Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Beforeigners

Oslo, mniej więcej współcześnie. W wodach zatoki zaczynają pojawiać się dziwnie ubrani, przerażeni ludzie, mówiący obco brzmiącym językiem. Okazuje się, że to staronorweski, a wyłowieni ocaleńcy pochodzą z przeszłości. Kilkanaście lat później. Nie wiadomo dalej, co spowodowało dziwne zjawisko, ale przybyszów jest całkiem sporo (i ciągle przybywają nowi), niektórzy zintegrowali się ze współczesnością, niektórzy kultywują własne tradycje. Bba, nawet współcześni dołączają do przybyszów, na przykład była żona inspektora Haalanda, która preferuje XIX wiek i konkubenta z tamtych czasów. Alfhildr, wikinżka po studiach kryminalistycznych, zostaje przyjęta do policji (mimo niechęci niektórych oficerów); jej pierwszą sprawą jest śledztwo w sprawie wyłowionych z portu zwłok migrantki w czasie bo dziewczynie w utonięciu ktoś pomógł. Wszyscy Alfhildr wyśmiewają, bo mech zamiast podpaski, wiara w potwory i nadmierna otwartość również w kwestiach intymnych, ale szybko się okazuje, że dziewczyna jest sprawnym śledczym.

Jaki to jest pyszny serial! Wiadomo, wszystko, co ma dobrze ograne podróże w czasie, ma od razu na starcie dużo punktów, ale tu oprócz tego doskonale ograne są realia i scenografia. Łkam z kóz na zadbanych trawnikach, prehistorycznych Norwegów polujących na zające w samych tatuażach (totalnie widzę, jak robili casting do roli Navna, czy nie mam pan, kolego, nic przeciwko, że dokleimy panu skaryfikacje i będzie pan latał z juwenaliami na wierzchu?), knajp dla Wikingów (które przypominają mi knajpy dla krasnoludów w Ankh-Morpork) czy wreszcie mnóstwa zabawnych sytuacji, jaki zderzenie między ultra poukładanymi Norwegami, a tym chaosem, jaki się pojawia. Akcja też jest niegłupia, tajemnic sporo, a dodatkowo pojawiają się postaci historyczne na miarę naszego Chrobrego czy innego Świętego Wojciecha. Must have, nie mogę się doczekać drugiego sezonu.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marca 21, 2020

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 12

« Hakan Nesser - Intrigo - Yrsa Sigurðardóttir - Trzeci znak »

Komentarze

Tores-
Ja do podróży w czasie podejście mam dokładnie odwrotne, ale reszta brzmi tak ciekawie, że może się skuszę.
Zuzanka
@Tores, wręcz przeciwne to jakie? Nie lubisz? Rażą Cię sposoby wyjaśnianie?
m.
Polecam także, dobrze się ogląda.
sliwka
Widzę w tym serialu odwzorowanie bardzo realnych problemów jakie ma Skandynawia z migrantami i przez ten pryzmat niektóre pomysły wydają się dosyć obraźliwe. No chyba że to ja mam zbyt bezpośrednie skojarzenia kóz z muzułmanami.
Adam Jerzy
Tak jak opis filmu wyglada zachecajaco, to "Wikinzka" brzmi jak styropian na szkle. Mam wrazenie, ze bardzo na sile usilowalas stworzyc neologizm, ktory zupelnie nie potrzebuje istniec. No i malenka uwaga formalna - jestem niemalze pewny, ze "wiking" nie pisze sie z wielkiej litery, to nie okreslenie narodowosci, a zawodu, czyli bandyty morskiego / pirata. Ot niedawno czytalem pamietniki czlowieka, ktory mial pretensje do pochodzenia od Ruryka (czyli takiego wlasnie skandynawskiego bandyty) - i pamietam cytat ojca autora, ktory aby przypomniec o chwalebnym rodowodzie, mowil mu: "pamietaj, ze twoi przodkowie chodzili z toporami na Bizancjum".
Zuzanka
@Adam Jerzy, zgadzam się - wiking z małej. Natomiast z lubością zamierzam tworzyć sobie neologizmy czy raczej w tym przypadku feminatywy, bo mogę. Wikinżkę będę promować, bo mi się ogromnie podoba.
Adam Jerzy
Jasne, to Twoj prywatny fragment Internetu, wiec mozesz wpisywac dowolne slowa. Po prostu od pewnego czasu wyrazniej dostrzegam jakies wymuszone ideologicznie parcie na tworzenie zenskich form nazw zawodow, gdzie przez setki lat nie byly w jezyku potrzebne. Ot, reportaz o kobiecie, ktora robi buty - mowila o sobie naturalnie "jestem jedyna kobieta szewcem w miescie", nie usilowala tworzyc potworka typu "szewczyca" czy inna "szewca". Badz kobieta, zajmujaca sie zawodowo obiciami mebli, mialaby sie przedstawiac "dzien dobry, jestem tapicerka"? Nie, jest po prostu tapicerem. W sumie, jesli chciec konsekwentnie zmieniac nazwe zawodu w zaleznosci od plci, nie powinno sie np. mowic "meska prostytutka", lecz tylko i wylacznie "prostytut". BTW, istnieje moze mozliwosc uaktywnienia znakow konca linii w komentarzach? Jakies
or sth.? Przy odrobine dluzszym wpisie pomogloby w czytelnosci, bo teraz to calosc ciurkiem leci.
Zuzanka
@Adam Jerzy, nie, nie ma możliwości dodawania znaku końca linii w komentarzu. W kwestii reszty - zgadzam się z wymową tego artykułu: https://wyborcza.pl/7,155290,25362708,mam-dosc-zenskich-koncowek-zajmijmy-sie-w-koncu-czyms-waznym.html Możesz za każdym razem wyrażać niechęć, kiedy jakaś kobieta użyje żeńskiej formy, możesz też skupić się na merytoryce tego, co kobieta ma do powiedzenia.
Adam Jerzy
Niestety, nie dowiem sie, co mozesz miec na mysli, bo podana strona wymaga przed czytaniem, abym sie zarejestrowal i wyslal im pieniadze.
Jasne, ze warto sie "skupić się na merytoryce tego, co kobieta ma do powiedzenia" - i stam sie to robic. I dostrzegam, ze np. niezwyklym zbiegiem okolicznosci Margaret Thatcher byla premierem Wielkiej Brytanii i mowila z sensem, zas "premierka" (okreslenie z pisma ktore zasugerowalas) Ewa Kopacz wynalazla m.in. granice wegiersko-syryjska i zamierzala polowac z kamieniami na dinozaury.

PS. Wychodzi, ze znaki konca linii < b r > de facto chyba lamia tekst w komentarzach.
Zuzanka
@Adam Jerzy, cieszę się, że znak końca linii działa, wydawało mi się, że tagi są wyłączone w ogóle (acz nie sprawdzałam). Natomiast niespecjalnie widzę wartość dowodów anegdotycznych typu "nazwijmy niesprawną polityczkę premierką, a sprawną (co oczywiście jest kwestią dyskusyjną, polecam porozmawiać z Brytyjczykami) premierem", nie dogadamy się. Tu jest ten kawałek internetu, gdzie będzie wikinżka, kierowniczka i filolożka, czy Ci się to podoba, czy nie.
Tores-
Uważam podróże w czasie za tak dalece niemożliwe, że opieranie na nich fabuły mnie strasznie denerwuje, bo TO NIE DZIAŁA. I te wszystkie problemy (idiotyczne zazwyczaj), które generuje! No nie, nie, po prostu nie, zostawcie ten czas w spokoju! Ale czasem muszę to znieść, bo Avengers albo Star Trek, albo Dark mnie wciągnęło, zanim się zorientowałam w czym rzecz, więc no czasem obejrzę, niemniej jednak manifestuję niechęć.
Zuzanka
@Tores, nie rozumiem, ale szanuję. Ja z kolei uwielbiam zabawy z czasem i paradoksami, moje ukochane filmy to Donnie Darko i Predestination/Przeznaczenie.

Skomentuj