01 września 2010

TTWAB (2b) Dublin południowy

Umieszczony w * Listy spod róży * Z fotkami o 23:05:40

Nie mam ciśnienia, żeby z przygotowanej wcześniej listy pieczołowicie odkreślać kolejne punkty na mapie, bo bardziej chyba lubię te listy przygotowywać niż z nich korzystać potem. Spacery po Dublinie wyszły bałaganiarsko, redundantnie, spóźnialsko (nie zdążyłam do pięknego sklepu z serami na Anne Street ani do Long Library w Trinity College, a obok pięknego budynku poczty głównej przeszłam nie rejestrując, że to miejsce, do którego chciałam wejść, bo zdjęcie oczywiście zrobiłam), ale jest w tym sporo leniwego, dublińskiego uroku.

Zwykle oglądam miasto patrząc od pierwszego piętra w górę, bo dół jest zwykle brzydki, szary, przaśny, stoją samochody, a na chodniku leżą śmieci. Tutaj nie. Na dole są kolorowe irlandzkie puby, obowiązkowo obwieszone koszami kwiatów, wszystkie podobne, ale każdy jest inny i równie ładny.





Na dole są drzwi. W monumentalnych rzędach szarych albo ceglanych zdobionych gzymsami kamienic, obudowanych trawniczkami i podobnymi płotkami, są wszystkie możliwe kolory drzwi - jaskrawo czerwone, w kolorze fuksji, różu, jadowitej żółci, ciemnej szmaragdowej zieleni, eleganckiego brązu i nasyconego granatu. Zastanawiam się, czy właściciele szukają koloru najmniej podobnego do tego, jakim sąsiad swoje drzwi pomalował.





Na dole są bezdomni i ludzie zarabiający na ulicy. Nie wszyscy siedzą i patrzą w ziemię, dziękując dźwiękowi monet wpadających do kubka. Pani pod Uniwersytetem grała na harfie. Spotkany na skrzyżowaniu zamyślony Murzyn, w skupieniu notujący coś w notesie, oceniony przez TŻ jako kaznodzieja, okazał się być saksofonistą, grającym pod sklepem Laury Ashley. A pieczołowicie cyzelowane kredą na chodniku życzenia do losu i przechodniów są ujmujące.



Lubię ulice Dublina (więcej zdjęć).

Komentarze »

  1. iskanna powiedział(a),

    02 września 2010 o 09:03:18

    O, Laura A ;)

  2. Theli powiedział(a),

    02 września 2010 o 10:01:05

    I wyprzedaż :)

  3. Zuzanka powiedział(a),

    02 września 2010 o 10:04:40

    Laura A. mega rozczar. Sklep, w którym są sam brzydkie ciuchy z topornych materiałów o kroju dla starych bab. Normalnie nie wiem, skąd się biorą te ładne, co je kupuję na Allegrze.

  4. Felinity powiedział(a),

    02 września 2010 o 10:39:40

    O drzwiach słyszałam w Bath, że miasto narzucało mieszkanńcom odpowiedni krój budynków, okien (żeby ładnie było i faktycznie Bath piękne), ale pozostawiło dowolność w kwestii drzwi - i również jest wiele takich kolorowych. Może tu też podobna historia się wydarzyła?

  5. Zuzanka powiedział(a),

    02 września 2010 o 22:39:37

    @Felinity, zapewne tu tak samo. Tak czy tak, efekt jest urokliwy.

Dodaj komentarz