Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Mariusz Czubaj - Martwe popołudnie / R.I.P.

Hłasko, nazwany tak chyba tylko po to, żeby bohaterowi zadawano pytanie, czy rodzina, nie wzbudził ani mojego zainteresowania, ani - tym bardziej - sympatii. Eks-policjant, aktualnie zajmujący się poszukiwaniem zaginionych, co do których policja się poddała czy analizą zabezpieczeń biznesmenów, obawiających się podsłuchu czy szantażu. Współpracuje z Bonnie i Clyde’em[1], Bożeną i Czesławem, również eks-policjantami, zajmującymi się wyszukiwaniem zza komputera i z użyciem dawnych kontaktów i różnymi egzotycznymi czynnościami typu hodowla larw w rozkładającym się mięsie. Ma też brata, eks-wojskowego i eks-reportera ze stref wojennych z zaawansowanym PTSD, który pojawia się w losowych momentach bez wpływu na fabułę.

W “Martwym popołudniu” detektyw szuka zaginionego specjalisty od marketingu politycznego na polecenie tajemniczego biznesmena, Króla, o którym nic nie wiadomo (poza tym, że jest stary, cyniczny i ma uroczą wnuczkę lub prawnuczkę, którą Hłasko chętnie by zmiętosił). W tle dochodzi do kilku zabójstw - posła, szukającego haków na ludzi na stanowiskach, polityka mieszkającego z matką (która to zbrodnia w ogóle nie zostaje przyklejona do fabuły) i drobnego dilera narkotyków. Hłasko przechodzi przez krąg znajomych zaginionego, szydząc z hipsterskiej Warszawki, po drodze nadeptuje komuś na odcisk, giną przypadkowi ludzie, wreszcie na podstawie dokumentów z przeszłości odkrywa tajemnicę zaginięcia. Przy okazji wysadza w powietrze kilka osób, ale bez konsekwencji.

“R.I.P.” jest bardziej osobiste. Podczas próby remontu Hłasko zdejmuje wiszące 30 lat plakaty i odkrywa notatkę, zapisaną ręką zaginionego przed 30 laty ojca - datę zaginięcia i numer telefonu. Numer telefonu prowadzi go do Starych Kiejkutów (tak, tych z tajnym ośrodkiem), decyduje się więc na wzięcie sprawy zaginięcia siostrzenicy znanej pani mecenas, Hyżej. Na miejscu jest tajemniczy guru z sektą szukających oświecenia ludzi oraz demoniczny Koenig, który wraz z synami trzęsie okolicą. Sytuacja się zagęszcza, jak Hłasko w trofeach Koeniga znajduje własność ojca, zaś pokazywanie zdjęć zaginionej dziewczyny powoduje, że ktoś próbuje detektywa zabić.

Doceniam próbę nadania opisom tu i teraz - Hłasko ogląda “House of Cards”, słucha audiobooka “Gry o tron”, a kiedy pojawia się tajemniczy mściciel w koloratce, rzuca aluzjami do “Kaznodziei” i irlandzkiego wampira. Poza tym wszystko się dzieje w próżni - policja ignoruje udział detektywa w strzelaninach i innych zajściach z uszkodzeniami ciała oraz jego obecność w miejscu zbrodni (poza skorumpowaną policją w Kiejkutach, która dowozi Hłaskę na rzeź).

[1] Tak naprawdę to pracuje z Clyde’em, Bonnie (“miała w sobie tyle delikatności i subtelności, ile zamek typu Gerda”) jest tylko meblem, czasem występującym w roli straszaka przy niektórych zbyt ekstrawaganckich zabawach Clyde’a. Odbiera telefony do Clyde’a, obmywa rannego Hłaskę, proponuje kotlety i jej prominentną cechą jest jej *komiczna* (według autora/narratora) wielkość (“Jej potężny biust falował pod kraciastą koszulą. W innej sytuacji może pozwoliłbym sobie na jakiś żart, ale tym razem nie było mi do śmiechu”).

Inne tego autora tutaj.

#11-12

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota stycznia 25, 2020

Link permanentny - Tagi: panowie, kryminał, 2020 - Kategoria: Czytam - Skomentuj

« Chernobyl - Listopad w mieście »

Skomentuj