Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Czym sobie na to zasłużyłam? (Almodovar: 4)

Bardzo lubię ten film, bo jest takim zwyklakiem, dziejącym się w typowym blokowisku z lat 80. i opowiada o tym, że pięcioosobowa rodzina na 44 metrach kwadratowych to nie jest najlepszy pomysł. 5 osób i jaszczurka, bo znaczącą rolę w filmie gra jaszczurka o dźwięcznym imieniu Forsa (Dinero).

W malutkim mieszkaniu żyje sobie rodzina - ciężko pracująca matka; normalnie żadnej pracy się nie boi - jest sprzątaczką, ale czasem dorabia sobie u znajomej prostytutki[1] jako widz, jeśli jest taka potrzeba. Zapewne bohaterce przydałaby się terapia, bo dziewczyna ordynuje sobie hojną ręką różne uspokajacze, które niespecjalnie działają. Jeden z synów dealuje narkotykami, młodszego mama prostytuuje starszym panom o określonej orientacji, w zamian za utrzymanie. Mąż jest platfusem - czasem zarabia jako taksówkarz, czasem nie, za to idealnie podrabia pismo innych ludzi, w tym Hitlera. Teściowa jest skąpa i pieniądze wydziela tylko wnukowi, za to bunkruje w szafkach ciastka i alkohol. Nie dziwne więc, że matce się pewnego dnia przelewa i reaguje dość ostro za pomocą zamrożonego udźca.

Reżyser występuje epizodycznie, w roli piosenkarza, wykonującego egzaltowaną pieśń w telewizji. Antonio Banderas nie występuje.

[1] Sąsiadka prowadzi wyrafinowany, a przy tym jednoosobowy zamtuz, w którym bywają bohaterowie drugoplanowi - fałszerz, jego brat - psycholog, policjant z zaburzeniami czy miły pan, który lubi swoje ciało. W tej roli - późniejsza Kika.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek września 23, 2014

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 2

« Harlan Coben - Nie mów nikomu - Wielkopolska w weekend - Dziekanowice i Ostrów Lednicki »

Komentarze

Barbarella

Uwielbiam ten film i dlatego muszę sprostować, żeby nie było, że się czepiam: to nie jest mrożony udziec, tylko gnat po skrojonej szynce. Jej nie stać na udziec.
To dramat kobiety niekochanej, ten motyw będzie jeszcze w "Kwiecie mojego sekretu" i "Kobietach na skraju załamania nerwowego" - moim zdaniem, Almodovar jest w tym świetny. W przeplataniu dramatu groteską też.

Zuzanka

Masz pani punkta. Gnacik to był.

Ja w ogóle uwielbiam Carmen Maurę, z której można zrobić i sprzątaczkę, i kurwyzanę.

Skomentuj