20 czerwca 2010
Barbara Kosmowska - Buba. Sezon ogórkowy
Drugi tom przygód nastoletniej Buby. Nie rozczarowałam się, bo jest równie uroczy językowo, co pierwszy, w tle pojawiają się ciekawe postacie (honorowy menel Klemens i całe towarzystwo grające w barze "U Ryśka" w ogóra), ale jakoś parę rzeczy mnie rozczarowało. Po tym całym budowaniu postaci Buby w pierwszym tomie, poprawianiu jej samooceny, tworzeniu jej ważnej pozycji w rodzinie, znowu nastąpił powrót do początku tomu pierwszego. Nikt poza Bartoszową nie zwraca w domu na Bubę uwagi - ani lansowana przez nowego menedżera matka-pisarka, ani ojciec - niegdyś gwiazda telewizji, teraz prezenter sklepu telewizyjnego, spędzający większość czasu w piżamie przed komputerem , ani dziadek, który podobno studiuje na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, ale - podobnie jak ojciec Buby - głównie pocina w brydża na kurniku i jako - hehe - Blondyneczka romansuje na czatach z Eksplozją Seksu. Niezmienni są tylko Mańczakowie, przychodzący na partyjkę i wyżebrany obiad, lansujący się z kolejnym nietrafionym zakupem z Allegro. Nawet Miłosz, który stał dzielni po stronie Buby, teraz znalazł inny obiekt. Wiadomo, skończy się dobrze, zwłaszcza że Buba umacnia swoją przyjaźń z Agą i zyskuje nowego znajomego - Sierotę. Te małe rozczary nie przeszkadzają, bardzo miła, lekka lektura.
Inne książki tej autorki:
Tores powiedział(a),
20 czerwca 2010 o 12:12:15
Próbuję właśnie czytać "Prowincję" tej autorki i językowo tak potwornie mi zgrzyta, że nie wiem, czy dam radę. W "Bubie" tego nie ma?
Zuzanka powiedział(a),
20 czerwca 2010 o 12:13:58
Buba jest językowo inna - tak jak pisałam, trochę Sawaszkiewicz, trochę Musierowicz, trochę Bożkowski. A czytałaś "Niebieski autobus"? To w ogóle książka wyjątkowa i z innej beczki, bardzo ją lubię.