01 marca 2010
The Boondock Saints II: All Saints Day
11 lat czekania po świetnej pierwszej części, więc oczekiwania były duże. Nie zawiodłam się bardzo, ale i nie zachwyciło mnie bezgranicznie. Zamiast niesamowitych rekonstrukcji zbrodni w wykonaniu hipnotyzującego Smeckera (Willema Defoe) były gładkie historie, pokazywane przez Dexterową Ritę, której jednakowoż do Smeckera sporo brakowało. Bardzo ładna scena z braćmi pod prysznicem, trochę ładnych strzelanin i świetny drugoplanowy Meksykanin, który znacznie podniósł walory rozrywkowe filmu. Tak samo jak w pierwszej części bracia McManusowie tłuką bostońskich złych ludzi, powodując ambiwalencję wśród policji i mieszkańców. Bez rozczarowania, miła strzelanka na wieczór.
silver powiedział(a),
02 marca 2010 o 08:47:47
O, to to już jest? Jedynka bardzo mi przypadła do gustu, więc też czekam na dwójkę od pierwszych trailerów.
Skoro mówisz, że bez rozczarowania to pójdę do kina... :)
Zuzanka powiedział(a),
02 marca 2010 o 09:57:53
Do kina? ;-) Kiedy wchodzi, w maju (na imdb nawet nie ma jeszcze daty premiery w PL).
silver powiedział(a),
02 marca 2010 o 20:19:24
Spoko, wytrzymam. Mam sporo do oglądania w domu więc wytrzymam. Mówiłem już, że wytrzymam? Nie? No to wytrzymam :)
Dopiero kilka dni temu wybrałem się w końcu na Avatar (ile to od premiery? dwa miechy? ;) )
Zuzanka powiedział(a),
02 marca 2010 o 21:51:24
Ja nie byłam :-( Niestety, z małymi żuczkami ciężko iść do IMAX-a.
silver powiedział(a),
08 marca 2010 o 20:01:31
No ciężko.
Ale warto, więc jak będziecie kiedyś mieli okazję (dziadkowie przyjadą albo coś ;) ) to polecam. Fabuła głęboka jak zmarszczki niejakiej Scarlett J. ale wizualnie robi wrażenie.