Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Czytam

Madeline Miller - Kirke

Jeśli, tak jak ja, wielokrotnie czytaliście w dzieciństwie "Mitologię" Parandowskiego (albo, alternatywnie, Markowską) czy "Opowieści z Zaczarowanego Lasu" Hawthorne'a, to jest to książka dla Was. Autorce udało się zebrać mity o Kirke w nowoczesną, spójną powieść; powstała szczera spowiedź kobiety, wychowanej w toksycznym środowisku pozaolimpijskich bogów, obdarzonej mocami magicznymi, ale pogardzanej przez otoczenie. Fabularnie nie ma zaskoczeń - córka tytana Heliosa i nimfy Perseidy, najbrzydsza z rodzeństwa, zamieniła ukochanego rybaka Glaukosa w boga, a kiedy nią wzgardził i wybrał uroczą Scyllę, zamieniła ją w potwora, za co została wygnana na wyspę Ajaję, gdzie odwiedzał ją czasem szelma Hermes oraz przypadkowi podróżnicy. Z czasem zaczęto jej przysyłać krnąbrne nimfy i boginki, żeby odbyły u niej swoją karę. Z aresztu wypuszczono ją raz, by pomogła w trudnym, acz słynnym, porodzie swojej siostrze, Pazyfae; na Krecie poznała Dedala, w którym się zakochała. Po powrocie na wyspę miała równie słynną przygodę z Odyseuszem, bynajmniej nie zatrzymywała go siłą, w przeciwieństwie do nimfy Kalipso. Mimo wielu potyczek z olimpijskimi bogami, urodziła i wychowała syna Telegonosa, a w finale zaprzyjaźniła się z wdową po Odyseuszu, Penelopą oraz jej synem Telemachem, z którym weszła w harmonijny związek.

Jakby nie znane imiona, czyta się jak doskonałe fantasy - nieśmiertelni bogowie, znudzeni wiecznym życiem, wyzuci z norm moralnych i chętni do zabawy kosztem innych, również innych bogów, wpływają na życie śmiertelników, czy to zapładniając wybrane kobiety, czy to wpływając na losy wojen. Kirke jest trochę z boku, z wyglądu bogini, ale obdarzona ludzkim głosem oraz nie wyposażona w boskie moce, ale z umiejętnością warzenia czarodziejskich naparów i rzucania zaklęć, buntuje się przeciwko światowi, w którym żyje. Trochę girls power, trochę wyjście z traumy przez mozolne poznawanie siebie i nauczenie się życia ze sobą w zgodzie. Bardzo przyjemna lektura na wakacje. Oraz idę poszukać Hawthorne'a na półce.

#85

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpnia 2, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, panie, sf-f - Komentarzy: 1


Ruth Rendell - Wilk na rzeź

Na posterunku policji pojawia się nieco skołowany ekscentryczny malarz Margolis, żeby dowiedzieć się, czy jest możliwość zatrudnienia sprzątaczki, bo pod niespodziewaną i przedłużającą się nieobecność siostry zrobił mu się straszny bałagan. Policja zaczyna drążyć temat, okazuje się, że zniknięcie siostry - pięknej acz lekkomyślnej Anity - może być poważną sprawą, tym bardziej, że zostaje znaleziony jej samochód. Niedługo potem Wexford dostaje anonim, sugerujący, że niejaki Geoff Smith prawdopodobnie skrzywdził kobietę o imieniu Ann. Śledztwo idzie dwutorowo - detektywi szukają zaczepienia w przeszłości Anity/Ann, jednocześnie rozglądając się po miasteczku w poszukiwaniu nietypowego papieru listowego, na którym napisano anonim. Tak jeden z detektywów, długowłosy Drayton (wyszydzany przez praworządnego Burdena[1] za wygląd) trafia do sklepiku niejakiego Grovera, gdzie znajduje śliczną[2] jak z obrazka córkę właściciela, Lindę, oraz ogłoszenie o pokoju do wynajęcia na schadzki. Młodzi zaczynają się spotykać, chociaż Linda wygląda raczej na przestraszoną niż zakochaną, co jednak Draytonowi nie przeszkadza, wszak kocha. W pokoju na godziny ekipa odkrywa plamy krwi oraz - pośrednio - zabytkową złotą zapalniczkę, która prowadzi do Geoffa Smitha i odkrycia zbrodni. Co niespodziewane, mnzbeqbjnaą bfboą avr wrfg olanwzavrw mntvavban fvbfgen znynemn, glyxb wrw oehgnyal xbpunarx.

[1]

– W życiu nie widziałem tylu ubrań. To jak sklep z odzieżą.
– Butik – podpowiedział Drayton.
– Pan pewnie bywa w wielu – dociął mu Burden. Drayton wyglądał na takiego, co kupowałby swojej kobiecie czarną, nylonową bieliznę i nawet nie drgnęłaby mu powieka.

[2] Przy czym Linda jest śliczna, bo młoda. Kobiety koło 40-tki już są uważane za mocno przejrzałe.

Inne tej autorki.

#84

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipca 27, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, kryminal, panie - Skomentuj


Ruth Rendell - Grzechy ojców

Centralną postacią tego tomu nie jest Wexford, tylko wielebny Archery, pastor, którego syn chce ożenić się z Tess Painter. Problem w tym, że kilkanaście lat wcześniej ojciec Tess został skazany za brutalne morderstwo - siekierą zabił swoją pracodawczynię. Archery za pośrednictwem znajomego komendanta policji zgłasza się więc do Wexforda, dla którego była to pierwsza sprawa w karierze, żeby jeszcze raz przejrzeć akta i zweryfikować, czy może coś zostało pominięte podczas śledztwa, ponieważ trudno mu zaakceptować możliwość, że jego wnuki będą miały geny mordercy. Archery rozmawia ze świadkami wydarzeń sprzed lat - wnukiem zamordowanej, który odziedziczył majątek i wnuczkami, które z niewiadomych powodów nie dostały nic, czyhającą na spadek sąsiadką (po latach niezrównoważoną psychicznie) i jej tajemniczą córką, do śledztwa dołącza też jego syn Charles. Mimo że wielebny jest człowiekiem zaawansowanym w latach oraz duchownym, zakochuje się w byłej modelce, która okazuje się blisko związana z prowadzonym przez niego śledztwem. Sprawa wyjaśnia się pośrednio w wyniku podobieństw między dwoma wypadkami samochodowymi oraz pewnym wierszem.

Inne tej autorki.

#83

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipca 26, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, kryminal, panie - Skomentuj


Ruth Rendell - Z najlepszymi życzeniami śmierci

Pierwszy tom z cyklu o (nad)inspektorze Wexfordzie, policjancie z małego miasteczka Kingsmarkham w Sussex. Lata 60. Na policję zgłasza się niejaki Parsons, zaniepokojony faktem, że jego żona wyszła z domu tak jak stała i od tej pory jej nie ma. Nie miała w zasadzie bliskich znajomych, bo wprowadzili się do miasteczka pół roku wcześniej, a że nie miała własnych pieniędzy, a ze skąpo wydzielanych przez męża 5 funtów tygodniowo niewiele mogła zaoszczędzić, raczej odpada ucieczka. Policja odkrywa ciało pani Parsons w lasku, 30-letnia[1] kobieta została uduszona, ale nie znaleziono śladów przemocy. Znaleziono za to inne ślady - wypaloną zapałkę i luksusową szminkę w nietypowym kolorze. Mąż wyjątkowo nie jest podejrzewany, gorzej z osobami, do których prowadzą zgromadzone dowody - szminka należy do żony właściciela salonu samochodowego, a ślady opon pasują do samochodu znanego adwokata, również pozostającego w związku małżeńskim. Wexford i jego podwładny Burden, z którego szef niejednokrotnie sobie szydzi i celowo wprowadza go w zakłopotanie często niestosownymi powiedzonkami[2], odkrywają w domu zamordowanej tajemnicze książki z dedykacjami od osoby podpisującej się "Doon", jak się okazuje, mieszkającej w okolicy. Ślad prowadzi w przeszłość, bo - jak się okazuje - pani Parsons dorastała w tej okolicy. Rozwiązanie zagadki jest nietypowe - "Doon" to xbovrgn, mnxbpunan j mnzbeqbjnarw bq pmnfój fmxbyalpu, avrfgrgl orm jmnwrzabśpv.

Ach, nawet biorąc poprawkę na czas napisania (1964), jaka to uroczo staroświecka książka. Kobiety są albo głupiutkie, albo wyrachowane, a jak zachowują się niekobieco i na przykład, o zgrozo, dobrze się bawią w swoim towarzystwie, są nazywane babochłopami. Wexford chodzi swoimi drogami, podwładnym wydaje polecenia, ale niekoniecznie spowiada się ze swoich odkryć i nie tłumaczy decyzji. Autorka dość obficie opisuje krajobraz i architekturę, można się dowiedzieć, co to jest pinakiel (pionowy element dekoracyjny w postaci smukłej kamiennej wieżyczki), rzygacz (wiadomo) czy wimperga.

[1] Informacja o tym pada dopiero tak w połowie książki, wcześniej denatka przedstawiana jest jako podstarzała, nieatrakcyjna już matrona. A jej równolatka, atrakcyjna żona sprzedawcy samochodów, jest opisywana w klimacie dawno przejrzałej młodości, za to z pretesjami.

[2] To akurat z innego tomu, ale...

Odwrócił się, słysząc, że do środka wszedł Wexford. (...)
–  Prawda w oczy kole – odezwał się – jak powiedziała staruszka do męża, zanim wydłubała mu oko.
Burden ze stoickim spokojem przyjmował takie wulgaryzmy. Wiedział, że były obliczone na to, by go zniesmaczyć; zawsze się udawało.

Inne tej autorki.

#83

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipca 23, 2022

Link permanentny - Tagi: 2022, kryminal, panie - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Terry Pratchett - Piramidy

Książę Pteppic ze Starego Państwa, Królestwa Słońca, następca tronu, zwany dalej Teppicem, decyduje się zostać Skrytobójcą (wbrew woli ciotki). Niestety, tuż po - spoiler alert - zdanym egzaminie, odkrywa, że chyba właśnie tron opustoszał; to, co daje mu do myślenia to fakt, że tam, gdzie stanie, wyrastają rośliny. I tak rzeczywiście jest - jego ojciec, całe życie oczekujący na rozkosze życia wiecznego, wreszcie doznał radości śmierci, tyle że niespecjalnie mu się to spodobało. Teppic wraca do domu, gdzie odkrywa, że funkcja króla-słońce jest taka bardziej tytularna, a faktyczną władzę sprawuje wielki kapłan Dios. Zadaniem następcy tronu jest wybudowanie zmarłemu ojcu najbardziej okazałej piramidy, żeby mógł w niej godnie żyć wiecznie. A, i jeszcze poślubienie ciotki. Jak się łatwo domyślić, Teppic - przyzwyczajony do pewnego poziomu życia (kanalizacja, materac, samostanowienie) - decyduje się wziąć sprawy w swoje ręce, przy okazji zmieniając życie jednej z podręcznych swojego ojca, Ptracy.

Przyznam, że nie pamiętam, czemu ta książka mi się swego czasu nie podobała, poza oczywistymi, choć miałkimi powodami, że nie ma w niej magów, wiedźm ani Straży. Nie ma, owszem, ale jest Ankh Morpork, Gildia Skrytobójców i bardzo udatnie odmalowana kultura starożytnego Egiptu - budowniczowie piramid i księgowi, doskonali matematycy z kopytami, mały rzut oka na sąsiadujący z Djelibejbi Tsort z jego filozofami-empirykami (którzy odkrywają, że owszem, są sytuacje, kiedy strzała nie dogoni żółwia, ale częściej żółw staje się smutnym szaszłykiem), kult zmarłych i wreszcie literalne pojmowanie bogów.

Inne tego autora.

#82

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipca 21, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, panowie, sf-f - Skomentuj


Bill Bryson - W domu. Krótka historia rzeczy codziennego użytku

Bryson, podczas swojego życia w Wielkiej Brytanii, mieszkał przez jakiś czas w starej, kilkusetletniej plebanii. I któregoś dnia odkrył na strychu drzwi na dach, na małą platformę, sensu której - poza ładnym widokiem na okolicę - nie był w stanie odkryć. Poddało mu to jednak pomysł do napisania obszernej opowieści o rzeczach niby oczywistych, a jednak, gdy się mocniej zastanowić, wcale nie do końca zrozumiałych - skąd się wzięły domy w aktualnym kształcie, ich wyposażenie, jedzenie, ubrania, meble, woda czy toaleta. Nie będę streszczać wszystkich historii - książka ma prawie 500 stron i zawiera mnóstwo anegdot, biogramów wynalazców, architektów czy mniej lub bardziej utalentowanych budowniczych czy hochsztaplerów - niektóre są zaskakujące, niektóre dość oczywiste, w większości ciekawe, niektóre zazębiają się z innymi książkami czytanymi przeze mnie, np.beletryzowanej biografii Elizy Acton czy przeczytanym w 50% “Bzyku” Mary Roach (który okazał się chyba najbardziej nieczytalną historią seksu oraz badań naukowych i odkryć z nim związanych). Co znamienne, jakkolwiek Bryson wykonał ogromną pracę, badając pochodzenie różnych rzeczy, a rozdział z literaturą jest obszerny, tak książka jest w zasadzie ograniczona do kręgu kultury anglojęzycznej, przez co droga, którą rozwijały się domy w reszcie Europy, nie wspominając o świecie, jest zupełnie pominięta, o czym wspomina w posłowiu Jan Skuratowicz. Biorąc na to poprawkę, to ciekawa pozycja popularnonaukowa, ale w porównaniu z innymi książkami tego autora, jest raczej poważna, a nie zabawna czy sarkastyczna.

Inne tego autora.

#81

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipca 19, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, panowie, popularnonaukowe - Skomentuj