25 lutego 2010
Wsi spokojna, wsi zmoczona
Mimo niesamowitego słońca grzejącego w plecy nie można Promienistą przejść suchą nogą. Można kombinować, pchając wózek przez wodę, a samemu idąc brzegiem bajora, ale tam zwykle zalega warstwa lodu i można się radośnie wykopyrtnąć. Więc czasem lepiej przebrnąć przez wodę, ryzykując zamoczenie obuwia, ale za to unikając poślizgu.
Ale ja nie o tym. Leniwie przesuwałam się dziś z pojazdem i obserwowałam pieska-sukinsynka (u psów to chyba nie wyzwisko?). Nieduży, trójkolorowy łaciaty pseudo-terrier biegł przede mną od bramy do bramy i irytował siedzące za bramami psy, a kiedy już zabramowe psy dostawały piany na pysku, podsikiwał kolejny kawałek płotu i truchtał dalej z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku. Nie wiedzieć czemu nagle pomyślałam, że bardzo fajnie jest nie chodzić do pracy.
eri powiedział(a),
26 lutego 2010 o 13:52:52
Stąpasz po cienkim błocie, kochaniutka!
Anonim powiedział(a),
26 lutego 2010 o 20:54:36
polecam kaloszki :D ... można nwet zrobić "hop" w kałuży i opryskać sąsiada :P
zofia powiedział(a),
26 lutego 2010 o 20:54:54
to byłam ja, zofia