Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Aparat noś i przy pogodzie

Żal mam, bo jak noszę ze sobą, to nie padadzieje się nic, a mnie tylko garb rośnie. A wczoraj po deszczowym burym poranku był jeden z piękniejszych wieczorów tego roku. Wracaliśmy z pokazu trójwymiarowych slajdów[1] P. z Piwnicy Farnej[2], nad miastem wisiały różowo-złote chmury i co kilkanaście kroków robił się widoczek jak z kalendarza infantylnej pensjonarki. Mnie się telefon wyładował, TŻ-owy odmówił zwrócenia czegokolwiek strawnego i to by było na tyle. Do tego grochodrzewy pachły. Na placu Wolności kręcili się bębniarze, kilka osób leniwie podskakiwało (kto nie skacze, jest z policji). Miejskie ciepłe wieczory są miłe.

[1] Slajdy trójwymiarowe dają nową jakość zdjęć z wakacji. Nawet nie widzę sensu się czepiać kadrowania czy selekcji, bo w przeciwieństwie do płaskich (i nawet doskonałej jakości zdjęć) nie mam poczucia oglądania obrazków, a poczucie bycia w zasięgu wzroku.

[2] Piwnica Farna to bardzo miłe miejsce na Placu Kolegiackim, gdzie można dobrą herbatę czy kawę, ciacho czy coś drobnego na ząb. Jak również przyjść na pokazy zdjęć.

PS Zdjęcie nie z wczoraj, ale.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 28, 2009

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Komentarzy: 2

« Lubię Google Maps - Praski piątek »

Komentarze

mithnae

Zuth, nie uderzaj w stół, bo nożyce (pod)skoczą i cię skaleczą...

Beata

Ładne to. naprawdę, płaskie a ładne:)

Skomentuj