23 marca 2008
Ryszard Ćwirlej - Trzynasty dzień tygodnia
Ja się nie upieram, że siłą kryminałów Ćwirleja jest akcja i zagadka kryminalna, chociaż w związku z wydarzeniami, jakie rozpoczęła noc 13 grudnia 1981 roku, w Polsce dzieje się sporo. A to wojskowy samochód, wyjeżdżający z Nad Wierzbakiem na Wojska Polskiego, ma wypadek. A to w różnych punktach miasta znajdują się upozowane na samobójstwa zwłoki. A to oprócz zwykłych aresztowań działaczy Solidarności zaczyna się dziwna aktywność w szeregach SB. Szybko okazuje się, że to właśnie morderstwa (a nie stan wojenny) sprawiają, że oficerowie i pomniejsze SB-żuczki przebierają nerwowo nogami, bo za morderstwami kryje się zaginiona duża kwota w niemieckich markach, przesłana przez rodaków zza zachodniej granicy na wspieranie ruchu oporu. Tak jak w "Upiorach nad Wartą", śledztwo prowadzi błyskotliwy Fred Marcinkowski i młody Mirek Brodziak, przysłany świeżo ze Szczytna, dookoła pęta się wiecznie podpity Teoś Olkiewicz, a w tle jak złowrogi SS-man przemyka się esbek Wirski.
Natomiast stanowczo się upieram, że siłą kryminałów Ćwirleja jest Poznań. Czytając, można jechać palcem po mapie - czy to śledząc trasę brawurowych ucieczek eskortowanego więźnia, czy podążając czasem komunikacją miejską, czasem radiowozami za milicjantami. Bardzo kolorowe postaci drugoplanowe - dominikanin wspierający Solidarność, księża gospodyni (zgaduję, że wzorcem była czyjaś pełna zapału i opiekuńczości babcia) czy staruszka pędząca bimber w podpoznańskiej wsi.
Cały cykl:
- tom 1: Upiory nad Wartą
- tom 2: Trzynasty dzień tygodnia
- tom 3: Ręczna robota
wonderwoman powiedział(a),
23 marca 2008 o 21:05:09
tak dobre jak seria krajewskiego z mockiem, czy popłuczyny?
bo jak poznań i mogę przejść się ulicami opisanymi w ksiażce, to mnie się podoba, ale jak niezbyt udana podróbka- to dziękuję, poczekam.
Zuzanka powiedział(a),
23 marca 2008 o 21:06:25
IMO lepsze. Krajewski mnie męczy, to bardziej książka historyczna niż kryminał. Nie lubię Mocka, bo nie różni się w zasadzie niczym od przestępców, których ściga. A Ćwirlej to powieść milicyjna z ładnie puszczanym oczkiem, bo pisana po latach.