Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

John Steinbeck - Tortilla Flat

Tortilla Flat to mała przybrzeżna miejscowość koło Monterey, w Kalifornii. Steinbeck umieścił tam ekipę paisanos, sowizdrzałów i lekkoduchów, na wiecznym rauszu, którzy wesoło przepędzają dni, kradnąc tu i ówdzie, plotkując o paniach nietrudnego dostępu oraz prowadząc filozoficzne dysputy. Naiwny Pirat ze swoim stadem psów, serdeczny i uczynny Jezus Maria, Danny, właściciel najpierw dwóch, potem jednego rozsypującego się domu (po dziadku), Pilon czy Wielki Joe, bywalec aresztów, żyją sobie, raz lepiej, raz gorzej, czasem ponosząc karę za swoje czyny, czasem spędzając wieczór przy galonie wina.

Co mnie szczególnie zachwyciło, to sposób, w jaki Steinbeck opisuje swój świat - pełen kolorów, zapachów, światła. Dawno nie czytałam tak plastycznej książki, pełnej życia. To nie spisany rachunek z Ikei jak u Larssona, który - owszem - tworzy wiarygodny natłok szczegółów, ale świat składający się w mojej głowie podczas czytania w coś realnego.

Inne tego autora:

#118

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek listopada 13, 2014

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 11

« Kobiety na skraju załamania nerwowego (Almodovar: 7) - Wiktor Hagen - Długi weekend »

Komentarze

dees

haa, to jedna z moich absolutnie ukochanych książek! przeczytasz jeszcze pastwiska niebieskie i ulicę nadbrzeżną i cudowny czwartek i podróże z charleyem i zimę naszej goryczy?

Zuzanka

@dees, chętnie, ale nie ma w ebookach :-( Myszy i ludzie jeszcze mam. Podróże z Charleyem czytałam dawno bardzo, w czasach wczesno licealnych.

kaczka

Czyli nie tylko ja podejrzewam Larssona o to, ze sponsorowala go Ikea? :-)

Zuzanka

@kaczku, dalece nie tylko Ty :-)
Naprawdę, Larsson niegodzien Steinbeckowi butów sznurować.

kaczka

Wiem!
Steinbeck zrobil mi mature z obu jezykow :-) Zachecilas, siegne znow, zobacze jak to sie czyta po dwudziestu latach.
(Gdyz, na przyklad, Pan Samochodzik nieszczegolnie :-)))

Zuzanka

No Pan Samochodzik to on zdecydowanie nie (ale kusi, żeby przeczytać i schlastać biczem ironii, kusi), ale na przykład Nienacki dla dorosłych - jak najbardziej.

cashew

Och, Tortilla Flat to moja naukochańsza książka z licealnych lat.
Do tego stopnia, że z ówczesnymi przyjaciółmi nazywaliśmy siebie paisanos, każdy nosił stosowny przydomek. Było cudnie.

Muszę koniecznie jeszcze raz.

Adam

A czytalas to po polsku, czy oryginalna wersje?
Zachecony Twoim opisem, znalazlem polska wersje - ktora w trakcie czytania okazala sie momentami "dziwnie przetlumaczona", omijajac / zmieniajac pewne fakty (po kilku kiksach zaczalem porownywac z angielskim tekstem najbardziej rzucajace sie w oczy kiksy...).

Przeklad ktory czytalem zrobil Jan Zakrzewski - nie wiem, czy to jedyne tlumaczenie, czy tez istnieja inne - ale daloby sie to chyba zrobic lepiej.

Zuzanka

@Adam, też czytałam tłumaczenie Zakrzewskiego, w oryginalne poszukam. Przyznam, że na tyle miło mi się czytało i klimat uwodził, że nie zwróciłam uwagi na niezgrabność tłumaczenia.

Adam

Zapamietalem dwa wyrazne przyklady, ale bylo tego wiecej:

Pol:
W drogerii opuszczono markizy, aby słońce nie psuło czerwonych gumowych worków na brzuch.

Eng:
The Palace Drug Company ran down its awnings to protect the red hot-water bottles in its windows from the chemical action of the sun.

E?! "gumowe worki na brzuch"? Jest przeciez slowo "termofor", czyli:
W drogerii opuszczono markizy, aby slonce nie zniszczylo czerwonych termoforow lezacych na wystawie.


Pol.
Pielęgniarka zdumiona pokręciła głową i spojrzała znacząco na dyrektora szkoły.
- A co jesz, kiedy wracasz ze szkoły do domu?
- Ja nie wracam ze szkoły do domu.

Eng.
The nurse nodded her head dismally to the principal. “What do you have when you go home for lunch?”
“I don’t go home.”

- "Ja nie wracam ze szkoły do domu", no to pierwsze skojarzenie - rodzina patologiczna, matka bije dzieci, nie mieszkaja w domu tylko gdzies koczuja. Przeciez ten polski dialog ma inny przekaz semantyczny, anizeli oryginal - sensowniej byloby:

"A co jesz, gdy idziesz do domu na obiad?"
"Nie ide wtedy do domu"

"gumowe worki na brzuch" robia naprawde wrazenie...

Bazyl

Z ciekawości aż sprawdzę przekład w moim wydaniu, choć z samą lekturą miałem podobnie jak gospodyni :)

Skomentuj