Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

The Big Door Prize

Małe miasteczko Deerfield, gdzie - wbrew nazwie - od dawna nie ma jeleni. Pojawia się za to w lokalnym sklepiku dziwna maszyna o nazwie MORPHO, w której za 2 dolary można poznać swój unikalny potencjał. Ludzie reagują różnie - niektórzy są zachwyceni, jak właściciel sklepu, który zawsze chciał być iluzjonistą, inni - zdziwieni, bo dowiedzieli się, że są u szczytu swojego potencjału, jeszcze inni - załamani, jak ksiądz, któremu wylosowała się karta “OJCIEC”, zaś niektórzy w ogóle nie chcą o tym rozmawiać. Głównymi bohaterami są członkowie rodziny Hubbardów - Dusty[1], nauczyciel historii w lokalnym liceum, Cass, artystka, sprzedająca swoją sztukę w butiku matki-burmistrzyni i Trina, ich nastoletnia córka, która niedawno straciła chłopaka. To lekka komedia, ale niespodziewanie wchodzi w dość głębokie rozważania o przeznaczeniu, samospełniających się przepowiedniach, opiniach ludzie o sobie samych, samotności i wspólnocie. Nie wiadomo, skąd się wzięła maszyna, nie wiadomo, skąd ma tak dokładne informacje o każdym z mieszkańców, nawet o tych, którzy nigdy nie odważyli się z maszyny skorzystać. Ale wiadomo, że karty z przepowiedniami zmieniły miasteczko na zawsze.

Serial jest oparty na książce, niestety jeszcze niedostępnej po polsku, dlatego jednak trochę mnie martwi, że został zakończony nagle po drugim sezonie, bez rozwiązania wszystkich zagadek. A szkoda, bo pokazuje taki przyjemny, zostawiający ciepełko w serduszku świat, nawet jeśli niektóre z postaci są toksyczne, a inne zwyczajnie irytujące. Warstwa science-fiction jest całkiem zgrabna, ale nie przytłaczająca, tak naprawdę i tak chodzi o ludzi.

[1] Mam pewien problem z O’Dowdem, bo po “IT Crowd” nie jestem w stanie traktować go w jakikolwiek sposób poważnie, zwłaszcza w kwestii dylematów moralnych czy życia uczuciowego.

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday September 20, 2026

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj

« O sobocie w Berlinie

Skomentuj