Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Oglądam

L Word sezon 4

Jak do tej pory najlepszy sezon. Panie piękne, kilka nowych bohaterek, sporo scen erotycznych, dużo przymrużenia oka. Bywa nieschematycznie, niektóre odcinki są nietypowo nakręcone, co jest całkiem niezłą zabawą formą. Soundtrack świetny, egzystuje obok filmu. Do tego piękne kawałki Los Angeles, śliczne domy i proste życie ladies, które tak naprawdę niewiele w życiu robią (bo głównie to się bzykają i chodzą do Planet na imprezy i koncerty). Niezłym kontrastem jest pojawienie się pani żołnierz, która w przeciwieństwie do arystycznych fryzjerek, pań dziekan, producentek filmowych czy szeroko pojętych dziennikarek, zna życie od ciut innej strony (welcome to Iraque). Jak kto lubi ładne panie i seriale obyczajowe z estetycznymi obrazki - polecam.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwietnia 7, 2007

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 1


Lost Room

Mnie się bardzo. Mini seria, 3 odcinki. Bardzo zgrabny sf zbudowany na bazie gry przygodowej - policjant dostaje klucz, dzięki któremu za pomocą dowolnych drzwi z zamkiem trafia do motelowego pokoju. Jest sceptyczny do czasu, kiedy okazuje się, że cała zawartość pokoju była magiczna, a ochoty na wyśledzenie tajemnicy nabiera, kiedy pokój "połyka" jego kilkuletnią córkę. Jak w klasycznej przygodówce zbiera sojuszników, czasem przyjaciele okazują się być wrogami. Artefakty rozsiane są po całych Stanach, jest kilka konkurencyjnych grup, które sobie wzajemnie robią koło pióra. Sporo humoru, dla fanów Six Feet Under - główną rolę gra Nate Fisher.

Teoretycznie miał to być trailer do serialu, więc jest jakaś szansa, że coś z tego wykręcą. W serii większość tajemnic się wyjaśnia, ale zakończenie jest otwarte, da się z tego zrobić co najmniej dwa sezony sympatycznego serialu.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwietnia 7, 2007

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 5


Stay

Ten sam reżyser co "Stranger than Fiction", dzięki temu jest bardzo ładny OST i scenografia - Most Brookliński, nowojorska katedra, lofty, półki z książkami, swietliste wnętrza, dużo szkła. Niestety, dobrze zapowiadająca się, schizoidalna fabuła dotarła do spapranego końca. Może to kwestia Naomi Watts, bo identyczna sytuacja była z Mulholland Drive - akcja się rozwija, a potem nagły koniec, który sprawia, że w zasadzie filmu nie warto oglądać (Pnłn nxpwn qmvrwr fvę j hłnzxh frxhaql j tłbjvr tłójartb obungren, xgóel hzvren cb jlcnqxh, n j tłójalpu ebynpu bofnqmn yhqmv, xgóeml tb enghwą). Nie szanuję reżysera za takie rozwiązanie.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marca 24, 2007

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 5


Ice Age 2 (Odwilż)

Jestem wielką faunką wiewióra i jego krucjaty w celu orzeszka. W zasadzie na tym się powinni skupić twórcy drugiej części. Mimo że znowu są przygody tygrysa, mamuta i leniwca, nie jest wtórnie. Mamut szuka mamucicy, pod lodem są evil dinozauy, a cała żywina wędruje w góry, żeby przy okazji wielkich roztopów jednak się uratować. Parę fajnych scen z oposami.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marca 24, 2007

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 1


Stranger than Fiction

Jak już wspomniałam, w kinach będzie można obejrzeć w maju (albo i nie, bo do maja może będą ważniejsze filmy do pokazania). Jak dla mnie StF jest filmem z pierwszej dziesiątki moich filmów. Ciepły, inteligenty, odkrywczy, dowcipny i zwyczajnie ładny. Trochę Kaufmann ("Eternal Sunshine"/"Being John Malkovic"), trochę Neverending Story, trochę "Czekolada". Bohater, Harold, jest urzędnikiem skarbówki, prowadzi uporządkowane życie i nagle zaczyna słyszeć narratora, który opowiada jego życie. Nie przeszkadza mu to aż tak bardzo do momentu, kiedy nie słyszy, że zginie. Niebawem. Wielowątkowa akcja (dzieciak z rowerem, pani kierowca autobusu, pisarka z niemocą twórczą i wspomniany urzędnik), w której wszystkie elementu się na koniec splatają.

Prześliczne wnętrza, ciepłe kolory, ładne miasto (Chicago), fajni aktorzy (boska Queen Latifah, dobry 70-letni Dustin Hoffman). Świetne efekty specjalne (życie jako prezentacja multimedialna).

Mnie się bardzo. Bardzo bardzo. Może to kwestia, że film nie dostał żadnej nominacji do Oskara.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marca 19, 2007

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 3


Szef wszystkich szefów

Dobry film treściowo, totalnie zrąbany technicznie. Jak słyszę Lars von Trier, to mi się zapala mała czerwona lampka i słyszę pisk "crap! crap! crap!". Mam wrażenie, że cała filozofia von Triera (dźwięk z kamery, światło naturalne, zdjęcia z ręki i inne cudowania) mają za zadanie ukryć, że Trier ni cholery nie umie filmów kręcić (doskonale by się wpisał w kino polskie, kulejące pod tymi względami, ale tu przynajmniej nikt nie udaje, że spartolony dźwięk to maniera ahtystyczna). Tragiczny montaż (porwane, czasem przeskakujące sceny), oddech kamerzysty zza pleców, buro i obleśne. Ja wiem, że to niby taki zabieg, że ważna treść, a nie forma, ale bez przesady. Nawet najlepsza treść traci, jak kamera lata jak u menela pod sklepem.

Da się przeżyć, bo film ciekawy. Aktor ma udawać szefa, którym do tej pory zasłaniał się przy każdej decyzji właściciel firmy tylko po to, żeby firmę sprzedać. Im głębiej wchodzi w firmę, tym lepiej poznaje ludzi i wszystkie zakulisowe machinacje. Jest śmiesznie na początku, ale potem się okazuje, że raczej smutno. Śmiesznie, bo sytuacje typu "przychodzi laik do firmy IT i wydaje mu się, że świetnie sobie radzi" są w firmie IT na porządku dziennym (tylko się można przerzucać nazwiskami). Smutno, bo to dość prawdziwa historia o tym, jak łatwo podejmować złe decyzje, zakrywając się mitycznym "szefem", nie biorąc odpowiedzialności za nic i będąc cały czas "dobrym kumplem".

Niezłe, ale nie ma żadnego powodu, żeby iść na to do kina. Bynajmniej nie po to, żeby formę podziwiać.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marca 18, 2007

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Skomentuj