12 kwietnia 2008

Śniło mi się

Umieszczony w * Przydasie * Z głowy, czyli z niczego o 11:20:56

... że byłam z Hanką w jakiejś niesamowicie słonecznej miejscowości ze skałkami, zachodami słońca, egzotycznymi budynkami i dużo kotów. Czego sobie i wszystkim życzę. Wprawdzie ciągle coś gubiłam (a to torbę, a to zakrywatko od aparatu, obiektyw 18-70 mi się zapodział i miałam tylko 50mm), ale i tak było dobrze. Tyle potem się obudziłam, bo była ogromna burza z grzmotami i tyle po śnie.

Mam niedosyt rzeczy ładnych. Przeglądam sobie stronę za stroną ostatnio:

[1] To, że ciągle kupuję sobie ten sam model butów, nie oznacza, że brakuje mi fantazji, tylko że jestem konsekwentna. I to wersja, której się zamierzam trzymać.

[2] Lotsa fun in the office. Wadą jest to, że kameleon brzęczy, jak kręci oczami i wywala język. Ale wygląda dokładnie tak jak żywy

Komentarze »

  1. asiaque powiedział(a),

    12 kwietnia 2008 o 12:16:24

    O, ty na te kapućki w kwiatki to się nawet załapiesz. Ja już nie, bo to dziecięce (występują do numeru 40 włącznie, sniff – a też ostatnio wzdychałam do nich, jeno do wersji lila).

Dodaj komentarz