Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Majówka 2022: Miśnia 1/2

[1.05.2022]

Do Miśni (por. Meissen, Meißen) pojechałam popatrzeć na porcelanę. Po wizycie w muzeum przy XVIII-wiecznej manufakturze, gdzie za czasów Augusta II Mocnego rozpoczęto wytwarzanie rzeczy z tego surowca na masową skalę, mam dwa wnioski. Pierwszy, że jest to obłędnie piękne i absolutnie szanuję ludzki kunszt i wyobraźnię, dzięki czemu z kaolinowej glinki można wyczarować absolutnie wszystko. Drugi, że może warto włożyć w wyroby z porcelany wszystkie oszczędności, chociaż patrząc na ceny w muzealnym sklepiku - typu 35 000 euro (nie, nie pomyliłam liczby zer) za figurkę - nie na wiele by mnie było stać. Zwiedzanie muzeum, poza ślinieniem się do eksponatów, można urozmaicić audioprzewodnikiem po polsku, 20-minutowym filmem o procesie produkcji oraz przejściem przez tzw. żywe muzeum, gdzie można podejrzeć proces wytwarzania i techniki zdobienia. Ze względu na ograniczenia cierpliwości niektórych uczestników wycieczki tylko się śliniłam, zwłaszcza do kafli i wzorników kolorów. Anegdotka - podobno tzw. wzór cebulowy powstał, gdy kobiety, zatrudnione do ręcznego kopiowania azjatyckich wzorów, uznały, że nieznany im granat występujący często w tamtejszym wzornictwie jest zbliżony do rodzimej cebuli i właśnie na tym warzywie się wzorowały. W następnym odcinku będzie o chodzeniu po schodach, katedrze i cmentarzu.

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maja 28, 2022

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: niemcy, misnia - Komentarzy: 6

« Karolina Żebrowska - Modowe rewolucje - O artefaktach w ogrodzie »

Komentarze

Bazyl
Kruca, mam Ćmielów pod nosem, a jeszcze nigdy nie zwiedzałem Żywego Muzeum Porcelany :)
Zuzanka
@Bazyl, to już wiesz, co robisz w weekend :-D
Bazyl
Nawet niegłupia myśl :) Kiedyś byłem za to w przymuzealnym sklepiku i ceny też urywały to i owo :P
Zuzanka
Myślę, że i tak są niższe niż u sąsiadów (a ja, niestety, do Ćmielowa mam jeszcze dalej niż do Miśni).
Bazyl
Pewnie tak, ale na mnie szaraku z budżetówki 4k PLN za 12. centymetrowego aniołka i tak robi wrażenie :P
Zuzanka
Dobra, cofam. Zatrzymałam się, że przeciętnie figurka kosztowała koło 500-700 zł, od czego i tak mnie zatykało, ale jeszcze byłabym w ogóle skłonna pomyśleć, że może, na jakąś specjalną okazję (abstrahując od tego, że teoretycznie unikam durnostojek). 4000 - e, no nie.

Skomentuj