Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Natalia de Barbaro - Czuła przewodniczka

A. mi pożyczyła, żeby łatwiej mi było w życiu sobie poukładać wewnętrzne konflikty, reagować na czasem sprzeczne z moim poczuciem sensu oczekiwania ze strony świata, wreszcie, by być dla siebie łagodną. Wszystko to z perspektywy kobiety, czy może bardziej z perspektywy roli, w jakiej społeczeństwo obsadza osoby żeńskie. I to wszystko w tym przewodniku jest, może nie jest to wiedza unikatowa, bo wewnątrzsterowność, asertywność, nauczenie się swojej własnej wartości niezależnie od tego, jak bardzo nie sprzyjają okoliczności życiowe, przejście z trójcy Królowa śniegu - Męczennica - Potulna do bardziej świadomej Dorosłej - Serdecznej - Dzikiej Dziewczynki, to są rzeczy, które zwykle zaczynają w człowieku rezonować w jakimś stopniu w okolicach 40. albo po terapii. Jeśli w kimś nie zarezonowały jeszcze - warto sobie przeczytać, to nie jest zły poradnik. Dużo przykładów zachowań szkodliwych uderza blisko, można i warto nauczyć się, jak nie drenować siebie do zera, wybierać czasem własne dobro od zaspokojenia czyichś oczekiwań, które - absurdalnie - nie są czasem nawet wyartykułowane, a zwykle niepotrzebne.

Dla mnie nie jest to jednak poradnik dobry pod paroma względami. Autorka sama zauważa, że nie dla każdego zadziała przywiązywanie wagi do snów i na tej podstawie zmienianie sobie życia, uczestniczenie w Kręgach Kobiet, tworzenie magicznych kolaży, które dają wgląd do psychiki i świetlanej przyszłości, wreszcie, że to wszystko, co pozwoliło na przemianę w autorce, to pozycja przywileju. Oczywiście, że chciałabym wybierać tylko te aktywności życiowe, które sprawiają mi przyjemność, ograniczyć liczbę godzin poświęcaną na pracę zarobkową, odmówić, kiedy nie chcę czegoś robić, mieć domek nad ciepłym morzem i zaczynać dzień nieśpieszną medytacją, ale zwyczajnie nie zawsze się da, bo konsekwencje. I tak, ja również zdaję sobie sprawę z własnego przywileju - mogłabym pracować na pół etatu, a budżet by mi się spinał, mogłabym wziąć pół roku wolnego i objechać pół świata; co ma powiedzieć osoba, która utrzymuje się z pensji od-do, w wiecznym poczuciu, że od kryzysu dzieli ją jedno pechowe wydarzenie? Jej miejsca w świecie nie zmieni wyklejenie kolorowego obrazka. Podobnie jak przy ”Czując”, to taka nieco ograniczona wizja świata rodem z “Wysokich Obcasów”.

EDIT: Poszłam na spacer i przemyślałam, co jeszcze mnie uwierało w tym poradniku. Autorka zaleca, żeby odpuszczać, nie wytrzymywać za wszelką cenę, słuchać swojej intuicji, wychodzić z sytuacji, kiedy może nas ktoś wykorzystać czy skrzywdzić. I jest to piękne, tyle że nie. Bo są sytuacje, kiedy trudno jest wyjść (na przykład kiedy po pierwszym tygodniu w pracy już wiedziałam, że to miejsce nie dla mnie, toksyczne, niszczące i - jak się okazało - niewypłacalne, co z tego - nie miałam innych opcji, za to byłam zadłużona po uszy, wybrałam więc zaciśnięcie zębów, żeby jednak mieć na chleb), jest też milczące założenie, że priorytetem jest własny dobrostan i odpuszczenie, ale pod warunkiem, że jednak się tę karierę robi mimo to. Takie ciasteczko, co to się je jednocześnie zjada i jednak ma. Nikt nie promuje osób, które odpuściły za dużo i są przegrywami, mimo że ich wewnętrzna Dzika Dziewczynka ma cały czas dla siebie i może pląsać po łące i się zadziwiać światem, a nie fedrować PKB.

Przeczytałam też ponownie, acz bez związku, ”Przewodnika stada”. Dalej bawi celna obserwacja placówki badawczej, dalej irytuje demoniczna asystentka, ale po latach widzę, ile z tej książki pojawiło się potem w ”Pojedynku na słowa”.

#87-88

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpnia 7, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, panie, poradnik - Komentarzy: 2

« Kaszuby z góry i z wody - O zamku w Malborku, z dygresjami »

Komentarze

Tores-
Mam to na półce i tak się cały czas zastanawiałam, czy warto, czy nie warto, chyba pół na pół? Co do Twojego EDITu, bo mam podobne przemyślenia - ja jestem takim trochę przegrywem bez kariery, zaletą tego jest fakt, że mogę iść rano z psem na godzinę do parku, a w południe się zdrzemnąć, co bardzo doceniam, bo w dupie mam karierę. Za to Dzika Dziewczynka po 40 i z dorastającymi dziećmi zaczyna się nagle zastanawiać, co robić dalej ze swoim życiem, póki jeszcze cokolwiek można.
Zuzanka
@Tores-, więc dla mnie właśnie te drogi są rozłączne. Albo odcinasz się od konwenansów, szeroko pojmowanej kariery i masz wolność, albo jednak zaciskasz zęby i stawiasz się na godzinę, bo nie możesz zawalić spotkania. De Barbaro sprzedaje według mnie kołczingową bajkę, że można wszystko - robić karierę, ale czasem popląsać w świetle księżyca, z jednego zlecenia zrezygnować, ale jednak pozostałe 9 wziąć, bo to jedno i tak nie miało znaczenia. A to jest bajka, bo tu i teraz tego nie wiesz i nikt nie wie.

Skomentuj