Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Waiting, phase 2

Miasto uznało, że należy mi umilić podróże i na dzisiejszą wynajęło pana, grającego pijaczka. Aktor wsiadł do autobusu, zawinął się kunsztownie wokół słupka, czknął i zapytał młodzieńców, którzy wsiedli z nim, czy ten autobus to zakręca na Niestachu, czy popierdala prosto. Młodzieńcy zeznali, że zakręca, ale chyba im nie wierzył, bo oświadczył głośno, że wobec tego zapyta jakiegoś halibuta i zaczepił z tym pytaniem starszą panią, która halibutem nie była, ale objaśniła, że zakręca. Aktor został przekonany i wyjaśnił, że bardzo dobrze, że zakręca, albowiem tam mieszka jego teściowa, do której udaje się w celu, excuse le mot, ujebania jej głowy nożem, który niesie w tej oto reklamówce, albowiem jest takim samurajem Musashim (skądinąd niezły chwyt - aktor w sztuce gra postać z filmu, wot postmodernizm). Charakteryzacja aktora była na tyle fachowa, że z powodu wydzielanego przez kostium zapachu przeniosłyśmy się ze znajomą w dalszą część autobusu, więc nie słyszałam dokładnie, czemu przeszedł do kwestii fajnej dupki oraz zaczął wyrażać tęsknotę za cycami, które by sobie pomiętosił. Nawet nie upierał się, że dwa, jeden też by wystarczył.

Po krótkiej przerwie kondycyjnej, kiedy to autobusem zarzuciło, a aktor otwierający sobie akurat piwo puszkowe Żywiec ofiarnie wyrżnął nieco w szybę, zainteresował się starszą panią, która wiozła kwiaty i zawinszował sobie jednego kwiatka dla siebie. Pani okazała się być niewrażliwą na sztukę i odmówiła, co wywołało monolog erotyczny, z którego można było dowiedzieć się, że jakby kwiatka dostał, to by byłej żonie, która wprawdzie jest kurwą i od niego odeszła (i, jak już wspomniał wcześniej - a uważny widz zapamiętał - jedzie wyegzekwować od teściowej sprawiedliwość za pomocą noża), kwiatka dał, a w zamian może by mu dała do polizania cipkę. Starsza pani nie doceniła odwagi dialogu i rozpoczęła z aktorem dyskusję na temat języka i jego kultury. Aktor nie dał się wyprowadzić z roli i objaśnił, że nawet pani starszej ktoś kiedyś lizał i że jest gotów dać sobie (tu nie dosłyszałam) oberżnąć, że każdy w tym autobusie kiedyś lizał. Dość przystojna młodzież męska, siedząca przodem do mnie, utrzymująca do tej pory jaką taką powagę, nie dała rady i zwinęła się ze śmiechu. Aktor wprowadził jeszcze element groteski, wyjaśniając, że nie rozumie, o co halo, albowiem lizanie cipki jest normalne w przeciwieństwie do takiego nie przymierzając ruchania ze zwierzęciem, a do tego kobiecie przyjemnie. Po czym nastąpił nagły finał, bo autobus skręcił i aktor oznajmił wszem i wobec, że dojechał, przeprasza, co złego to nie on, i że owszem - jest trochę napity - ale to na odwagę, bo teściowa to straszna baba. Po czym wysiadł i rozpoczął przedstawienie dla jednego widza, stojącego na przystanku.

Bardzo poczułam się zbudowana, że miasto inwestuje w teatr współczesny, nawet taki kontrowersyjny. Myślę, że spóźnił się nieco na Maltę, wtedy może byłby bardziej doceniony. Bo to był aktor, prawda?

Ale że nie samą sztuką człowiek żyje, będzie i o chlebie. W prezencie na poniedziałkową rocznicę dostaliśmy maszynę do pieczenia chleba, która jest wynalazkiem przezabawnym, albowiem miesza, gniecie oraz wypieka, wydając przy tym odgłosy irytujące kota. Jak na pierwszy rozruch poszło całkiem całkiem - na samym początku wprawdzie się nieco zasmuciłam, bo zaprogramowana maszyna nie wydała z siebie nic i tylko tak sobie stała. Ale blip przyjacielem człowieka i rzeczywiście wyszło, że najpierw się grzeje i trochę trzeba poczekać. Po czym po 2 godzinach mieszania, ciszy i pachnienia zeznała za pomocą piszczyka, że gotowe. Przyznam, że przez cały czas zastanawiałam się, w jaki sposób maszyna wyjmie sobie z upieczonego chleba te mieszadełka, co to robią z mąki, drożdży i wody ciasto, ale okazało się, że jednak nie jest Davidem Copperfieldem w świecie techniki kuchennej i mieszadełka wydłubuje się takim drutem. Trochę rozczar, ale chleb był jadalny, mimo że niewyględny (miałam silne poczucie wyprodukowania chleba krasnoludów).

I tak o. Jutro dentysta, może nie pomylę po freudowsku godzin.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpnia 28, 2008

Link permanentny - Kategoria: Moje miasto - Komentarzy: 11

« 33 - Feed me »

Komentarze

Boska

ja cze uwielp! przez ciebie to nawet tego pijaczka uwielp przez chwile, a biorac pod uwage moja awersje do pij..aktorow to naprawde osiagniecie. i jakkolwiek wspolcz z powodu fazy czekania (acz ja jestem zdania ze nie ma to jak sobie potesknic) to wiecej takic faz bym sobie zyczyla samolubnie, gdybym nie byla wspolczujaca altruistyczna przyzwoita panienka.

Tores-

Ojessssusicku, ale mi się wesoło zrobiło wieczorową porą, przy herbacie miętowej i opisie sztuki aktorskiej oraz piekarniczej :)
Bardzo dziękuję za świetny opis sytuacji (dwóch nawet, chociaż i jedna by już wystarczyła).

y.

się spłakałem. weź kiedyś wydaj drukiem, co?:)

Rafał

No sam już nie wiem.Z jednej strony żal patrzeć na tęsknotę (tęskotę też) Twoją za TŻ, z drugiej zaś zwiększasz tempo produkcji (przy niezmiennie wysokim poziomie) ku uciesze ogólnej ;->.Aha i spóźnione ale szczere i najlepsze.

wonderwoman

boskie :) poprawiacz humoru z Ciebie :)

hanka

Wizisz? Wizisz? Mówiłam. Twoja napisać książkę. Nasza kupować. Twoja mieć mnóstwo środki monetarne i czas, żeby pisać nowe książki. Perpetuum mobile.

Rafał

No ba.Gdyby to było takie proste to Teklak znowu by palił (tylko po to aby przypalać od banknotów ;-)A tak serio, serio to moja też by kupić gdyby było co.Ale Oni skromni są, Oni sobie wmawiają że znają swoje ograniczenia, że niby warsztatu im brakuje…eh. No po prostu nikt im targetu(tfu) nie pomierzył.Więc tylko zera i jedynki nam zostają (na szczęście).

Rafał

Aha, już wiem czemu ten dentysta mnie nie dziwi. Po chlebie krasnoludów to i tak fart, że nie ortodonta ;)Albo 2 halerze za godzinę ;>

Zuzanka

O pardą. Mnie zdecydowanie nie brakuje warsztatu. Mnie brakuje czasu, cierpliwości i tematu ;-> Nie co dzień zdarza się aktor w autobusie. Ot, wczoraj się nic nie zdarzyło.

szpiegula

piękny wpis!

trafiłam tutaj przez fb teklaka.
ale potwierdzam tezę- ze przyjaciele naszych przyjaciół itd.

Zuzanka

Polecam się (aczkolwiek teraz już nie jeżdżę zbiorkomem i się nie trafia).

Skomentuj