Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Dzień 1

Ugotowałam jarzynową. Zrobiłam konika z kasztanów, bo P. pokazał mi, że na przyfabrycznym parkingu stoi kasztan zdrowy jak koń i cały trawnik usiany jest pięknymi brązowymi błyszczącymi kasztanami, więc czemu nie (tylko że wykałaczki się słabo nadają, bo się łamią). Buju, mama! Odkurzyłam po zjedzeniu półtorej drożdżówki z kruszonką i lukrem (po poznańsku: szneki z glancem). Wyładowałam pranie. Opowiadałam o śwince, owcy i króliku, którzy szli przez Mamoko. Wsypywałam kasztany z powrotem do pudełka. I jeszcze dwa razy. Ćwiczyłam zen, kiedy kolejny kubek wody sam się wylał poza brodzik. I dopiero poczułam wilgoć pod powieką, kiedy walczący z sennością Maj oznajmił, że "To mój [poduszka], to mama, to tata tu". Czekanie na tatę, dzień pierwszy z jedenastu.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek września 20, 2011

Link permanentny - Kategoria: Maja - Komentarzy: 3

« Bogdan Daleszak - W ubraniu skocz do jeziora - Kokka i kiki, dzień 2 »

Komentarze

wonderwoman

jeszcze tylko 10. trzymam kciuki.

Zuzanka

Nie jest źle. Dziewczyna współpracuje. Trochę pomaga skype. Myślę, że dotrzymamy w jakim-takim zdrowiu psychicznym ;-)

autumn

dzięki zdobyczom techniki nie jest tak bardzo źle. Trzymam kciuki

Skomentuj