedzieć, czemu mi się dobrze książkę czytało i o czym była. Ale pamiętam opisywane przez niego wątki i postacie z innych książek i innych miejsc kulturowych; Gaiman to zręcznie zbiera i przetwarza, ale często mam wrażenie, że nie dokłada od siebie żadnej wartości dodanej.

W porównaniu z innymi książkami Gaimana, jest mało brutalnie, bardziej mistycznie, ale ten mistycyzm taki na okrętkę szyty. Młody człowiek dowiaduje się, że umarł jego ojciec, który był bogiem i przy okazji on sam jest półbogiem (mimo że ciapą, któremu w życiu nic nie wychodzi). Pół, bo drugie pół to jego brat, który został w dzieciństwie odesłany gdzieś przez złą sąsiadkę-czarownicę. I jak to zwykle w post-modernistycznym fantasy, jest wędrówka przez przenikające się realnie i nierealne, żeby dwa scalić w jedno i rozwiązać przez lata narosłe problemy. Da się przeczytać, ale zdecydowanie lepiej wspominam brutalnych "Amerykańskich bogów" czy zabawne "Nigdziebądź" (chociaż ni cholery nie pamiętam, które wątki pochodziły z tej książki, a które z Resnicka "Polowania na jednorożca"[1]).

[1] I nie sprawdzę, bo ktoś wziął i obie pożyczył. SMJ, poproszę z powrotem.

Inne tego autora:

#13

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marca 18, 2007

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 12

« Szef wszystkich szefów - Zakupy w SF »

Komentarze

JoP

Rany, mam z Gaimanem dokładnie to samo: ile razy próbuję się do niego przekonać, dochodzę do tego samego wniosku, że bardzo dobrze pisze, ale nie ma o czym. "Chłopaki" są IMHO straszliwie nudne, jedyna fajna scena, która mi zapadła w pamięć, to pomyłka "nie ten pogrzeb".

Zuzanka

Tam są fajne sceny. I to jest siła Gaimana. Ale dla mnie to wygląda tak, że Gaiman ma doskonały zmysł obserwacyjny, łapie śmieszne sceny, a potem je merdżuje w powieść, niestety na kanwę tej powieści już mu wiele nie zostaje.

agnus

Oj, ale przynajmniej fajnie pisze i ma dobre pióro, czego o wielu współczesnych się powiedzieć nie da. Do autobusu niekoniecznie potrzebuję książki która jest o Czymś. :-)

anetka

Lubię Gaimana, lubię te jego-nie-jego wątki. Chłopaki Anasiego nie są najlepszą jego książką, ale przyjemnie się ich czyta. Tylko pająki napawały mnie obrzydzeniem, bo nie ich lubię bardzo.

babelfish

Gee. No nie mów, że należysz do ludzi, którzy, mając ochotę na czekoladę, jedzą chrupki ryżowe? :-> (dla mnie książki Gaimana są jak małe przyjemne słodycze, i mogą sobie takie zostać - jak będę chciała sięgnąć po coś, od czego mózg mi eksploduje z nadmiaru geniuszu autora, to mam z czego wybierać).

Zuzanka

Nie bardzo rozumiem metaforę. Napisano na świecie miliony książek, a nie ma jednej obiektywnej listy rankingowej, według której można ocenić, czy książkę czytać warto, czy nie. O Gaimanie ciągle słyszę, że jest wpytę, więc sięgam po kolejne książki, przekonana w swojej naiwności, że może ta właśnie będzie miała coś, czego inne nie miały. Ale nie ma ;-)

Moim problemem jest to, że chciałabym jeść tylko czekoladę, ale mam anonimowe pudełka ze składem chemicznym i mogę z jakąś szansą trafić na ryż, albo zupełnie niespodziewanie na czekoladę.

anetka

A czytałaś Sandmana? Tam smaczki okraszone świetną grafiką oddają w pełni zamysły Gaimana.

Zuzanka

Czekam, aż wydadzą w pl w całości. Nie cierpię czytać po kawałku, bo mam sklerozę i przez pół roku, zanim wydadzą następną część, zapominam, o czym czytałam.

Z tego, co pamiętam z pierwszych części, podobało mi się mimo tego, że rysunki w każdym tomie robił ktoś inny, przez co całość się nie trzymała kupy.

anetka

Jest z tego co pamiętam trzech rysowników. Dalej raczej głównym rysownikiem jest Dave McKean (jeśli mnie pamięć nie zawodzi ;)). Trzyma się kupy i to nieźle ;) A jak czegoś nie pamiętam to wracam do tego, bo wszystkie komiksy stoją na półeczce i są moje :)

Zuzanka

A mnie szkoda czasu na wracanie co pół roku do tego samego. Rośnie mi sterta rzeczy do czytania szybciej niż jestem w stanie ją przeglądać.

babelfish

Metafora being taka, że człowiek ma w domu różne książki (i różne przekąski) na różne okazje. Jak sięgam po Gaimana, to nie z nadzieją, że autor będzie mnie zmuszał do zastanawiania nad istotą życia, tylko z nastawieniem, że mnie zaciekawi (ma talent do doszukiwania się niezwykłości w zwyczajnych rzeczach i za to go lubię).
A jak ktoś bez takiego wprowadzenia powiedział po prostu: "Spróbuj Gaimana, utoniesz w potokach własnej śliny", to faktycznie przesadził :>

Zuzanka

To się zgadzam. Gaimany są sprawnymi czytadłami. Ale ze względu na to, że mają taki dobry PR, oczekuję od nich więcej. Dlatego też mam je na półce, ale rzadko wracam.

Skomentuj