Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Informacje dla panie

Kate Morton - Zapomniany ogród

Australijka Cassandra, owdowiała 40-latka po przejściach, dziedziczy po babci Nell, dom, tyle że niespodziewanie na angielskiej prowincji. Jest to zaskakujące, bo jej babka od zawsze mieszkała w swoim zagraconym mieszkaniu nad sklepem ze starociami. Im więcej historii swojej rodziny Cassandra odkrywa, tym więcej tajemnic i niepokojących faktów się pojawia. Jej babkę znaleziono jako 4-latkę, błąkającą się samą w australijskim porcie; zaadoptował ją pracownik portowy, w którego rodzinie spokojnie rosła aż do momentu, kiedy dowiedziała się o swoim pochodzeniu. Długo szukała w przeszłości, łącząc ślady na mapie, ale nie udało się jej wyśledzić genealogii. Dopiero Cassandra, zaopatrzona w nowoczesne narzędzia i sieć społecznych kontaktów odkryła, co łączyło ogród z labiryntem, ilustracje znanego angielskiego rysownika i zapomniane wydanie pięknych baśni.

To historia trzech pokoleń kobiet, z których każda - w różnym zakresie - poszukiwała własnej tożsamości i jednocześnie próbowała się rozliczyć z przeszłością. Trochę powieść kostiumowa - dorastanie małej Elizy w londyńskich slumsach na początku XX wieku, potem na dworze zamożnych krewnych, trochę współczesna opowieść o powrocie do życia po tragedii.

Inne tej autorki tutaj.

#75

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 12, 2017

Link permanentny - Tagi: wielka-brytania, panie, beletrystyka, 2017 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Helen Fielding - Dziennik Bridget Jones. Dziecko

Wyłuskałam książkę z hotelowej półki (a trudno było, bo raczej większość w językach skandynawskich, a aż taką poliglotką nie jestem) i jak na leżaczek przy basenie - doskonała. Niestety, to wszystko, co mogę dobrego powiedzieć. Bridget u progu 40-tki ma kryzys, bo chce mieć dziecko, a nie ma z kim. WTEM na chrzcie dziecka znajomej spotyka się z Markiem Darcym, z którym się rozstała, bo tuż po zaręczynach migdaliła się pijana z Danielem Cleaverem. Szybko lądują w łóżku, a jeszcze szybciej Mark przeprasza i ucieka, bo się boi powtórki z rozrywki. Co robi Bridget? Jasne, ląduje w łóżku z Danielem. Ponownie WTEM okazuje się, że jest w ciąży. Niezbyt skomplikowana akcja - o rety, kto jest ojcem dziecka? amniopunkcja? nie! przepychanki między Markiem a Danielem, który z nich głupiej zareaguje i jednak się wycofa - jest bogato nasycona tłuszczem, bo dieta ciężarnej Bridget składa się ziemniaczków zapiekanych z serem i czasem "zdrowotnego" kieliszka wina. Punktem przełomowym jest moment, kiedy Jones uczy się odmawiać, bo zaczyna być matką, a nie marionetką.

Historycznie to tom czwarty, ale sprytnie (zapewne na potrzeby filmu pełnometrażowego) umieszczony przed akcją "W pogoni za facetem"; sprytnie, bo ma postać listu, jaki BJ spisuje dla swojego dziecka, wyjaśniając, skąd się wzięło na świecie.

Inne tej autorki tutaj.

#67

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 5, 2017

Link permanentny - Tagi: wielka-brytania, panie, beletrystyka, 2017 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Natalia Osińska - Slash

Zanim zacznę, jedno założenie - czytaliście już "Fanfik"? Jeśli nie - przed "Slashem" warto przejść przez historię, która doprowadziła Leona, tegorocznego maturzystę, pośrednio do gabinetu odnowy dla pań, w którym - za wykonany po znajomości remont - ma masaże gratis. Masaże niestety nie pomagają na to, co dzieje się w Leonowej głowie, zaprzątniętej w 95% Tośkiem, irytującym, fascynującym stworzeniem, aktualnie skłóconym z nim z powodu jakiejś pierdoły. Pozostałe 5% to życiowy niepokój, który nie pozwala się chłopakowi cieszyć z tych chwil, które spędzają z Tośkiem niepokłóceni na czułych uściskach. Nie pozwala, bo wie, że absolutnie nieodpowiedzialny Tosiek na pewno się w coś wrąbie - spróbuje przekłuć sobie nos, bez zastanowienia pokaże transmisję gejowskiej parady z Londynu na szkolnym kanale Youtube, łyknie dopalacz, pójdzie na szemrane spotkanie dziwnie wyglądających, genderowo niepoukładanych ludzi w Amarancie. I wie też, że będzie szedł krok za swoim ukochanym, ratując go z kolejnych katastrof, nawet jeśli będzie to robił z irytacją i wkurzeniem.

Tyle że nie do końca. Za pierwszym czytaniem dałam się nieco nabrać na pewną powierzchowność tego kontrastu Idealny-Leon kontra Nieobliczany-Tosiek. Autorka w zgrabny sposób manipuluje czytelnikiem, pokazując rewolucję, jaką pozornie porządny maturzysta - uczynny, słowny, uporządkowany, ciężko pracujący jako korepetytor, żeby mieć z czego żyć, pomagający zbyt pewnemu siebie dzieciakowi - przechodzi, żeby dojść do ładu sam ze sobą. Bo to nie na Tośka się Leon wścieka, tylko tak naprawdę na siebie.

Co mnie absolutnie zachwyciło, to realność i postaci, i wydarzeń. Prawie że schulzowski opis Czarnego Protestu, stanowiącego finał "Slasha", jest absolutnie prawdziwy, tak samo jak ultra-irytujący rodzice Karolka, któremu korepetycje "z matematyki" obstawia Leon. Łapałam się na tym, że zastanawiam się, co się stało za drzwiami willi, kiedy za Leonem zatrzasnęła drzwi katatoniczna matka. Co się urodziło mężczyźnie stratowanemu przez Leona pod szpitalem? Co z przedstawieniem, w którym Horpyna w stroju świętomarcińskiego rogala zapowiada Jagienkę stojącą tuż obok Basieńki nad zwłokami Radziwiłła (albo innymi, to w końcu średniowiecze według Tośka)? Jak zareagował Marcin na ostatnie pytanie Leona? Tyle pytań, a autorka nie chce obiecać, że za rok będzie trzecia część.

Inne tej autorki tutaj.

#65

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 22, 2017

Link permanentny - Tagi: polska, panie, beletrystyka, 2017 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Alice Munro - Zbyt wiele szczęścia

W dalszym ciągu nie odkryłam klucza doboru opowiadań do zbiorków - w tym są historie żony dzieciobójcy; "środkowej" żony, dla której mąż zostawił poprzednią, a ją zostawił dla następnej; studentki, która za sprawą neurotycznej współlokatorki wplątuje się w psychodeliczno-erotyczny epizod; matki, której syn (po wypadku w wieku kilkunastu lat) dorósł i rozpoczął życie poza nawiasem społeczeństwa; wdowy zaatakowanej przez mordercę; aktora radiowego ze zniekształconą twarzą, żyjącego w cieniu matki i zdradzającego ojca; młodej dziewczyny, pracującej jako dama do towarzystwa śmiertelnie chorego człowieka i obserwującej dziwny trójkąt pomiędzy jego matką, żoną i masażystką; kobiety, która wyparła zbrodnię z dzieciństwa do czasu, aż przypomniała ją jej ówczesna przyjaciółka, dręczona wyrzutami sumienia; drwala, który miał żonę z depresją czy wreszcie tytułowe opowiadanie - beletryzowana biografia Zofii Kowalewskiej.

Wspólnym mianownikiem tych historii jest przypadek - żadna z osób bezpośrednio nie spowodowała akcji, będącej sednem historii, one po prostu tam były. Nieustająco przeszkadza mi forma, co oczywiście nie wyklucza, że te opowieści się świetnie czyta; nie lubię braku zakończenia, skierowania spojrzenia narratora na innych ludzi z pozostawieniem właśnie opisywanych samych sobie. Czasem aż prosi się o pociągnięcie historii, o pointę, ba - w przypadku jednej z historii, gdzie suspens zrobił się prawie kryminalny - o śledztwo.

Inne tej autorki tutaj.

#64

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota październik 21, 2017

Link permanentny - Tagi: panie, kanada, beletrystyka, 2017 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Connie Willis - Pojedynek na słowa

Prawie dokładnie po roku od przeczytania wersji oryginalnej z dużą przyjemnością (i o wiele szybciej) przeszłam przez polskie tłumaczenie. Fabułę można sobie przypomnieć w poprzedniej notce; to, na co chyba mniej zwróciłam uwagę poprzednio, teraz jednak zakłuło mnie dość mocno (jak już nie przerzucałam gorączkowo stron, żeby zobaczyć, jak autorka rozwiąże kolejną katastrofę). Briddey, główna bohaterka, nie robi przez całą książkę NIC. Teoretycznie jest menedżerką w korporacji, ale jej praca polega na umawianiu się przez sekretarkę na spotkania, które odkłada bądź są odkładane, rozmowach na korytarzu, dostarczaniu swojemu narzeczonemu (z którym teoretycznie nie jest w zależności służbowej, ale posłusznie go wyręcza w pracy) materiału na jego kolejne spotkania z zarządem (pozyskiwanego od ofiarnego C.B., który - chyba jako jedyny w tej firmie - uczciwie pracuje i wymyśla cokolwiek) i uciekaniu przed współpracownikami, którzy czegoś od niej chcą. Teoretycznie gdzieś tam jest wspomniane, że robi jakieś raporty, ale z czego i po co (skoro nic nie robi) - nie wiadomo. Gorzej, że nie robi też kompletnie nic poza pracą, jedynie miota się między swoją nadczynną rodziną a problemami osobistymi (które się z bezwolności i nicnierobienia wzięły). Gryzie mnie, że jej dystynktywną cechą są rude włosy, nie inteligencja, humor, wiedza, miły charakter, umiejętności. Autorko, w żadnej innej książce nie było tak płaskiej bohaterki! 9-letnia Maeve, kuzynka Briddey, jest zdecydowanie ciekawsza (chociaż to nie w niej zakochuje się inteligentny nerd).

Ale sceny w bibliotece - nieustająco fantastyczne.

Inne tej autorki tutaj.

#61

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek październik 6, 2017

Link permanentny - Tagi: usa, sf-f, panie, 2017 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Joanna Chmielewska - Całe zdanie nieboszczyka

Zalążkiem całej akcji jest to, że Joanna, żeby nie zmarznąć na kopenhaskich wyścigach, zakłada pod kapelusz blond perukę. Fuksem wygrywa, po czym - na fali entuzjazmu - jedzie wygraną przehulać w nielegalnym kasynie. Wtem, podczas nalotu policji, tuż przy niej umiera postrzelony przestępca, a tuż przed śmiercią wyjawia jej (biorąc ją za sprawą peruki za przestępczynię), gdzie zakopał wszystkie pieniądze i kosztowności szajki. Przestępcy wywożą ją do Brazylii, gdzie usiłują na różne sposoby wydobyć z niej informację o koordynatach skarbu. Dzielna Joanna nie poddaje się, ucieka raz luksusowym autem, ucieka drugi raz - tym razem skutecznie - luksusowym jachtem, ląduje we Francji, gdzie ponownie zostaje porwana i tym razem zamiast w luksusowej rezydencji nad basenem, ląduje w lochu pod zamkiem. Z lochu się wykopuje, ucieka przez Paryż do Taorminy, gdzie spędza miło czas, chociaż nieustająco szuka wokół siebie ścigających ją złoczyńców; ponieważ wpada z paranoję za sprawą poznanego atrakcyjnego dżentelmena, ląduje wreszcie w Polsce, gdzie nie kończą się jej kłopoty mimo ogromnego zaufania do milicji obywatelskiej.

Żeby nie zdradzać większości rozwiązań fabularnych, streszczę tylko, co jest niezbędne do wykaraskania się z dowolnych tarapatów: plastikowe szydełko, kalendarzyk kieszonkowy Domu Książki, atlas geograficznych, tłuczek do mięsa, brak zamiłowania do jedzenia oraz zaufani przyjaciele.

Na fali sycylijskiego wyjazdu wyciągnęłam z półki ulubioną lekturę z czasów nastoletnich i zostałam z nieco ambiwalentnymi uczuciami. Okoliczności geograficzne są przez autorkę dobrze odrobione, zwłaszcza mogę potwierdzić to w przypadku Taorminy, gdzie mimo upływu lat wszystko się zgadza. Warstwa logiczna kuleje, a zachowanie bohaterki jest, ostrożnie mówiąc, nieco chaotyczne. Już nie śmieszy mnie do łez jak przed laty, chociaż dalej to bardzo przyjemne czytadełko.

#60

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 3, 2017

Link permanentny - Tagi: polska, panie, kryminał, 2017 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 2