Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Firefly / Serenity / Con Man

Była sobie wojna na planetach, powiedzmy, że secesyjna, tyle że w przeciwieństwie do tej znanej z historii USA władzę utrzymał stary, zachowawczy, imperialny Sojusz. Mal Reynolds, weteran przegranej strony, kupił zdezelowany statek klasy Firefly, nazwany potem "Serenity" i wraz z zebraną załogą: weteranką Zoe, pilotem Washem (mężem Zoe), mechaniczką Kaylee i najemnikiem Jaynem[1] utrzymywali się z przemytu, szemranych interesów i czasem kradzieży. Dodatkowo jedną z pasażerek statku była Inara, ekskluzywna kurtyzana, wynajmująca długoterminowo wahadłowiec. Właściwa akcja zaczyna się w momencie, kiedy na statek okrętują się Book, wędrowny pastor i Simon Tam, młody lekarz, w którego bagażu znajduje się jego siostra, River, poszukiwana przez całą policję Sojuszu. Różnie legalne i czasem wątpliwie moralne zadania (choć i zdarzają się takie absolutnie pro bono), których Mal z ekipą podejmuje się w celach zarobkowych, przeplatają się z próbą wyjaśnienia, czemu rząd Sojuszu porwał River, przeprowadzał na niej czasem brutalne eksperymenty i szuka jej wszędzie.

Po brutalnym i absolutnie nieusprawiedliwionym scancellowaniu serialu, kodą jest film pełnometrażowy "Serenity", dziejący się po wydarzeniach serialu (i nie, nie warto od niego zaczynać, mimo że to naprawdę dobry i niezależny film). Drogi załogi "Serenity" i Inary oraz Booka się rozeszły, ale wszyscy spotykają się po raz kolejny, żeby uratować River z rąk bezwzględnego łowcy Sojuszu i wyjaśnić tajemnicę Mirandy, opuszczonej planety na skraju znanego kosmosu.

Wisienką na czubku jest powstały niedawno Con Man, mockumentary o aktorze, który utrzymuje się z udziału w konwentach dla fanów, przychodzących tylko dlatego, że przed laty zagrał drugoplanową rolę pilota w scancellowanym serialu sf-f, co zdefiniowało go na resztę niezbyt udanej kariery. Główną rolę gra odtwórca roli Washa, a epizodycznie pojawiają się chyba wszyscy bohaterowie Firefley'a i Serenity.

Serial ma nieco lżejszy klimat niż film, ale w obu jest doskonałe wyważenie między śmiesznym a wzruszającym. Wiele ze scen serialu wylądowało jako memy (tu, tu czy tu czy tam), kilka do dziś uważam za najbardziej znaczące dla mnie. Uwielbiam jego kontrasty, bo - halo - serial jest dokładnie tym, o czym mowa w wielu streszczeniach: westernem w kosmosie, zrealizowanym świetnie przy naprawdę umownej scenografii. A, i o miłości jest. Nawet nie zamierzam dyskutować z tym, że Firefly to najlepszy serial sf, bo to moje zdanie i ja się z nim zgadzam[2].

[1] "Jayne is a girl's name. No it's not!".

[2] Oraz owszem, Battlestar Gallactica też mi się bardzo podobał, ale widziałam go później, jest dłuższy, a do tego Lee Adama to jednak nie jest Mal.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek wrzesień 5, 2017

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 5

« Sycylia - Giardini-Naxos - Sycylia - Taormina 1/2 »

Komentarze

Tores-
A czy ten drugi mem to nie jest jednak z "Castle"?
Tores-
A czy ten drugi mem to nie jest jednak z "Castle"?
dees
wszystko prawda. wszystko.
Zuzanka
@Tores, no może i Castle, ale i TAK JEST MAL.
Tores-
No wiadomo ;) A mem zacny i bardzo potrzebny w życiu.

Skomentuj