Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Oglądam

Drive

Jak sama nazwa wskazuje, to film o jeżdżeniu. I jakkolwiek ciśnie mi się na usta, że do roli Kierowcy można było wybrać kogoś, kto posiada jakąkolwiek mimikę, to jednak nawet bez mimiki ujęła mnie rola Goslinga. Małomówny i niesamowicie spokojny, w dzień pracuje jako kaskader, w nocy odbiera z miejsca przestępstwa sprawców i ucieka z nimi przed policją, czeka 5 minut, ale jest w całości do ich dyspozycji. I idzie całkiem nieźle do momentu, kiedy nie poznaje delikatnej blondynki Irene, sąsiadki z synkiem. Działa chemia na tyle silna, że nawet kiedy mąż Irene wychodzi z więzienia, Kierowca pomaga mu w skoku, który ma pozwolić na uczciwe życie rodziny. Wiadomo, że nie pójdzie dobrze, pytanie tylko, do jakiego stopnia pójdzie źle.

Niesamowity soundtrack i świetna obsada (Ron Perlman, Bryan Cranston czy kobieta z najpiękniejszym wielkim tyłkiem, Christina Hendricks) sprawiają, że przekolorowany, pełen beznamiętnej brutalności, a jednocześnie dość jednostajny film jest wart wieczoru.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpnia 22, 2012

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 2


Once Upon a Time / Dawno dawno temu

Emma Swan, kuratorka sądowa, żyje sobie dość intensywnie do momentu, kiedy dociera do niej 10-letni Henry, który twierdzi, że jest jej synem, którego oddała do adopcji zaraz po urodzeniu. Henry mieszka w Storybrooke, jest adoptowany przez burmistrzynię miasta, Reginę, chodzi na terapię, bo twierdzi, że jego przybrana matka jest złą królową, a miasto jest pod wpływem klątwy, którą zdjąć może tylko Emma. Rewelacje te pochodzą z książki, którą podarowała mu nauczycielka, Mary Margaret (w świecie baśni - Królewna Śnieżka, matka Emmy). Każdy z mieszkańców zresztą ma swoje alter ego w świecie baśni, w świecie bez magii nie pamiętają jednak, co się z nimi wcześniej działo, bo tak działa klątwa. Zważywszy na to, że mały Henry jest pod opieką psychiatry, Emma niespecjalnie mu wierzy. Do czasu.

Jakkolwiek bardziej podobała mi się baśń w nieco dowcipniejszym ujęciu Grimma, tak "Once Upon a Time" jest bardzo ładnie nakręconą serią o styku bajki i rzeczywistości, z naciągającymi na "jeszcze tylko jeden odcinek" cliffhangerami i niezłym zestawem aktorów. Emmę gra Jennifer Morrison (Cameron z House'a), ale i tak najbardziej przyciąga zła królowa - Regina (Lana Parilla). Trochę bajka dla nieco starszych dzieci, trochę łagodny kryminał z walkami ze smokami i historiami z morałem.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpnia 2, 2012

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 9


Iron Man 2

Tony Stark ma serce z palladu, co jest z jednej strony fajne, bo może nosić fruwający kostium i jest superbohaterem, z drugiej - takie całkiem słabe, bo pallad mu szkodzi i długo nie pociągnie. Jego narzeczona (Gwyneth Paltrow) najpierw na niego krzyczy, że tylko sobie lata i nie zajmuje się firmą, a potem - kiedy robi ją dyrektorem firmy - krzyczy na niego, że własne gniazdo kala. Ameryka się cieszy, że tylko ona ma człowieka z kombinezonem, tymczasem Rosjanin Ivan Vanko (Mickey Rourke, któremu nie służyły operacje plastyczne) przylatuje i za pomocą podobnego kombinezonu chce sprać Starka, bo ma do jego nieżyjącego ojca żal. Cała Ameryka jest oburzona (no, nie cała, tylko Północna). W tle pałęta się Scarlett Johansson i Samuel L. Jackson, reprezentujący elitarną jednostkę S.H.I.EL.D. i robią grunt pod Avengers i Thora. Dużo wybuchów, demolki, trochę ładnych pań i nieustająco uroczy Robert Downey Jr. ze swoim uśmiechem, ciętą ripostą i całkiem zgrabnym ciałem.

Poprzedni film.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipca 11, 2012

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 3


Blood diamond

Starałam się dać filmowi szansę, ale powalił mnie zalew banałów. Sierra Leone, Afryka. Rdzenni mieszkańcy wymordowują się wzajemnie, rząd kontra rebelianci. Twardy najemnik Danny Archer (Leo di Caprio) wymienia broń do wymordowywania na diamenty, pozyskiwane niewolniczą pracą w kopalniach. Jeden z więźniów, oddzielony od swojej rodziny Solomon Vandy, znajduje czerwony brylant, ukrywa go, bo wie, że to jedyny sposób na wolność i odzyskanie rodziny. Archer też się na kamień czai, bo to przepustka do opuszczenia Afryki. Vandy usiłuje odnaleźć rodzinę, Archer na zmianę jest jego przyjacielem albo spuszcza mu łomot, co zapewne miało symbolizować rozterkę moralną bohatera. W tle przewija się piękna i niezależna pani dziennikarz, Maddy Bowen, która chce opisać malwersacje znanej firmy jubilerskiej, bogacącej się na krwi niewinnych. Spodziewałam się twistu, czegoś nowatorskiego, ale film jest przewidywalny do samego końca. Wszystkiemu winne są amerykańskie narzeczone, które domagają się pierścionków z brylantami z okazji zaręczyn. Na plus - ładne afrykańskie pejzaże.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwca 25, 2012

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Skomentuj


Les Femmes du 6ème étage / Kobiety z 6. piętra

Lata 60. XX wieku. Pan Joubert z małżonką mieszkają w dużym apartamencie, pracuje u nich stara służąca, Germaine. Kiedy pani Joubert zaczyna przemeblowywać pokój zmarłej pół roku wcześniej matki pana Jouberta, Germaine robi karczemną awanturę i wymawia. Okazuje się, że nie jest łatwo bez służącej - nie ma kto prasować koszul, w łazience brudno, wszędzie kurz, a o śniadaniu można pomarzyć. Pan Joubert podejmuje heroiczną wyprawę na 6. piętro, gdzie mieszkają służące - przeważnie Hiszpanki. Zatrudnia młodą i przedsiębiorczą Marię i zaczyna być częstym gościem kuchennego wejścia. Plusuje u Hiszpanek, bo naprawia im toaletę (rasowego "narciarza"), załatwia lepsze posady, pokazuje, jak założyć sobie rachunek oszczędnościowy w banku. Ludzki pan. Znudzona wszystkim żona patrzy na to przez palce, do momentu, kiedy pan Joubert nie uczestniczy w radosnej i wesołej imprezie zorganizowanej na 6. piętrze przy winie i paelli. Wtedy wyrzuca go z domu.

Ciepła komedia o zetknięciu mądrych, pracowitych i wesołych Hiszpanek z zasuszoną, zasiedziałą francuską burżuazją. Burżuazja przy koniaku i na rautach głosi hasła socjalizmu i równości, tymczasem w ich w domach pracują służące, których nawet wąsata konsjerżka nie traktuje jako pełnoprawnych lokatorów. Z jednej strony to niewesoły obraz emigracji z frankistowskiej Hiszpanii, z drugiej - niesamowita umiejętność znalezienia szczęścia w świecie, który nie jest przyjazny. Taki lekki Almodovar, tyle że bez zwyroli.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwca 7, 2012

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 2


X-men: Pierwsza klasa

Trochę historii - skąd się wziął Magneto i czemu się znielubił z profesorem Xavierem, który wtedy jeszcze nie nazywał się X. Zły eks-nazista Shaw (ładnie postarzały Kevin Bacon), który swego czasu zabił w obozie koncentracyjnym matkę Magneto, chce doprowadzić do wybuchu nuklearnej trzeciej wojny światowej, żeby ludzie się wzajemnie wytłukli, a świat mogli zaludnić mutanci. Magneto chce walczyć z ludzkością, Xavier chce koegzystować.

Może ze względu na to, że - poza doskonałą sceną z Wolverinem - nie było klasycznych x-manowych bohaterów i jakoś trudno było odbierać całość poważniej. Człowiek-nietoperz, panna ze skrzydełkami, wielka stopa (a potem wielki futrzak), granatowa panna umiejąca się morfować w dowolną postać i miotający ogniem młodziak są trenowani w zamku profesora X pod okiem jego przyjaciółki z CIA. Film zrealizowany w stylu wczesnych Bondów, z typową dla tych czasów animacją i sposobem filmowania. Bieganie w dresikach, trening na manekinach, brakuje tylko sceny z martini wstrząśniętym, nie mieszanym.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwca 3, 2012

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 1