Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
Wracamy do Björnstad chwilę po wydarzeniach “Miasta niedźwiedzia”; Kevin znika z miasta po traumatycznej konfrontacji z Mają, a Maja próbuje wrócić do normalności, ale spotyka się z ostracyzmem jako ta, która “zniszczyła” Kevina, a co za tym idzie, całą drużynę. Do Petera zgłasza się pewien gładki polityk, który obiecuje znaleźć sponsorów dla upadającego klubu, ale pod pewnymi warunkami, między innymi kosztem pozbycia się Grupy - kibicowskiej bojówki. To nie jest w miasteczku mile widziane, co mieszkańcy dają dyrektorowi klubu odczuć. Mira, matka Mai, usiłuje odciąć się od niszczącego jej rodzinę klubu i mieć wreszcie coś swojego. A niedobitki drużyny - Amat, Bobo, Benji i wypuszczony z poprawczaka Vidar - każdy z nich ma swoje demony, z którymi walczy. Wszystko finalnie sprowadza się do dwóch meczów - pierwszego i ostatniego w sezonie - z Hed, największym rywalem Björnstad; to dwa mecze o wszystko, więc po obu stronach barykady wyciągnięte zostają najbardziej drastyczne narzędzia, żeby pognębić przeciwnika.
Z jednej strony warto czytać tomy w serii po kolei, z drugiej - cały początek drugiego tomu to streszczenie tego, co wydarzyło się w poprzednim, tak że da się wejść z marszu. Można się zżymać na manierę autora, który udziela tylko częściowej informacji, każąc się domyślać tragedii przy każdym wyjściu do lasu, każdym spotkaniu, każdym nieszczęściu, w każdej wspomnianej strzelbie i potknięciu. Ja się na to doskonale łapię, aż musiałam przerywać czytanie na korzyść nieco mniej emocjonalnej autobiografii Zappy, chociaż Backman bynajmniej nie stroni od humoru i pewnej uszczypliwości, więc to nie tak, że drama dramę pogania. Ale ładunek emocjonalny jest duży, nawet jeśli widać, jakimi środkami osiągnięty.
Inne tego autora.
#121