Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Airheads

Będąc dobrą żoną, kupiłam mężowi pod choinkę kolorowe skarpetki i biografię Lemmy'ego Kilmistera (uprzedzając pytania, ze skarpetek też się ucieszył). TŻ więc, na fali sentymentu, na sylwestrowy wieczór znalazł film, którego najważniejszą cechą jest kameo Lemmy'ego; może to nie jest aż tak bardzo zła produkcja, ale raczej z dolnego centyla. Nie ratuje jej prawie goły Sandler i długowłosy Buscemi.

Frontman amatorskiego zespołu metalowego, Chazz (Fraser), usiłuje dopukać się do jakiejkolwiek wytwórni i zaprezentować im swoją demówkę. Niestety, nikt nie chce jej wysłuchać. Po kłótni z dziewczyną, która nieco uszkodziła go fizycznie oraz wyrzuciła z mieszkania wraz z płytami, zdesperowany wymyślił wtargnięcie do lokalnej rozgłośni radiowej i ubłaganie prowadzącego o zaprezentowanie ich taśmy, licząc, że to przyniesie wymarzony kontrakt płytowy. Oczywiście nie wszystko poszło dobrze, wraz z pozostałymi członkami zespołu (Sandler i Buscemi) niechcący wyciągają plastikowe pistolety naładowane ostrym sosem i biorą załogę stacji jako zakładników, transmitując porwanie na całe Los Angeles. Chcą tylko zaprezentowania swojego demo, ale ponieważ jest nagrana na taśmie do magnetofonu szpulowego, ulega zniszczeniu podczas próby emisji. Sytuacja się zaognia, studio jest otoczone setkami krzyczących fanów, policja się zbroi, w szybie wentylacyjnym przekrada się jeden z pracowników, a Chazz występuje żądaniami, które nagle popierają pracownicy radia, kiedy dowiadują się, że właściciel zamiast rocka planuje puszczać złote przeboje.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 2, 2017

Link permanentny - Tagi: usa, komedia - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 4

« Wayward Pines / Janusz A. Zajdel - Cylinder van Troffa - Sue Grafton - E F G & H is for Homicide »

Komentarze

Tiganza
ay! KOCHAM "Airheads"!!! to jest jeden z kultowych filmów mojej nastoletniej młodości, przynajmniej raz do roku wracam do niego z wielką przyjemnością ;> [podobnie jak do "Głupiego i głupszego", co zapewne już kompletnie pogrąża mnie w oczach świata ^^]
Zuzanka
Moje kultowe to raczej były "Pump up the Volume" i "Reality Bites", o "Airheads" jakimś cudem w ogóle nie słyszałam (dziwne, zważywszy, że wybór był żaden w wypożyczalniach/kinach/TV).
Tiganza
a "Wayne's world"?
Zuzanka
"Wayne's World" (czy np. "Bill & Ted Bogus Journey") mimo wszystko były campowe. Możliwe, że u mnie ta granica kultowości przebiegała nieco powyżej samej komediowości ("Ferris Bueller's Day Off" tak!).

Skomentuj